Wyniki wyszukiwania
Znaleziono 190 wyników za pomocą pustego wyszukiwania
- CICA - jej zastosowanie w produktach kosmetycznych.
Od dłuższego czasu na sklepowych półkach zaczęła królować CICA. Jakie ma właściwości? Co to za nowe odkrycie? Jak to często bywa w kosmetologii, okazuje się, że wcale nie takie nowe. Jednak bez wątpienia surowiec przeżywa swój renesans w trendach kosmetycznych. Skąd powstała nazwa CICA? Pochodzenie wąkrotki azjatyckiej. Wykorzystanie CICA w kosmetyce. Skąd powstała nazwa CICA? CICA ma wiele imion. Po polsku jest to po prostu wąkrotka azjatycka. Niektórzy nazywają ją Gotu kola, w języku syngaleskim słowo „kola” oznacza liść, a „gotu” kielichowy kształt. Czasami możemy spotkać się również z określeniem Tygrysia Trawa. W łacinie to Centella asiatica i stąd też powstał skrót CICA (INCI: Centella Asiatica). W zależności od szerokości geograficznej możemy spotkać się z różnymi określeniami, jednak wszędzie znane są jej wyjątkowe właściwości. Pochodzenie wąkrotki azjatyckiej. Wąkrotka rośnie w wielu krajach przede wszystkim azjatyckich: Chinach, Japonii, Indiach, Indonezji i Malezji. ale też w Austarlii czy Ameryce. Znana jest już od dekad. Początkowo stosowano ją w ajurwedzie. Aplikowana doustnie uznawana jest za środek mający dobry wpływ na pracę mózgu, zwiększa koncentrację, poprawia pamięć, a także ma właściwości wyciszające. Centella asiatica stosowana jest również w leczeniu chorób sercowo-naczyniowych czy w problemach z przewodem pokarmowym. Do tego przyśpiesza gojenie się ran i działa antybakteryjnie. CICA to źródło saponin, asjatykozydów, kwasu asjatowego, kwasu madekassiowego, fitosteroli, witamin. Roślina ta zawiera również alkaloidy, kwas glutaminowy, serynę, alaninę, związki kumarynowe. Wykorzystanie CICA w kosmetyce. Wiedza na temat zbawiennego wpływu wąkrotki azjatyckiej na nasz organizm dotarła również do świata kosmetycznego. Nie jest to nowy składnik receptur kosmetycznych, ale wraz ze wzrostem zainteresowania produktami i pielęgnacją azjatycką zyskała drugie życie. Dodatkowo jest to też roślina adaptogenna. Adaptogeny to rośliny, które przez konieczność przystosowania się do specyficznych warunków bytowych, zaczęły produkować unikalne substancje. Tym samym zyskały wyjątkowe właściwości, które mają również prozdrowotny wpływ na funkcjonowanie organizmu człowieka. Więcej o adaptogenach znajdziecie w artykule "Adaptogeny w kosmetyce" klikając tutaj. Centella asiatica oprócz wpisywania się w obecne trendy, posiada też wiele właściwości poprawiający kondycję naszej skóry, potwierdzonych badaniami naukowymi. przyśpiesza gojenie się ran i skaleczeń silnie działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie działa przeciwzapalnie pobudza fibroblasty, przez co zwiększa produkcję kolagenu i elastyny przyśpiesza rozwój naczyń krwionośnych przyczynia się do szybszego powstawania tkanki bliznowatej działa nawilżająco redukuje wydzielanie sebum Dzięki szerokiemu wachlarzowi właściwości CICA stosowana jest z powodzeniem w wielu produktach. preparatach przyśpieszających gojenie się blizn w tym rozstępów wykorzystywana jest w walce z cellulitem poprzez wzmocnienie i zwiększenie napięcia skóry (synteza kolagenu i kwasu hialuronowego) kosmetykach przeciwzmarszkowych, ze względu na działanie antyoksydacyjne, stymulacje fibroblastów i kwasu hialuronowego, co przekłada się na ujędrnienie skóry preparatach dla skór trądzikowych, ze względu na działanie antybakteryjne i przeciwzapalne, zapobiega również powstawaniu blizn potrądzikowych, a także reguluje wydzielanie sebum produktach do cery naczyniowej. Wąkrotka wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrokrążenie, przez co redukuje widoczność "pajączków". Skóra naczyniowa jest często również wrażliwa, więc właściwości przeciwzapalne również tutaj dobrze współgrają. kosmetykach do pielęgnacji wokół oczu, poprzez swoje działanie przeciwobrzękowe oraz wspomaganie krążenia redukuje cienie pod oczami produktach wspomagających walkę z atopowym zapaleniem skóry oraz łuszczycą. CICA nie wykazuje działania drażniącego, wspomaga gojenie, działa przeciwzapalnie i nawilżająco, czyli wszystko to czego, tego typu zmiany potrzebują Wąkrotka azjatycka/Gotu Kola/Centella asiatica/CICA tak samo jak wiele ma imion, tak jej działanie jest wielotorowe. Jest to jeden z tych składników, które lubimy najbardziej. Sprawdza się w przypadku pielęgnacji praktycznie każdego typu cery. Ma szereg badań potwierdzających właściwości. Do tego jest pochodzenia naturalnego. Czego chcieć więcej? Mimo, że nie jest to aż taka nowość jakby mogło się wydawać, my popularyzację takich surowców bardzo popieramy! W kategorii "Nowości produktowe" znajdziecie już kilka recenzji produktów z wykorzystaniem CICA: AA pianka do mycia twarzy Madara Hydra Barrier krem intensywnie nawilżający
- eeny meeny - łagodny balsam do demakijażu
Nazwa: Łagodny balsam do demakijażu Marka: eeny meeny Producent: eeny meeny Kraj: Polska Opis producenta: -> Łagodny balsam do demakijażu INCI: Helianthus Annuus Seed Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Polyglyceryl-4 Oleate, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter, Caprylyl/Capryl Glucoside, Squalane, Kaolin, Aqua, Avena Sativa Kernel Flour, Calendula Officinalis Flower Extract, Tocopherol, Vanilla Planifolia Fruit Oil, Ethylhexylglycerin, Phenethyl Alcohol SUBIEKTYWNA OCENA eeny meeny (czyt. ini mini) to polska marka kosmetyków naturalnych, której założycielką jest Edyta Wilk-Domalewska, z wykształcenia chemik, kosmetolog i menadżer jakości. Marka stawia w głównej mierze na unikalne rozwiązania dla skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Receptury kosmetyków łączą naturalność z innowacyjnym podejściem technologicznym i w większości mogą być używane nawet przez dzieci. Pełną ofertę ich produktów możecie znaleźć w ich sklepie internetowym -> eenymeeny.pl Czy testowałyśmy kolejny balsam do demakijażu? Być może.... 😉 Olga, jako właścicielka skóry suchej, wrażliwej i atopowej, jest niewątpliwie fanką takich rozwiązań. Jeśli jesteście zainteresowani również innymi produktami tego typu, zapraszamy do zapoznania się z naszymi wcześniejszymi recenzjami Melt Away od Resibo oraz masełka emoliencyjnego do Bandi. Propozycja od eeny meeny bazuje na olejach i masłach roślinnych takich jak: - olej słonecznikowy (INCI: Helianthus Annuus Seed Oil), o działaniu zmiękczającym; - masło mango (INCI: Mangifera Indica Seed Butter), o działaniu nawilżającym i uszczelniającym barierę hydrolipidową - masło kakaowe (INCI: Theobroma Cacao Seed Butter), o działaniu zmiękczającym i nawilżającym. Oprócz tego w składzie znajdziemy delikatne emulgatory (INCI: Polyglyceryl-4 Oleate, Glyceryl Stearate) oraz delikatne substancje myjące (INCI: Caprylyl/Capryl Glucoside). Składnikami aktywnymi będą tutaj opisany dokładnie już przez nas wcześniej skwalan, o którym możecie poczytać tutaj, kaolin, czyli tak zwaną białą glinkę o właściwościach łagodzących oraz matujących, mączkę owsianą (INCI: Avena Sativa Kernel Flour), która koi, regeneruje i pełni funkcje ochronne, a jako ostatni w składzie będzie ekstrakt z nagietka (INCI: Calendula Officinalis Flower Extract) o właściwościach regenerujących, przeciwporażeniowych oraz nawilżających. Co ciekawe balsam nie zawiera substancji zapachowych, jednak w składzie jest waniliowy olejek eteryczny, który nadaje produktowi specyficzny zapach, jednak nie jest on dominujący. Balsam do demakijażu od eeny meeny ma konsystencję, która może przypominać rzadki budyń. Należy go nałożyć na suchą skórę, a następnie wmasować. Na końcu, produkt zmywamy wodą. Nie osiągniemy tutaj efektu pienienia, jednak balsam bardzo dobrze rozpuszcza makijaż. My polecamy stosować go jako 2 etap oczyszczania. Więcej o prawidłowym oczyszczaniu dowiecie się tutaj - Oczyszczanie skóry. Jak robić to skutecznie? Jakich błędów nie popełniać? Po zmyciu, skóra Olgi była bardzo dobrze oczyszczona, zmiękczona i nawilżona. Nie możemy tutaj mówić o żadnym efekcie ściągnięcia czy podrażnienia nawet w przypadku cery bardzo wrażliwej, atopowej. Można powiedzieć, że produkt jest lekko oleisty, ale bardzo łatwo się zmywa w połączeniu z wodą. Jesteśmy jak najbardziej na tak, szczególnie w przypadku skór suchych i wrażliwych. DLA KOGO: każdy rodzaj cery, szczególnie sucha i wrażliwa WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczające, zmiękczające ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekko oleista konsystencja, przypominająca rzadki budyń ZAPACH: wyczuwalny lekki zapach wanilii WEGAN: tak
- Szczotkowanie na sucho - co i jak?
Nie trudno zauważyć, że od kilku miesięcy mamy wysyp artykułów, porad i produktów do szczotkowania na sucho. Wbrew pozorom nie jest to nowy twór pielęgnacyjny, osoby które kiedykolwiek miały do czynienia z ajurwedą na pewno spotkały się z tą metodą. Głównym założeniem garshany czyli szczotkowaniem na sucho jest pobudzenie układu limfatycznego do pracy, dzięki czemu usuwane są toksyny z organizmu. Jak szczotkować na sucho? Jaką szczotkę wybrać ? Korzyści ze szczotkowania Czy jest to zabieg dla wszystkich? Jak szczotkować twarz na sucho? Jak szczotkować na sucho? Limfa zbiera substancje toksyczne i odprowadza je do węzłów chłonnych, skąd transportowane są do nerek i usuwane z organizmu. Dlatego aby szczotkowanie było skuteczne, kierunek masażu zawsze powinien być skierowany do serca, zgodnie z kierunkiem spływu limfy (wyjątkiem jest twarz). Masujemy od stóp w górę, od dłoni do ramion, posuwistymi, długimi ruchami. Aby pobudzić proces trawienny, brzuch można masować okrężnymi ruchami, zgodnie ze wskazówkami zegara (w takim kierunku zachodzi trawienie). Wykonywane ruchy powinny być delikatne, spokojne i co najważniejsze nie dociskamy szczotki. Cały proces najlepiej wykonywać przed prysznicem, gdyż w trakcie jego łatwiej pozbędziemy się złuszczonego naskórka. Po kąpieli możemy użyć ulubione kosmetyki- nawilżające, ujędrniające. To jak, często chcemy się szczotkować zależy od nas, naszej skóry i czasem jakim dysponujemy. My osobiście uważamy, że 3-4 razy w tygodniu jest wystarczające. Pierwsze próby z pewnością będą nieprzyjemne i nasza silna wolna będzie musiała mocno zadziałać, aby powtórzyć proces kolejny raz. Po 3-4 zabiegach skóra powinna się przyzwyczaić i szczotkowanie na sucho stanie się przyjemne i relaksujące. Jaką szczotkę wybrać ? Bardzo istotne jest aby szczotka była wykonana z naturalnego włosia (najbardziej popularne jest tampico - włókno pochodzące z agawy), unikniemy wtedy podrażnienia. Na rynku dostępne są szczotki w różnych rozmiarach (długie, krótkie) oraz kształtach (okrągłe, owalne) najlepiej dobrać taką, która będzie "dobrze" leżała nam w dłoni. Pamiętajmy o utrzymaniu szczotki w czystości! Przynajmniej raz w tygodniu umyj szczotkę z delikatnym detergentem i pozostaw do wyschnięcia włosiem do góry. Unikajmy suszenia przy kaloryferze, gdyż włosie może się odkształcić. Korzyści ze szczotkowania Poza wspomnianym usuwaniem toksyn możemy zaobserwować inne korzyści ze szczotkowania jak: Ujędrnienie i wygładzenie skóry (większość regularnych pielęgnacyjnych masaży/aplikowanie balsamu/olejków itp da nam ten sam efekt) Pobudzenie krążenia (większość regularnych pielęgnacyjnych masaży/aplikowanie balsamu/olejków itp da nam ten sam efekt) Redukuje cellulit i rozstępy (podobnie jak peeling) (o rodzajach peelingów przeczytacie tutaj i tutaj) Usuwa martwy naskórek (podobnie jak peeling) Niweluje wrastanie włosków po depilacji (podobnie jak peeling) Wyraźna poprawa napięcia skóry (większość regularnych pielęgnacyjnych masaży/aplikowanie balsamu/olejków itp da nam ten sam efekt) Wysmuklenie i modelowanie ciała (większość regularnych pielęgnacyjnych masaży/aplikowanie balsamu/olejków itp da nam ten sam efekt) Przy dodatkowych zaletach, celowo zaznaczyłyśmy inne metody pielęgnacji, którymi możemy osiągnąć ten sam efekt. Oczywiście ilość peelingów czy masaży będzie musiała być zdecydowanie większa niż szczotkowania, ze względu na intensywność samych zabiegów. Osoby z wrażliwą skórą mogą również spróbować szczotkowania na mokro, jest to mniej inwazyjny zabieg, po namoczeniu twarde i ostre włókno agawy, staje się delikatniejsze. Cały proces wygląda analogicznie jak opisany powyżej, dodajemy tylko wody. Czy jest to zabieg dla wszystkich? Jednak zabieg szczotkowania nie jest dla wszystkich i osoby zmagające się z: Żylakami Pękającymi naczynkami Chorobami skóry (trądzik, łuszczyca) zdecydowanie powinny z niego zrezygnować. Przy szczotkowaniu omijamy świeże rany, blizny, znamiona i pieprzyki ! Jak szczotkować twarz na sucho? Szczotkowanie twarzy na sucho również jest możliwe, przeciwwskazania są identyczne jak w przypadku całego ciała. Masaż wykonujemy od wewnętrznej części twarzy, od nosa w kierunku uszu (podobnie jak rolowanie). Poza usuwaniem martwego naskórka i pobudzeniem krążenia, oczyszcza pory. Po skończonym szczotkowaniu pamiętajmy o nałożeniu kremu/serum, gdyż skóra jest bardziej chłonna. Dyskusji nie podlega fakt, że szczotkowanie idealnie wpasowuje się w idee slow life, poświęcania sobie więcej uwagi i dbania o naszą planetę. Oszczędzamy wodę (poza szczotkowaniem na mokro pod prysznicem😉), ograniczamy ilość opakowań po kolejnych kosmetykach, które dotychczas wykorzystywałyśmy do peelingu, nawilżania ciała itp. Jednak jeśli nie możemy lub zwyczajnie nie lubimy tej metody nie czujmy się gorsze, lub mniej eco. Wbrew pozorom zużywanie kosmetyków do końca, segregowanie śmieci (o segregowaniu kosmetyków przeczytacie tutaj) czy stosowanie produktów skoncentrowanych ma również dobroczynny wpływ na naszą planetę. Każda metoda pielęgnacji, która sprawia nam frajdę, relaksuje i sprawia, że czujemy się lepiej we własnym ciele jest dobra i skuteczna. Nie ma znaczenia czy będzie to szczotkowanie, peeling, masaż, balsamowanie czy jakikolwiek inny zabieg. Kluczem do sukcesu jest regularność i nasze zdrowie, stąd tak ważne jest odpowiednie dobranie zabiegów.
- Aromaterapia - na co zwracać uwagę przy wyborze olejków?
Nie będzie to post o tym czy aromaterapia ma sens i rzeczywiście przynosi wymierne korzyści lub jakie olejki dobierać w zależności od naszych potrzeb. Ponieważ w tym zakresie nie jesteśmy ekspertkami. Wiemy natomiast, że na rynku produktów do aromaterapii jest wiele olejków, które często nawet nie stały obok eterycznych. Jak odnaleźć się w gąszczu tych produktów i wybrać rzeczywiście olejek eteryczny, a nie zapachowy?! Czy wysoka cena olejku zagwarantuje nam jakość?! Właśnie o tym będzie ten post, bo na tym się znamy. Olejek eteryczny a olejek zapachowy Jak rozpoznać w sklepie olejek eteryczny? Wysoka cena to gwarancja jakości olejku eterycznego? Każdy olejek lawendowy jest tą samą lawendą? Olejek eteryczny a olejek zapachowy Zacznijmy od początku jaka jest zasadnicza różnica pomiędzy olejkiem zapachowym, a olejkiem eterycznym. Olejek zapachowy to kompozycja zapachowa (o których więcej przeczytasz tutaj) gdzie mamy mieszankę surowców zapachowych (mogą być naturalne, syntetyczne, mogą się również znaleźć olejki eteryczne) oraz rozpuszczalnik. Olejek eteryczny pozyskiwany jest z różnych części roślin lub drzew, świeża lub ususzona roślina poddawana jest jednej z poniższych obróbek: destylacja parą wodną ekstrakcji organicznymi rozpuszczalnikami wytłaczanie (głównie do pozyskiwania olejków z cytrusów) Otrzymujemy mieszaninę organicznych związków chemicznych. Zarówno olejek eteryczny jak i zapachowy to oleiste, lotne ciecze, nierozpuszczalne w wodzie. Jak rozpoznać w sklepie olejek eteryczny? Stojąc przed półką pełną olejków, nie wiesz co wybrać? Jest kilka wyznaczników, które podpowiedzą Ci, co tak naprawdę znajduje się w środku buteleczki. Olejek eteryczny w składzie powinien mieć nazwę łacińską rośliny np. olejek z pomarańczy INCI: Citrus Aurantium Dulcis Oil. Jeśli mamy mieszankę kilku olejków eterycznych to powinny być wymienione wszystkie w kolejności od największej do najmniejszej. Natomiast olejek zapachowy jako skład powinien mieć wyszczególnione: Parfum lub Fragrance. Jeśli macie dwa olejki obok siebie i jeden jest nazwany olejek zapachowy to wiadomo, że w składzie nie ma olejku eterycznego. Tylko produkt z nazwą olejek eteryczny ma w składzie olejek pozyskany z odpowiedniej rośliny. W przypadku mieszanek na sen, na uspokojenie, sprawdzaj skład i szukaj w nim łacińskich nazw roślin, jeśli tam są, tzn. że masz do czynienia z olejkiem eterycznym. Jeśli nie znajdziesz żadnej wzmianki, to wiadomo, że trzymasz w ręku olejek zapachowy. Wysoka cena to gwarancja jakości olejku eterycznego? Zdecydowanie nie! Cena zakupu w hurcie jest mocno dyktowana przez ilości jakie kupuje producent/marka oraz jaki był zbiór danego roku. Wiadomo im więcej tym cena jest atrakcyjniejsza. Rozpoznawalne marki w teorii powinny mieć lepsze ceny, gdyż więcej kupują danego olejku eterycznego. Jednak do tego dochodzi jeszcze marketing i jak marka chce się pozycjonować. W sprzedaży jest takie powiedzenie, nie ważne ile coś jest warte, najważniejsz, ile chce za to zapłacić konsument. Zdecydowanie powinna nam się zapalić czerwona lampka przy markach, które wszystkie swoje olejki eteryczne mają w jednej cenie. A to dlatego, że ceny poszczególnych olejków się różnią i nie ma możliwości oferować w tej samej cenie rożnych olejków. Na przykład jeśli mamy olejek różany (jeden z najdroższych) i olejek cytrynowy (jeden z tańszych) w tej samej cenie to możemy być pewni, że olejku różanego mamy jak na lekarstwo w szklanej buteleczce. Niższej ceny możemy spodziewać się przy olejkach cytrusowych jak: pomarańcza, mandarynka, grejpfrut, bergamotka, olejek miętowy, drzewo herbaciane. Wyższej przy olejku różanym, cynamonowym, drzewa sandałowego Olejek eteryczny w składzie powinien mieć nazwę łacińską rośliny. Każdy olejek lawendowy jest tą samą lawendą? Spotykamy głosy, że olejek z tej samej rośliny pachnie inaczej z firmy X i Y, ba nawet czasami w ramach jednej firmy, ale innych partii produkcyjnych i konsumenci mówią, że to nie jest to samo i jakość już spadła. Czy jest to możliwe? Nie. Zatem o co chodzi? Olejki eteryczne pozyskiwane są z natury, co możne oznaczać, że mogą się różnić jakością pomiędzy sezonami zbiorów. Zmienność ta może wynikać np. z warunków atmosferycznych, w jakich dojrzewała roślina. Decydujące znaczenie mają tu takie czynniki, jak nasłonecznienie, wilgotność oraz ilość składników mineralnych w glebie. Cały cykl “od rośliny do olejku” obejmuje szereg skomplikowanych etapów (zbiór i transport surowca, sortowanie, suszenie, ponowne zwilżenie, rozdrobnienie, by następnie poddać go dalszym procesom, których produktem będzie kompozycja zapachowa). Na każdym z tych etapów może dojść do zdarzenia niepożądanego, jakim jest np. uwolnienie związków lotnych, co znacząco wpływa na jakość otrzymywanego olejku. Dodatkowo olejki z tych samych roślin, ale uprawianie w innym regionie świata mogą różnić się między sobą. Dobrym przykładem jest olejek lawendowy, którego roślina jest uprawiana w Bułgarii lub Prowansji, zapachowo oba olejki różnią się od siebie. Zwracaj również uwagę z jakiej rośliny pochodzi dany olejek, przykładowo olejek miętowy może być z: Mentah Arvensis Leaf Oil, Mentha Piperita Leaf Oil, Mentha Viridis Leaf Oil i każdy będzie pachniał miętą, ale inaczej.
- MASH - Mus do ciała
Nazwa: Wygładzający mus do ciała o zapachu słonecznego smoothie Marka: Mash Producent: Mash Natural Beauty Kraj: Polska Opis producenta: -> Wygładzający mus do ciała o zapachu słonecznego smoothie INCI: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Decyl Cocoate, Glycerin, Isopropyl Myristate, Propanediol, Cetyl Palmitate, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Hippophae Rhamnoides Seed Oil, Citrus Grandis Peel Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Sorbitan Palmitate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Stearic Acid, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Benzyl Salicylate, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Coumarin, Citronellol Każdy ma w sobie piękno. Ty też je #MASH, to motto marki MASH. Skupia się na produkcji naturalnych peelingów i musów do ciała. Dla nich wieczorna pielęgnacja to rytuał, który jest chwilą dla siebie, wytchnieniem po całodniowej bieganinie. W składzie znajdziemy nie tylko surowce pochodzenia naturalnego, ale również odpowiednio dobrane mieszanki zapachowe, które pomogą w odprężeniu. Przykładają dużą wagę do pochodzenia surowców, ich wpływu na naszą planetę, ale przede wszystkim na ich skuteczność. Musy do ciała muszą się szybko wchłaniać i odpowiednio nawilżać. Nie mogłyśmy przejść obojętnie obok takiej deklaracji i tego nie sprawdzić! SUBIEKTYWNA OCENA Wygładzający mus do ciała o zapachu słonecznego smoothie to istna bomba maseł (m.in shea i kakaowego) i olei. Odpowiednio nawilżą i odżywią naszą skórę. W składzie znajdziemy dobrze znane wszystkim oleje, które pełnia funkcję emolientów tłustych i zapobiegają utracie wody. Tworzą film, który wygładza powierzchnię naskórka i go uelastycznia. W recepturze MASH znajdziemy m.in oleje: makadamia (INCI: Macadamia Integrifolia Seed Oil) sezamowy (INCI: Sesamum Indicum Seed Oil) słonecznikowy (INCI: Helianthus Annuus Seed Oil) do tego mamy również olej z rokitnika (INCI: Hippophae Rhamnoides Seed Oil), który częściej widujemy w produktach do pielęgnacji twarzy niż ciała. Naszym zdaniem umieszczenie go w balsamie do ciała to świetne posunięcie. Działa on nie tylko wygładzająco, ale do tego regenerująco i jest świetnym przeciwulteniaczem. A jakiego składnika zawiera duże ilości olej z rokitnika? No przecież, że beta-karotenu, o którym więcej przeczytacie tutaj - Beta-karoten. Jakie ma działanie w kosmetykach? Mus od MASH swoją konsystencją przypomina bardziej masełko, w dużej mierze przez znaczące ilości masła shea oraz kakaowego (INCI: Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter) Mus do ciała będzie idealnym uzupełnieniem po peelingu np. borówkowym od Mash (nasze odczucia po jego stosowaniu znajdziesz tutaj). Olga: Przy mojej suchej i atopowej skórze nie ma możliwości, żeby pominąć etap balsamowania po prysznicu. Ciężko jest mi też znaleźć odpowiedni balsam do ciała. Większość produktów, jeśli nie jest typowo przeznaczona do skóry atopowej, wchłania się w 3 minuty, po czym skóra ponownie staje się ściągnięta i woła o nawilżenie. Mus od MASH nie miał więc łatwego zadania! Po samej nazwie spodziewałam się dość lekkiej konsystencji, która prawdopodobnie będzie za "słaba" na moją przesuszoną skórę. Po otworzeniu słoiczka ku mojemu zdziwieniu ukazała się konsystencja przypominająca bardziej masełko niż mus. Pojawiła się nadzieja dla mojej cery! Może jednak i mnie odpowiednio nawilży. Ale skoro bardziej masełko to pewnie będzie tłusto i lepiąco... Produkt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! Po pierwsze na pewno nie jest tłusto, ani lepiąco! Mus łatwo aplikuje się na skórę, na początku możemy zauważyć lekki efekt bielenia, ale szybko znika, a sam produkt łatwo się wchłania. Dla mojej skóry duża ilość maseł i olei w produktach do ciała to podstawa. Nawet przy mojej skali suchości mus od MASH dał zadowalający efekt nawilżenia pozostawiając lekki film na powierzchni. Jako, że najczęściej stosuje produkty bardziej dermatologiczne, w większości są one bezzapachowe. Mus od MASH oprócz zadowalających efektów na skórze ma niesamowity zapach. "Słoneczne smoothie" to idealna nazwa bo mamy tu lekko cytrusowe nuty, przełamane słodkością, które dodają energii. Całość daje skuteczne skuteczne działanie, przyjemność aplikacji i pobudzenie zmysłów. Ada: Pamiętam, że podczas przeglądania produktów MASHA w internecie przemknęła mi myśl, tyle musów do ciała jest już na rynku, czym można jeszcze zaskoczyć konsumenta? Skład bogaty w oleje, masła i emolienty będzie istną bombą natłuszczającą. Duża zawartość masła shea i kakaowego będzie dawała nam konsystencje masła. Po otwarciu opakowania, produkt właśnie wygląda jak masło i spodziewałam się ciężkiej, konsystencji, którą trzeba będzie delikatnie rozgrzać w dłoniach i kolejno rozprowadzić (a fanką takowych nie jestem). Jakież było moje zaskoczenie, po pierwszym zatopieniu palców w musie. Poczułam delikatną, wręcz aksamitną konsystencję, gotową do rozprowadzenia. Produkt bardzo łatwo rozprowadza się po ciele, nie zostawia tłustego filmu (co przy takiej ilości maseł mogłoby się wydarzyć). Moja skóra po aplikacji jest wyraźnie nawilżona i miękka w dotyku. Mus to idealna nazwa dla tego produktu. Podczas aplikacji ma się wrażenie otulenia delikatną kołderką. Dawno żaden produkt do nawilżania tak mnie nie nie ujął aplikacyjnie za serce. DLA KOGO: każdy rodzaj cery WŁAŚCIWOŚCI: nawilżenie, uelastycznienie, wygładzenie ODCZUCIA SENSORYCZNE: konsystencja masełka, łatwo się rozprowadza, szybko się wchłania, nie pozostawia uczucia tłustości ZAPACH: cytrusowe nuty, przełamane słodkością pochodzącą z wanilii Post powstał przy współpracy z MASH
- Söppö - krem nawilżający na noc
Nazwa: Krem do twarzy na noc nawilżająco-łagodzący Marka: Söppö Producent: Cyrulicy Sp.zo.o. Kraj: Polska Opis producenta: -> Krem do twarzy na noc nawilżająco-łagodzący INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Squalane, Borago Officinalis Seed Oil, Tocopherol, Maris Aqua, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Capparis Spinosa Bud Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Morus Nigra Leaf Extract, Rhodiola Rosea Root Extract, Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract, Agastache Mexicana Flower/Leaf/Stem Extract, Biosaccharide Gum-1, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Anisate, Citric Acid, Parfum, Mica, CI 77491 Söppö to marka, która postawiła na przejrzystą komunikację, produkty powstające w zgodzie z naszą planetą i dostępne dla wszystkich. Na ich opakowaniach nie znajdziesz ikon popularnych jednostek certyfikujących, ale to nie oznacza, że ich produkty nie są wegańskie czy przyjazne zwierzętom. Koszty związane z certyfikacją wolą przenzaczyć na surowce. Nam się bardzo podoba to podejście. Jak mówią o sobie tworzą najsłodsze kosmetyki, inspirując się skandynawskim minimalizmem i pielęgnacją koreańską - stąd też kolorowe opakowania i zamiłowanie do piesków. SUBIEKTYWNA OCENA Nawilżająco - łagodzący krem na noc jest uzupełnieniem wieczornego oczyszczania przy użyciu olejku demakijażu (o którym więcej przeczytasz tutaj) oraz żelu oczyszczającego. Skład jest bogaty w ekstrakty roślinne, których głównym zadaniem jest łagodzenie. Z surowców nawilżających mamy: INCI: Squalane jego mała cząsteczka, bardzo dobrze przenika przez skórę (więcej przeczytacie o nim tutaj) INCI: Glycerin popularne emolienty jak INCI: Cetearyl Alcohol oraz INCI: Coco-Caprylate/Caprate Znajdują się surowce, idealnie wpisujące się w obecne trendy jak: dbanie o mikrobiom -->INCI: Alpha-Glucan Oligosaccharide, który przywraca równowagę mikrobiomu, a dodatkowo ma działanie nawilżające i łagodzące. Służy również jako pożywka dla "dobrych" bakterii, co zwiększa ich namnażanie surowce adaptogenne --> INCI: Rhodiola Rosea Root Extract, której właściwości opierają się na zwiększeniu odporności na szkodliwe czynniki zewnętrze. O adaptogenach więcej przeczytasz z wcześniejszego artykułu. Krem jest wegański i po składzie sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z łagodzącą mieszanką, która zostawi naszą skórę nawilżoną i odżywioną. Zerknij na nasze subiektywne opinie. Olga: Powiedzmy to głośno, jak są pieski to ja jestem kupiona! Szata graficzna wszystkich produktów Söppö na pewno wyróżnia się na tle innych i widać tu inspirację koreańską pielęgnacją. Wszystkie produkty są spójne, w tym też krem łagodząco-nawilżający na noc. Słodkość, którą zapowiadają, przejawia się nie tylko na opakowaniu, ale również w formie samego kremu. Mamy tutaj do czynienia z zapachem gumy balonowej. Kto pamięta różową gumę orbit ten wie! Zapach w kremie jednak nie jest zbyt intensywny i nie przytłacza. Jako kolejny przejaw "słodkości" możemy uznać różowy kolor masy, jednak nie będzie on w jakiś sposób barwił naszej skóry. Będąc właścicielką cery wrażliwej i bardzo suchej, ciężko mi znaleźć krem nawilżający bo większość wchłania się momentalnie po aplikacji. Propozycja od Söppö zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie! Produkt zmiękcza i wręcz otula skórę, dając uczucie nawilżenia. Nie wchłania się jednak za szybko, a jednocześnie nie jest nadmiernie tłusty. Po dłuższym stosowaniu skóra stała się bardziej elastyczna i wygładzona. Jest to na pewno idealny produkt dla osób szukających nawilżenia, ale i oczekujących od produktu dodatkowych wrażeń sensorycznych. Nie zapominajmy też o mocno ekologicznym i etycznym podejściu producenta, co zawsze warto podkreślić! Ada: Wygląd kremu jest spójny z olejkiem do demakijażu i żelem do oczyszczania - ten sam zapach gumy balonowej oraz różowy kolor emulsji. Konsystencja kremu jest lekka, szybko się wchłania, moja skóra po aplikacji była przyjemnie miękka w dotyku. Zapewne to zasługa obecnych w składzie emolientów. Dodatkowo dla mnie nie jest on komodogenny. Formuła jest tak dopracowana, że krem nie zostawia tłustego wykończenia, fani takich kremów, na pewno to docenią. Osobiście nie jestem fanką zapachu gumy balonowej w tym kremie ze względu na moje preferencje zapachowe, jednak doza została bardzo dobrze dopasowana, zapach jest wyczuwalny, ale nie przytłaczający. Moim zdaniem krem ten jest dobrą propozycją dla osób szukających nawilżenia i odżywienia dla swojej skóry. DLA KOGO: skóra sucha, mieszana, tłusta WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekka formuła, szybko się wchłania ZAPACH: tak, guma balonowa WEGAN: tak Artykuł powstał we współpracy z Soppo.
- Kosmetyk naturalny, czyli jaki?
Kosmetyki naturalne jeszcze nie tak dawno były niszową grupą produktów. Dzisiaj już są pewnego rodzaju wymogiem, a ich popularność stale rośnie. Czy kosmetyki naturalne są lepsze od konwencjonalnych? Czy naturalne znaczy bezpieczniejsze? Czy wszystkie produkty z tej grupy możemy uznać za ekologiczne? Sprawdźmy to! Co oznacza kosmetyk naturalny? Czy za kosmetyki naturalne możemy uznać tylko te z certyfikacją? Deklaracja naturalności a prawo. Czy kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze? Czy kosmetyki naturalne są ekologiczne? Czy kosmetyki naturalne są zawsze wegan i cruelty free? Podsumowanie.... Co oznacza kosmetyk naturalny? No właśnie! Wydawałoby się, że jest to podstawowe pytanie, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć przy tego typu rozważaniach. I już tutaj powstaje pierwszy i podstawowy problem. Nie istnieje coś takiego jak prawna definicja kosmetyku naturalnego. Istnieje szereg organizacji prywatnych, które świadczą certyfikacje wedle własnych wytycznych. Na pewno znacie takie oznaczenia jak NaTrue czy ECOCERT. Więcej o wymogach, które spełniają produkty z tymi oznaczeniami znajdziecie w naszym wcześniejszym poście - "Certyfikaty produktów kosmetycznych cz. II - naturalne, organiczne." Nie ma prawnej definicji kosmetyku naturalnego. Najnowszą próbą skategoryzowania produktów naturalnych jest wprowadzenie normy ISO 16128. ISO - International Organization for Standardization to niezależna międzynarodowa i pozarządowa organizacja normalizacyjna. Norma ISO 16128 odnosi się do składników kosmetycznych. Regulacja ta ustanowiła definicję surowców naturalnych oraz pochodzenia naturalnego. Składniki naturalne mogą być pozyskiwane z roślin, zwierząt, mikroorganizmów i minerałów przy pomocy procesów fizycznych, fermentacji, ale bez chemicznej modyfikacji. Natomiast składniki pochodzenia naturalnego to takie, które w 50% pochodzą ze źródeł naturalnych, otrzymywane metodami chemicznymi lub biologicznymi z zamiarem modyfikacji chemicznej. Dzięki normie ISO 16128 możemy określić tak zwany indeks naturalności, dlatego coraz częściej na opakowaniach są deklaracje typu " 90% składników pochodzenia naturalnego". Regulacja ta definiuje również organiczność składników, gdzie również możemy określić jej poziom za pomocą indeksu. Każdy kosmetyk organiczny będzie też naturalnym, ale nie każdy naturalny będzie organicznym. Czy za kosmetyki naturalne możemy uznać tylko te z certyfikacją? Powiedzmy to sobie głośno i wyraźnie - NIE! Uzyskanie certyfikacji NaTrue czy ECOCERT wiąże się z ogromnymi kosztami, audytami i szeregiem "papierologii". Nie każdego producenta, szczególnie tych na początku drogi stać na tego typu zabiegi. Kosmetyk może spełniać wszystkie wymogi NaTrue czy ECOCERT, ale nie mieć logo na opakowaniu bo po prostu nie zapłacił za jego używanie. Nie oznacza to, że jest w jakikolwiek sposób "mniej naturalny". Mając na opakowaniu logo danych jednostek certyfikujących mamy pewność, że kosmetyk spełnia pewne wymogi. Jeśli nie mamy tego typu oznaczeń, po prostu sami musimy zweryfikować poziom naturalności. Dobrym przykładem jest tu marka Söppö, która jasno komunikuje, dlaczego na ich opakowaniach nie znajdziemy loga znanych jednostek certyfikacyjnych - "Właśnie dlatego, że certyfikaty kosztuję pieniądze, które mogliśmy przeznaczyć na lepsze składy, dokładniejsze badania i wyższej jakości surowce. Zamiast kupować znaczek, który potwierdza to co jest i tak zgodnie z prawem napisane na opakowaniu, postawiliśmy obniżyć koszt kosmetyków do możliwe niskich przy taki bogatych składach pełnych wartościowych surowców w wysokich stężeniach." Jeśli chcielibyście poznać ich ofertę zapraszamy na stronę www.soppocosmetics.com. Nasze subiektywne odczucia ze stosowania tych produktów znajdziecie w zakładce Nowości produktowe. Deklaracja naturalności a prawo. Skoro naszym wyznacznikiem nie powinny być jedynie certyfikaty to skąd mamy wiedzieć co jest naturalne a co nie? Musimy pamiętać, że KAŻDY kosmetyk podlega tym samym regulacjom. Wszystkie produkty muszą być zgodne z rozporządzeniem unijnym 655/2013, które mówi, że każde deklaracje muszą być zgodne z prawem, prawdziwe i poparte dowodami. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym artykule - "Deklaracje marketingowe - hasła bez pokrycia?!". W praktyce oznacza to, że jeśli producent deklaruje "90% składników naturalnych" to musi mieć na to dowody. Norma ISO 16128, która jest bezpłatna bardzo pomaga nam doprecyzować te kwestie. Przestrzegamy Was jednak przed chwytliwymi hasłami marketingowymi typu na przykład "zielony" czy "przyjazny środowisku". Bardzo ciężko jest tutaj udowodnić ich zasadność bo zielony odnosi się do koloru? Jak potwierdzić "zieloność"? "Przyjazny" oznacza sympatyczny? Niestety prawo i to nie tylko kosmetyczne ma wiele "szarych stref", dlatego szukajcie przede wszystkim konkretów i pamiętajcie, że zawsze możecie zwrócić się do producenta z prośbą o doprecyzowanie. Czy kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze? Nie istnieje coś takiego jak bezpieczniejszy kosmetyk. Ten sam produkt w przypadku jednej osoby może okazać się niezwykle skuteczny, natomiast drugą uczulić i podrażnić. WSZYSTKIE produkty kosmetyczne, jeśli są wprowadzane na rynek zgodnie z obowiązującym prawem muszą spełniać te same wymagania. Ocena bezpieczeństwa oraz wymogi Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie rozróżniają produktów na naturalne i syntetyczne. Wszystkie muszą podlegać dokładnie tym samym zasadom. Pamiętajcie, że nawet ECOCERT dopuszcza stosowanie 5% składników syntetycznych, a surowce konwencjonalne nigdy nie wyjdą całkowicie z użycia. Jeśli macie tendencję do uczuleń to musicie też pamiętać, że ekstrakty, wyciągi czy olejki eteryczne to wieloskładnikowe mieszaniny. Trudniej tutaj o 100% powtarzalności produktu, który może zawierać większe lub mniejsze zanieczyszczenia w zależności od zbiorów. Do tego ich wieloskładnikowość może być przyczyną wystąpienia alergii. Dobrym przykładem jest tutaj rumianek, gdzie w postaci ekstraktu posiada dużo większy potencjał drażniący niż syntetycznie pozyskany bisabolol, który wchodzi w skład rumianku i jest głównym komponentem wykazującym działanie przeciwzapalne. Składniki naturalne mogą tak samo wywołać podrażnienia i alergię jak i surowce syntetyczne. Czy kosmetyki naturalne są ekologiczne? Bardzo często kosmetyki, które deklarują swoją naturalność są bardziej ekologiczne, bo idzie to w parze z ich koncepcją marki, jednak NIE MUSZĄ BYĆ. Tutaj też rodzi się pytanie co to znaczy ekologiczny? W odniesieniu do opakowań przyjmuje się, że szklane pojemniki są bardziej eko. Jest to prawda bo szkło jako jedyny materiał możemy przerabiać nieskończoną ilość razy, ALE transport szklanych opakowań przez ich większy ciężar niesie ze sobą większy ślad węglowy. Często jest to też kwestią bezpieczeństwa. Wyobrażacie sobie szklany pojemnik na płyn pod prysznic? Bierzecie mokrą dłonią szklane opakowanie, stojąc bosymi stopami pod prysznicem, jeśli tylko buteleczka się Wam wyślizgnie, wypadek murowany.... Plastikowe opakowania pozostaną z nami na dłużej czy tego chcemy czy nie. Warto jednak zwracać uwagę czy materiał pochodzi z recyklingu i czy nadaje się do ponownego przetworzenia. Coraz częściej też możemy spotkać kartoniki produkowane na przykład z kukurydzy, które nadają się do wyrzucenia do bio pojemników. Warto zwracać uwagę i doceniać takie szczegóły. Szklane opakowania można przetwarzać niezliczoną ilość razy, jednak przez swoją większą wagę ich transport generuje większy ślad węglowy. Tutaj po raz kolejny dobrym przykładem będzie Söppö gdzie kosmetyki pakowane są w buteleczki pochodzące z materiału HPDE pochodzącego z recyklingu, a kartoniki są wytwarzane z certyfikowanego papieru. Ich produkty znajdziecie na www.soppocosmetics.com Bardzo często sama produkcja składników naturalnych jest mniej ekologiczna niż produkcja surowców syntetycznych. W przypadku na przykład ekstraktów, musimy wziąć pod uwagę, że do ich pozyskania potrzebujemy rośliny, które rosną na hektarach pól. Do uzyskania ziemi pod uprawę bardzo często karczuje się lasy i inne tereny zielone. Każda plantacja wymaga też obfitego podlewania co wiążę się z wykorzystaniem hektolitrów wody, a często też sztucznych nawozów. To wszystko niestety ma negatywny wpływ na nasz ekosystem. Czy kosmetyki naturalne są zawsze wegan i cruelty free? Po raz kolejny bardzo często są, bo wpisuje się to w koncept marki, ale NIE MUSZĄ BYĆ. Produkty wegańskie nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego ani odzwierzęcego. Nie znajdziemy tutaj produktów mlecznych, wosków odzwierzęcych na przykład pszczelego, miodów, czy karminy - intensywnie czerwonego barwnika pochodzącego z owadów. Jeśli chodzi o deklaracje wegan to tutaj też przychodzą z pomocą jednostki certyfikujące najpopularniejsze to The Vegan Society i Viva! Więcej w tym temacie przeczytacie w artykule - "Certyfikaty kosmetyków cz. I - produkty wegańskie" Tak, samo jak w przypadku certyfikatów poświadczających "naturalność", tak też w przypadku wegan, używanie loga wszystkich powyższych stowarzyszeń jest odpłatne. Nie świadczy to jednak o tym, że produkty bez oznaczeń nie są wegańskie. Jeśli chodzi o testowanie na zwierzętach to jest to osobny temat nie mający nic wspólnego z "naturalnością" kosmetyku jak często jest błędnie uznawane. Przypominamy, że od 2004 roku na terenie Unii Europejskiej jest zakaz testowania produktów oraz składników kosmetycznych. Regulacja te jednak nie obowiązuje we wszystkich krajach poza Unią, jest to jednak temat na osobny artykuł. Jeśli szukacie kosmetyków, które szanują prawa zwierząt do tego stopnia, że wykorzystują wręcz ich wizerunek na swoich opakowaniach. Ponownie zapraszamy do www.soppocosmetics.com Podsumowanie.... Cały aspekt naturalności kosmetyków jest tematem niezwykle złożonym. Przez to, że nie ma jednoznacznie unormowanej definicji powstaje pytanie co uznajemy za naturalność? Dla nas na pewno ten temat powinien być rozpatrywany w szerszym aspekcie niż tylko wykorzystanie naturalnych składników. Powinniśmy coraz bardziej zwracać uwagę na aspekt ekologii i szukać potwierdzeń deklarowanych działań producentów na rzecz dbania o nasze środowisko. Sama naturalność nie powinna być też głównym motorem podejmowania naszych wyborów zakupowych. Mamy na rynku wiele kosmetyków produkowanych w sposób etyczny i z poszanowaniem natury, jednak niekoniecznie pozycjonowanych jako naturalne produkty. Na przykład przez wzgląd na stosowanie syntetycznych składników. Nie jest to jednak w niczym gorsze. Pamiętajcie, że każda skóra jest inna i potrzebuje indywidualnej pielęgnacji. Naturalność jest dalej pewnego rodzaju trendem i nie wpływa jednoznacznie na efektywność czy większe bezpieczeństwo stosowania. Artykuł powstał we współpracy z Soppo.
- Söppö - żel do mycia twarzy
Nazwa: Nawilżająco- łagodzący żel do mycia twarzy Marka: Söppö Producent: Cyrulicy Sp.zo.o. Kraj: Polska Opis producenta: -> Nawilżająco- łagodzący żel do mycia twarzy INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Betaine, Coco-Betaine, Maris Aqua, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Althaea Officinalis Root Extract, Sapindus Mukorossi Fruit Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Bacillus Ferment, Inulin, Glucose, Fructose, Kaolin, Acacia Senegal Gum, Panthenol, Helianthus Annuus Seed Oil, Cellulose, Caesalpinia Spinosa Gum, Xanthan Gum, Cellulose Gum, Mica, Silica, Sodium Cocoyl Glutamate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Tin Oxide, CI 77891, CI 77491 Söppö to młoda marka, ale tworzona przez kosmetycznych wyjadaczy, w swoim portfolio mają markę dla Panów - Cyrulicy. Stawia na ekologiczne rozwiązania (ich opakowania są nie tylko recyklingowane, ale również produkowane z odpadów), starają się tworzyć produkty dostępne dla każdego z przejrzystą komunikacją. Są zwolennikami inwestowania pieniędzy w dobre surowce, stąd na ich opakowaniach nie znajdziesz ikon popularnych jednostek certyfikujących, ale to nie oznacza, że ich produkty nie są wegańskie czy przyjazne zwierzętom. Nam się bardzo podoba to podejście. Jak mówią o sobie tworzą najsłodsze kosmetyki, inspirując się skandynawskim minimalizmem i pielęgnacją koreańską - stąd też kolorowe opakowania i zamiłowanie do piesków. SUBIEKTYWNA OCENA Marka bardzo mocno inspiruje się koreańską pielęgnacją, gdzie dwuetapowe oczyszczanie to podstawa. W swoim portfolio mają już olejek do demakijażu (o którym więcej przeczytacie tutaj), zatem nie mogło zabraknąć wodnego produktu do oczyszczania. Żel nawilżająco - łagodzący to produkt wegański, bazujący na delikatnych surowcach oczyszczających. Uzupełniony o surowce wspierające nasz mikrobiom jak: inulina (INCI: Inulin) poza przywracaniem równowagi mikrobiomu, dodatkowo ma działanie nawilżające i łagodzące. Służy również jako pożywka dla "dobrych" bakterii, co zwiększa ich namnażanie. postbiotyczny ferment (INCI: Bacillus Ferment) który zwiększa nawilżenie i wzmacnia barierę naskórkową (o której więcej tutaj) Rozwiązaniem, które nam się podoba jest użycie kaolinu czyli glinki, która ma działanie oczyszczające, aczkolwiek tutaj głównie została zastosowana aby osiągnąć kremowy wygląd produktu. Do tego znajdziemy surowce łagodzące, zapobiegające podrażnieniom m.in ekstrakt z prawoślazu (INCI: Althaea Officinalis Root Extract) i nawilżające jak m.in INCI: Glycerin, INCI: Glucose czy INCI: Maris Aqua. Zerknij jakie były nasze odczucia! Olga: Testowanie produktów od Söppö to była prawdziwa frajda! W szczególności, że są to kosmetyki zupełnie inne niż te które używam na co dzień. Żel do mycia od Söppö bazuje na delikatnych surfaktantach oraz surowcach łagodzących. Jako, że posiadam skórę mocno wrażliwą to połączenie zapewniło delikatne oczyszczanie bez efektu podrażnienia czy zaczerwienienia. Produkt bardzo dobrze zmywa makijaż i nie podrażnia oczu. Posiada konsystencję kremowego żelu, o różowej barwie z rozświetlającymi drobinkami. A do tego ma intensywny zapach gumy balonowej! Jak zapowiadali miało być słodko i jest! Przy stosowaniu żelu jako drugi etap oczyszczania zaraz po olejku do demakijażu skóra była miękka i skutecznie odświeżona. Przy samodzielnym stosowaniu żelu, dało się wyczuć lekki efekt ściągnięcia po myciu, ale nie powodował mocnego dyskomfortu. Jest to na pewno etyczny i ekologiczny produkt, który skutecznie oczyszcza skórę. Ada: Przy produktach oczyszczających najważniejszym dla mnie wyznacznikiem jest aby były skuteczne w swoim głównym założeniu - oczyszczaniu oraz aby bezpośrednio po umyciu nie było efektu natychmiastowego efektu ściągnięcia twarzy, która błaga o nawilżenie. Propozycja od Söppö swoje główne założenie - oczyszczania spełnia idealnie. Produkt testowałam w połączeniu z ich olejkiem do demakijażu oraz bez, aby sprawdzić czy rzeczywiście żel dobrze oczyszcza. W każdym przypadku sprawdził się idealnie. Niestety po zmyciu żelu, moja skóra wołała o nawilżenie. Całkiem niezłe ukojenie przynosił krem nawilżający Söppö. Żel ma fajny nietypowy wygląd - kremową różową konsystencję, który idealnie współgra z zapachem gumy balonowej i komunikacją o najsłodszym żelu do mycia twarzy. Do tego znajdziemy delikatne świecące drobinki, których zasługą jest obecność miki (INCI:Mica). Zdecydowanie jest to najsłodszy produkt do mycia jaki stosowałam :) DLA KOGO: każdy rodzaj cery, poszukujący dogłębnego oczyszczenia WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczające ODCZUCIA SENSORYCZNE: kremowa konsystencja, nie podrażnia, miękka i oczyszczona skóra ZAPACH: guma balonowa WEGAN: tak Artykuł powstał we współpracy z Soppo.
- Söppö - olejek do demakijażu
Nazwa: Nawilżająco- rozświetlający olejek do demakijażu Marka: Söppö Producent: Cyrulicy Sp.zo.o. Kraj: Polska Opis producenta: -> Nawilżająco- rozświetlający olejek do demakijażu INCI: Helianthus Annuus Seed Oil, Polyglyceryl-4 Oleate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Isoamyl Laurate, Limnanthes Alba Seed Oil, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Avena Sativa Kernel Extract, Borago Officinalis Seed Oil, Calendula Officinalis Flower Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Parfum SUBIEKTYWNA OCENA Söppö to marka, która stawia na ekologiczne rozwiązania (ich opakowania są nie tylko recyklingowane, ale również produkowane z odpadów), stara się tworzyć produkty dostępne dla każdego z przejrzystą komunikacją. Są zwolennikami inwestowania pieniędzy w dobre surowce, stąd na ich opakowaniach nie znajdziesz ikon popularnych jednostek certyfikujących, ale to nie oznacza, że ich produkty nie są wegańskie czy przyjazne zwierzętom. Nam bardzo się podoba to podejście. Jak mówią o sobie tworzą najsłodsze kosmetyki, nie mogłyśmy tego nie sprawdzić! Marka jest młoda, ale tworzona przez osoby, które na rynku kosmetycznym nie są nowe, w ich portfolio mają również markę męską - Cyrulicy. Olejek do demakijażu to bogactwo m.in olei takich jak: z nasion słonecznika (INCI: Helianthus Annuus Seed Oil) migdałowy (INCI: Prunus Amygdalus Dulcis Oil) z pestek winogron (INCI: Vitis Vinifera Seed Oil) tzw. "łąkowa piana" (INCI: Limnanthes Alba Seed Oil) sacha inchi (INCI: Plukenetia Volubilis Seed Oil) które współdziałają ze sobą aby nawilżyć, odżywić i zmiękczyć naszą skórę. Do tego mamy emulgator, który sprawia, że olejek po połączeniu z wodą tworzy emulsję (wizualnie olejek zaczyna się robić lekko mleczny) i łatwo jest go zmyć. Skład produktu jest prosty i przejrzysty, zgodny z komunikacją marki. Olejek do demakijażu ze względu na swój skład jest idealny do zmywania makijażu czy filtrów UV. Zgodnie z zasadą olej rozpuszcza olej. Po zmywaniu olejami, należy umyć twarz preparatami wodnymi np. żelem do mycia twarzy od Söppö. Więcej o oczyszczaniu dwuetapowym dowiecie się z wcześniejszego postu o oczyszczaniu jak robić to skutecznie i jakich błędów unikać. Zastanawiałyśmy się skąd w komunikacji pojawiło się hasło rozświetlający, gdyż surowce obecne w składzie, nie sugerują abyśmy mieli z bezpośrednim rozświetleniem do czynienia np. w postaci miki. Komunikacja może pochodzić od emolientu, jednak bardziej skłaniamy się, że po skutecznym oczyszczaniu nasza skóra będzie miała naturalny glow. Produkt jest wegański i zapakowany w kartonik zrobiony z fusów po kawie, dzięki czemu jest w pełni recyklingowany. Takie rozwiązania to my bardzo lubimy! Olga: Krąży dość powszechne przeświadczenie, że olejki do demakijażu to dobre produkty dla skór suchych. Niestety w myśl zasady olej wymywa olej, w tym też lipidy, niekoniecznie sprawdza się to w praktyce. Jako, że posiadam skórę mocno suchą unikam raczej olejków do demakijażu, chyba, że posiadają emulgator i tworzą po aplikacji emulsje. Tak też jest w przypadku Paw Paw Makeup od Söppö. Produkt można nakładać bezpośrednio na twarz, po czym zwilżonymi dłońmi stworzyć na powierzchni skóry lekko pieniąca się emulsje lub połączyć olejek z wodą w dłoniach i dopiero nałożyć na twarz. Ja wybrałam ten drugi sposób. Propozycja od Söppö bardzo łatwo się rozprowadza, wręcz ślizgając się po powierzchni ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Olejek należy do tych lżejszych, więc nie ma tu mowy o nadmiernym obciążeniu skóry. Bardzo dobrze zmywa makijaż, w tym też tusz do rzęs. Po myciu skóra jest zmiękczona, odświeżona i nie ma efektu nadmiernego ściągnięcia. Charakterystyczny jest intensywny zapach gumy balonowej. Większość produktów, które używam jest bezzapachowych, ale to była ciekawa odmiana! Osobom wrażliwym na zapachy może to jednak przeszkadzać. Ada: Z produktami olejowymi nigdy nie jest po mi drodze. Przy mojej tłustej cerze, mam obawy, o zwiększoną produkcję sebum i zaskórników. W przypadku olejku do demakijażu od Söppö było podobnie, ale już po pierwszych próbach, musiałam się z nim przeprosić. Produkt bardzo dobrze zmywa wszelkie pozostałości makijażu (u mnie to głównie tusz, ale radzi sobie świetnie) czy filtr UV. Nie ma najmniejszych problemów z jego zmyciem, po aplikacja moja skóra była miękka. O tłustej warstwie nie było mowy! Osobiście produkt ma dla mnie za intensywny zapach gumy balonowej. Jednak pamiętajcie, że ze względu na moją zapachową specjalizację bywam bardzo wymagająca w tym aspekcie ;) Poza tym produkt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i myślę, że będę do niego wracać szczególnie latem, gdzie ilość produktów przeciwsłonecznych będzie w większej ilości na mojej twarzy. DLA KOGO: każdy rodzaj cery, poszukujący dogłębnego oczyszczenia WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczające ODCZUCIA SENSORYCZNE: oleista konsystencja, łatwo się zmywa, skóra miękka po aplikacji ZAPACH: guma balonowa WEGAN: tak Artykuł powstał we współpracy z Soppo.
- Polemika - hydrofilne masło oczyszczające
Nazwa: Polemika hydrofilne masło oczyszczające Marka: Polemika Producent: Polemika Kraj: Polska Opis producenta: Polemika hydrofilne masło oczyszczające INCI: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Polyglyceryl-4 Oleate, Glyceryl Stearate, Mangifera Indica Seed Butter, Caprylyl/Capryl Glucoside, Butyrospermum Parkii Butter, Hydrogenated Rapeseed Oil , Tocopherol, Camellia Sinensis Leaf, Parfum. SUBIEKTYWNA OCENA Oczyszczanie twarzy to podstawowy i NAJWAŻNIEJSZY etap naszej pielęgnacji. O tym jakich błędów unikać, jak dobierać produkty znajdziecie we wcześniejszym poście: Oczyszczanie skóry. Jak robić to skutecznie? Jakich błędów nie popełniać? Polemika to polska marka założona przez Agnieszkę Leśniewską. Charakteryzuje się przede wszystkim składami bazującymi w jak największym stopniu na surowcach naturalnych. Ich wiodącym surowcem jest Matcha. Nazwa marki wywodzi się od imion córek założycielki – Poli i Miki. Hydrofilne masło oczyszczające od Polemiki to idealny przykład produktu waterless (jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym trendzie zapraszamy tutaj). Kosmetyk nie zawiera w swoim składzie wody. Receptura, zgodnie z deklaracją producenta opiera się głównie na oleju migdałowym (INCI: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, maśle mango (INCI: Mangifera Indica Seed Butter) maśle shea (INCI: Butyrospermum Parkii Butter) oraz emolientach: Polyglyceryl-4 Oleate, Coco-Caprylate/Caprate Produkt ma konsystencję tłustej pasty (niech Was nie zraża na początku ta tłusta konsystencja). Produkt rozprowadzamy na suchej twarzy, kolejno zwilżamy dłonie wodą i delikatnie masujemy. Pod wpływem wody konsystencja zmienia się w emulsję. Wszystko to za sprawą emulgatora Glyceryl Stearate, Polyglyceryl-4 Oleate (pełni nie tylko rolę emolienta w tym produkcie) oraz Caprylyl/Capryl Glucoside, który dodatkowo ma właściwości myjące i odpowiada za delikatną pianę (bardzo delikatną) podczas kontaktu z wodą (na naszych mediach społecznościowych znajdziecie filmik z tym efektem). Hydrofilne masło bardzo dobrze usuwa makijaż, nawet w okolicach oka (nie ma mowy o żadnym szczypaniu podczas mycia) czy filtry przeciwsłoneczne. Bardzo łatwo się zmywa, mimo, że tłusta konsystencja nie wskazywałaby na to. Nasza skóra po użyciu hydrofilnego masła nie jest przesuszona, za to mamy efekt zmiękczenia i dobrego oczyszczenia. Osobiście produkt ten stosujemy w jednoetapowym oczyszczaniu. Ada ma skórę tłustą, początkowo miała obawy, że produkt będzie komodogenny (zaskórnikowy) oraz przyczyni się do zwiększonego sebum. Nic z tych rzeczy! W myśl, że tłuszcz rozpuszcza tłuszcz, jest to idealny produkt do oczyszczania tłustej cery i usuwania nadmiaru sebum (który jest tłuszczem). Jeśli obawiasz się, pozostałości preparatów tłuszczowych możesz użyć jeszcze pianki lub żelu np. AA pianka do mycia twarzy CICA Produkt jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina aby oczyścić całą twarz. W składzie znajdziemy również zieloną herbatę, która ze względu na swoje działanie oczyszczające, ściągające i regulujące pracę gruczołów łojowych polecana jest do cer trądzikowych, tłustych. Do tego jest to silny antyoksydant. Jeśli szukacie tłuszczowego produkty do oczyszczania to hydrofilne masło od Polemiki będzie dobrym rozwiązaniem. Ada początkowo podchodziła dość sceptycznie do tego produktu, właśnie ze względu na obawy o zwiększoną produkcję sebum. Jednak jest to produkt, który zostanie z nią na dłużej, świetnie oczyszcza. Polemika była pierwszą polską marką, która wypuściła tłuszczowy produkt do oczyszczania! DLA KOGO: dla każdego typu cery, skóry trądzikowe WŁAŚCIWOŚCI: demakijaż, oczyszczanie ODCZUCIA SENSORYCZNE: konsystencja pasty, tłusta, po kontakcie z wodą zamienia się w emulsję ZAPACH: delikatny, zielona herbata VEGAN: tak









