top of page

Wyniki wyszukiwania

Znaleziono 190 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

  • Natuu-serum na noc z ekstraktem z szałwii

    Nazwa: Serum na noc z ekstraktem z szałwii Marka: Natuu Producent: Natuu Kraj: Polska Opis Producenta: Serum na noc z ekstraktem z szałwii Skład INCI: Aqua, caprylic/capric triglyceride, glycerin, isopropyl myristate, cetearyl alcohol, glyceryl stearate citrate, cocos nucifera oil, butyrospermum parkii butter, vitis vinifera seed oil, olus oil, hydrolyzed hyaluronic acid, salvia miltiorrhiza leaf extract, salvia officinalis leaf extract, lamium album extract, arnica montana flower extract, chamomilla recutita flower extract, rosmarinus officinalis leaf extract, pinus sylvestris bud extract, nasturtium officinale extract, arctium majus root extract, citrus limon peel extract, hedera helix extract, calendula officinalis flower extract, tropaeolum majus flower extract, mentha piperita leaf extract, helianthus annus seed oil, xanthan gum, panthenol, tocopherol, ascorbyl palmitate, niacin, hexylene glycol, caprylyl glycol, sodium benzoate, potassium sorbate, benzyl alcohol, dehydroacetic acid, bht, parfum, citronellol, linalool, d-limonene, geraniol, hexyl cinnamaldehyde. SUBIEKTYWNA OCENA Niech Was nie zmyli długa lista składników tego kremu. Po głębszej analizie zauważymy, że jest w niej sporo różnego rodzaju olei jak: kokosowy, winogronowy, sporo ziołowych ekstraktów (którymi marka się chwali jako swój znak firmowy) takich jak: szałwia, nagietek, rumianek, jasnota biała zwana głuchą pokrzywą i można by tak wymieniać dalej. Krem pozycjonowany jest dla osób które szukają intensywnego nawilżenia, uelastycznienia skóry (spłycenia zmarszczek) i wyrównania jej kolorytu. Spora zawartość wszelkiego rodzaju emolientów: masła shea, olei, gliceryny, trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy (caprylic/capric triglyceride) czy cetearyl alcohol tworzy nam na powierzchni skóry warstwę okluzyjną (film), który zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni skóry, dając nam pośrednie działanie nawilżające i wygładzając skórę. Rzeczywiście podczas aplikacji mamy wrażenie aplikowania poduszeczki na twarz i co najważniejsze po aplikacji nie ma odczucia tłustej, klejącej warstwy na twarzy. Skóra jest przyjemnie elastyczna 😀 Bardzo się nam podoba opakowanie. Wieczko wygląda jak by było wykonane z recyklingu (może i jest), zgniecionego papieru, super! Deklarowane działanie przeciwzmarszczkowe może wynikać z obecności kwasu hialuronowego oraz wyciągom z rumianka i nagietka. Na obecnym etapie stosowania tego kremu ciężko nam stwierdzić czy w tym aspekcie jest skuteczny. Zawarte wyciągi roślinne w tym kremie dodatkowo wzmacniają naczynia krwionośne, działają przeciwzapalnie, antybakteryjnie, oczyszczająco, spora zasługa w tym ekstraktu z szałwii, który również działa na prawidłową gospodarkę sebum. Podczas stosowania tego kremu nie zaobserwowałyśmy żadnych dodatkowych problemów skórnych, co przy nowych produktach nie jest takie oczywiste w naszym przypadku 😉 DLA KOGO: normalna, sucha WŁAŚCIWOŚCI: nawilża, zwiększa elastyczność i sprężystość skóry ODCZUCIA SENSORYCZNE: skóra elastyczna, sprężysta, odczucie poduszeczki podczas aplikacji ZAPACH: zielony, świeży, lekko cytrusowy, przyjemny. Z pewnością nie jest on ziołowy

  • MELO Detoksykująca maska z błotem z Morza Martwego

    Nazwa: Detoksykująca maska z błotem z Morza Martwego Marka: MELO Producent: MELO Kraj: Polska Opis producenta: kliknij tutaj -> Melo Detoksykująca maska z błotem z Morza Martwego INCI: Maris Limus, Opuntia Ficus Indica Seed Oil, Spirulina Platensis Powder, Hyaluronic Acid. SUBIEKTYWNA OCENA Maska ma konsystencję błota 🙂 W malutkim szklanym słoiczku znajdziemy gęsty produkt oparty na błocie z Morza Martwego (Maris Limus). Ten naturalny surowiec jest bogaty w minerały takie jak magnez, wapń, potas, cynk i ma właściwości głęboko detoksykujące. Dodatkowo wygładza skórę i poprawia jej koloryt. W składzie znajdziemy również ekstrakt z opuncji figowej, spirulinę oraz kwas hialuronowy. Wszystkie dodatkowe surowce głównie mają działanie nawilżające, łagodzące i kojące. Olga: Maska dość ciężko rozprowadza się na twarzy. Po nałożeniu wystąpiło lekkie uczycie pieczenia. Kilka minut później maska zastygła, a uczucie podrażnienia zaczęło maleć. Po zmyciu maski zauważalne było zaczerwienie w miejscach aplikacji. Maska na pewno mocno oczyszcza dając efekt wygładzenia i ściągnięcia. Moja cera zalicza się do suchych, wrażliwych, ale ma również skłonności do wyprysków, dlatego też produkty oczyszczające wchodzą w skład mojej codziennej pielęgnacji. Maska detoksykująca Melo, dla mnie ma zbyt silne działanie. Pieczenie, zaczerwienienie na pewno nie jest efektem pożądanym. Dodatkowo efekt ściągnięcia dla mojej skóry jest zbyt silny. Nie mamy tutaj do czynienia z odczynem alergicznym. Jednak w moim odczuciu jest to zdecydowanie propozycja dla grubszych cer, mieszanych czy skłonnych do zmian trądzikowych. Ada: Moja cera należy do tych problematycznych, dość długo zmagałam się z trądzikiem w wieku dorosłym (wcześniej ten temat znałam tylko z opowieści innych). Próby eksperymentowania z nowymi kosmetykami do twarzy często kończą się na podrażnieniu, wypryskach czy nadmiernym przesuszeniu skóry, stąd produkty są mocno selekcjonowane przeze mnie. Maska ze względu na prosty skład miała być bardzo dobrym rozwiązaniem do oczyszczania i w tym aspekcie działa bardzo dobrze. Niestety podczas aplikowania również mocno odczuwałam pieczenie twarzy i zdecydowanie nie jest to pożądany efekt. Moja skóra była mocno oczyszczona, ale jednocześnie delikatnie podrażniona. Deklaracja producenta o wydajności produktu jest w pełni uzasadniona, wynika to z jego gęstej struktury, której nie da się zbyt dużo nałożyć na twarz 😉 Jeśli szukacie maseczki o mocnych właściwościach oczyszczających to jest to propozycja godna rozważenia. DLA KOGO: cera mieszana, skłonna do zmian trądzikowych WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczenie, dla skór skłonnych do wyprysków ODCZUCIA SENSORYCZNE: gęsta, zwarta konsystencja, ciężko się rozprowadza ZAPACH: ziemisty, pochodzi z dużej zawartości błota. Produkt w żaden sposób nie został wzmocniony zapachem. VEGAN: Tak

  • Rodzaje peelingów

    Niedawno pisałyśmy o tym po co wykonujemy zabieg eksfoliacji (link) i jakie mamy rodzaje. Dzisiaj trochę więcej o rodzajach peelingów. Wyróżniamy dwa wiodące typy peelingów: Mechaniczne Chemiczne (enzymatyczny oraz kwasowy) Jakie mamy rodzaje peelingów? Najbardziej znaną formą są peelingi mechaniczne, gdzie przy różnego rodzaju drobinek ścierających wykonujemy masaż, usuwając martwy naskórek i poprawiając krążenie skóry. Tego typu złuszczanie nie jest polecane do cer naczyniowych, z zakażeniem skóry czy trądzikiem. Przy trądziku czy zakażeniu podczas masażu zaogniamy stany zapalne i roznosimy bakterie, a przy delikatnej cerze naczynkowej mechanicznym tarciem uszkadzamy delikatne i płytko położone naczynia krwionośne. Na rynku mamy dostępne różne rodzaje drobinek ścierających. Największą popularnością ostatnio cieszą się te pochodzenia naturalnego, takie jak mielone pestki owoców, łupiny, cukier, sól czy perlit. Warto zwrócić uwagę, że rodzaj eksfoliantu czyli drobinek ścierających należy dobrać do rodzaju cery i obszaru jaki chcemy peelingować. Naturalne drobinki, takie jak na przykład łupiny orzechów, często mają nieregularny kształt i mogą być dość ostre. Dlatego polecamy je przy peelingu ciała lub dla grubszych skór. Z kolei do cer bardziej wrażliwych dobrym rozwiązaniem będą peelingi na bazie cukru, perlitu lub pestek. Naturalnie mają one bardziej regularne kształty i minimalizują ryzyko mikrourazów. Dawniej najpopularniejszym eksfoliantem były drobinki na bazie poliuretanu. Od kilku lat ich użycie zaczęto mocno ograniczać na rzecz naturalnych eksfioliantów. Związane jest to z panującym trendem naturalności, ale przede wszystkim w celu redukcji ilość mikroplastiku trafiającego do ekosystemów. Z końcem 2020 roku eksfolianty na bazie syntetycznych polimerów zostały całkowicie wycofane z rynku. Peeling enzymatyczny dedykowany jest do każdego rodzaju skóry, szczególnie polecany jest do cer wrażliwych czy trądzikowych. Określany jest jako najdelikatniejsza forma złuszczania, gdyż nie podrażnia skóry i nie przenika w jej głąb. Mechanizm działania jest bardzo prosty - enzymy rozmiękczają i rozpuszczają martwy naskórek. Aplikacja jest podobna jak maseczek, gdyż peeling enzymatyczny nakładamy na oczyszczoną skórę, pozostawiając go na kilka minut. Masaż, pocieranie nie jest wymagane! Najczęściej występujące enzymy w produktach kosmetycznych to: Papaina (INCI: Papain) - pozyskiwana jest z owoców papai; działa przeciwzapalnie, rozjaśniająco na plamy słoneczne i trądzikowe blizny Bromelaina (INCI: Bromelain) - pochodzi z ananasa; działa przeciwzapalnie, złuszczająco i wygładzająco Akytnidyna (INCI: Actinidin) - znajduje się w miąższu kiwi; charakteryzuje się działaniem złuszczającym Keratolina (INCI: Keratoline) - pochodzenie syntetyczne; złuszcza naskórek Ficyna - pozyskiwana z figi; działa złuszczająco Z mango- pozyskiwany z mango; poprawia elastyczność i regenerację skóry Drugim rodzajem peelingu chemicznego są wszelkiego rodzaju kwasy, które należą do najbardziej inwazyjnych form złuszczania, działają w głębszych warstwach skóry. Rozluźniają wiązania między komórkami martwego naskórka, zapewniają oczyszczanie porów, rozjaśnienie przebarwień. Ze względu na swoje silne działanie, ważny jest odpowiedni rodzaj kwasu i jego stężenie aby nie uszkodzić struktury skóry. Wyróżniamy: Alfa-hydroksykwasy (AHA) to naturalne kwasy owocowe, rozpuszczalne w wodzie. Wyróżniamy: Jabłkowy (INCI: Malic Acid) - silne działanie złuszczające Cytrynowy (INCI: Citric Acid)- silne działanie złuszczające Mlekowy (INCI: Lactic Acid)- silne działanie złuszczające, a jednocześnie nawilżające Migdałowy (INCI: Mandelic Acid) - najłagodniejszy z kwasów AHA ze względu na największą cząsteczkę; łagodne działanie, wyrównuje koloryt skóry, nawilża i zwęża pory. Szczególnie polecany do cer wrażliwych. Glikolowy (INCI: Glycolic Acid) - silne działanie, ma najmniejszą cząsteczkę z kwasów AHA; charakteryzuje się silnym działaniem złuszczającym, zwęża porty, reguluje wydzielanie sebum. Szczególnie polecany do cer trądzikowych, z zaskórnikami. Pirogronowy (INCI: Pyruvic Acid) - mocno oczyszcza pory Poli-hydroksykwasy (PHA) są bardzo delikatnymi kwasami, nie będą powodowały podrażnień. Wyróżniamy: Laktobionowy kwas (INCI: lacrobionic acid) - łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie Glukonolakton (INCI: Gluconolactone) - działanie oczyszczające, wygładzające i wyrównujące koloryt skóry. Beta-hydroksykwasy (BHA) - posiadają zdolność przenikania przez warstwę łojową, stąd polecane są do cery tłustej, trądzikowej. Oczyszczają pory i rozpuszczalne są w tłuszczach. Kwas salicylowy (INCI: Salicylic Acid) - złuszcza i działa przeciwzapalnie. Odblokowuje pory, walczy z zaskórnikami. W produktach kosmetycznych popularny jest również kwas azelainowy, który naturalnie możemy znaleźć w drożdżach, pszenicy, życie czy jęczmieniu. Ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne czy przeciw zaskórnikowe. Polecany jest do cery wrażliwej, atopowej ze skłonnością go trądziku różowatego, rumieniu. Doskonale wycisza stany zapalne czy usuwa przebarwienia. Czy peelingi kwasowe są dla wszystkich? Pamiętajcie, że kwasowe peelingi nie są polecane osobom w ciąży czy chorującym na choroby autoimmunologiczne. Po zabiegu unikajmy kąpieli słonecznych (wyjątkiem jest kwas migdałowy)! Jak często wykonywać peeling? Zabieg złuszczania powinniśmy wykonywać przynajmniej 1-2 razy w tygodniu dla polepszenia kondycji naszej skóry. Za sprawą maskne obecnie mamy wysyp produktów bogatych w enzymy czy kwasy, z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie 😀 Na naszych mediach społecznościowych wypatrujcie już niedługo przeglądu peelingów.

  • Broda i jej codzienna pielęgnacja

    Ostatnimi czasy możemy zauważyć znaczny wzrost zainteresowania męskim zarostem. Coraz większa ilość mężczyzn decyduje się na zapuszczenie brody jednocześnie rezygnując z codziennej rutyny jaką jest golenie. Wielu twierdzi, że posiadanie brody to przejaw lenistwa i oszczędność czasu podczas porannych zabiegów higienicznych. Nie jest to jednak prawda, gdyż odpowiednie zadbanie o brodę, bardzo często jest dużo bardziej pracochłonne niż samo golenie. Pielęgnacja zarostu Kluczowe podczas pielęgnacji zarostu są oczywiście regularne wizyty w tzw. Barber Shopach. Coraz częściej nie ograniczają się one jedynie do przystrzyżenia brody a również do ogólnej pielęgnacji skóry twarzy. Oczywiście wiele zabiegów czy też rytuałów pielęgnacyjnych zależy od samego rodzaj brody. Wyróżniamy między innymi: The Chinstrap King beard Balbo The Zappa The Verdi Full Beard Bandholz Wróćmy jednak do samej domowej pielęgnacji i kosmetyków, które możemy stosować. Oczywiście dobór odpowiednich produktów, w dużej mierze zależy od rodzaju zarostu. Podczas codziennej pielęgnacji kluczowe są: olejki do brody szampony balsamy wodne/masłowe woski tonik Olejki do brody jest to podstawowy kosmetyk, który powinien posiadać każdy z „brodaczy”. W głównej mierze służą one do odpowiedniego nawilżenia skóry pod zarostem jak i nabłyszczeniu włosów. Skóra pod zarostem jest często przesuszona, w związku z czym musimy zapewnić jej odpowiednie nawilżenie aby zniwelować uczucie swędzenia. Dodatkowo olejki wspomagają rozczesywanie jak i chronią włos przed ich nadmierną łamliwością. Balsamy do brody zawierają w swoim skaldzie zarówno różnego rodzaju masła (kakaowe, shea) jak i wosk pszczeli. Jest on polecany dla mężczyzn z bujniejszą brodą, ponieważ działają one nawilżająco i wygładzająco na zarost, a w mniejszym stopniu na skórę pod nim. W głównej mierze służą one do stylizacji brody. Woski do wąsów i brody składają się w 50-80 % z czystego wosku pszczelego. Aplikacja ich na twarz jest znacznie utrudniona z powodu konieczności wstępnego ogrzania w dłoniach. Woski do brody nie posiadają właściwości odżywczych a służą wyłącznie do utrzymania brody i wąsów w ryzach i nadania zarostowi odpowiedniego kształtu i formy. Szampony Można byłby pomyśleć czemu nie stosować tradycyjnych szamponów do skóry głowy również do pielęgnacji zarostu. Odpowiedź na to pytanie jest nie tak oczywista. Oczywiście nie ma żadnych przeciwwskazań, jednak włosy na twarzy są znaczeni twardsze. Dodatkowo specjalistyczne szampony do brody są w większości naturalne i zawierają w swoim składzie znaczny dodatek olei czy maseł, które mają za zadanie pomóc w późniejszym układaniu i modelowaniu zarostu jak i odżywić przesuszoną skórę pod włosami. Tonik do brody Jest najmniej popularnym produktem na polskim rynku. Jego głównym zadaniem jest zmiękczenie zarostu, co w znacznym stopniu pomaga w rozczesywaniu i układaniu włosów na twarzy. Oczywiście na rynku pojawiają się również inne rodzaje kosmetyków do brody jak odżywki, wodne pomady. Jednak nie są one już tak popularne jak wspomniane wcześniej kosmetyki. Na koniec warto zaznaczyć, że w większości oferowane produkty do brody zawierają głównie naturalne składniki, które wpisują się w obecne trendy.

  • Koronawirus kontra branża kosmetyczna

    „Covid-19” to bez wątpienia słowo roku 2020. Koronawirus, pandemia, to sformułowania, które najczęściej były "googlowane", wymawiane oraz powtarzane przez media. Poprzedni rok sprawił, że standardowe pytania o pogodę i plany wakacyjne, zamieniły się w pytania o zdrowie oraz panujące restrykcje. Początek 2021 roku dał nam światełko w tunelu, w postaci szczepionki. Cały świat wstrzymał oddech, z nadzieją na jak najszybszy powrót do normalności. Jednak wszyscy jesteśmy świadomi, że pojawienie się pandemii, zdołało już wiele zmienić, a jej długofalowe skutki będą odczuwalne jeszcze przez lata. Pojawienie się nowej odmiany wirusa, bez wątpienia ma wpływ na gospodarkę w skali globalnej, ale i na nasze przyzwyczajenia, samopoczucie i podejście do życia. Zmiany spowodowane Covid-19 obserwujemy każdego dnia. Wiele osób cały czas pracuje w trybie home-office, w dalszym ciągu nie mamy dostępu do rozrywek w większym gronie. Dystans społeczny i ogólne napięcia, spowodowały, że coraz więcej osób odczuwa lęk, stres oraz znużenie, co niekorzystnie wpływa na nasze samopoczucie. Ta zaskakująca dla wszystkich sytuacja przyniosła jednak i dobre zmiany. Mamy więcej czasu na przebywanie z rodziną, nasze tempo życia pod wieloma względami zwolniło. Wiele osób zaangażowało się w działalność dobroczynną, a poczucie empatii w stosunku do osób potrzebujących zyskało na sile. Branża chemiczna biorąc pod uwagę ostatnie 11 miesięcy, poradziła sobie całkiem nieźle. Według Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego sytuacja powoli się stabilizuje, a wyniki pod koniec 2020 roku są w wielu przypadkach zadowalające. Głównie jest to zasługa zwiększonej produkcji środków myjących, dezynfekujących i czyszczących. Konsumenci, zaczęli również zwracać uwagę na ich jakość biorąc pod uwagę między innymi dodatki takie jak: emolienty, substancje nawilżające czy zapach. Chcesz dowiedzieć się o najnowszych regulacjach dla środków dezynfekujących - zajrzyj tutaj. Dodatkowo częste mycie i dezynfekcja sprawiły, że pojawił się kolejny problem - wzmożona wrażliwość skóry dłoni. Etanol może powodować zaburzenia w funkcjonowaniu bariery naskórkowej, a częste stosowanie produktów na bazie środków powierzchniowo czynnych, zaburza gospodarkę lipidową naskórka. Tym samym zaczęto stawiać na wzmożoną pielęgnację dłoni. Przede wszystkim w postaci kremów czy masek. Dodatkowo częste mycie i dezynfekcja sprawiły, że pojawił się kolejny problem - wzmożona wrażliwość skóry dłoni. Etanol może powodować zaburzenia w funkcjonowaniu bariery naskórkowej, a częste stosowanie produktów na bazie środków powierzchniowo czynnych, zaburza gospodarkę lipidową naskórka. Tym samym zaczęto stawiać na wzmożoną pielęgnację dłoni. Przede wszystkim w postaci kremów czy masek. Deklaracje takie jak „antybakteryjne” stały się najbardziej poszukiwane i to nie tylko w stosunku do produktów czyszczących, ale i produktów pielęgnacyjnych. Powstało wiele nowych kremów, masek, balsamów, które bazowały na przeciwdziałaniu aktywności drobnoustrojów. Inny aspekt to właściwości probiotyczne, kojarzące się ze wzmożoną odpornością, które również często były poszukiwane. Pod względem opakowań zaczęto stawiać na jednorazowe formy idące w zgodzie z powstałym nurtem „touchless". Trend mający na celu ograniczenie nadmiernego dotykania tych samych miejsc. Noszenie maseczek ochronnych stało się jednym ze sposobów walki z pandemią. Ochrona nosa i ust zaczęła nam towarzyszyć przez większą część dnia. Nadało to początek nowemu zjawisku - maskne, czyli trądzik spowodowany długotrwałym noszeniem maseczki (zajrzyj do naszego postu). Konieczność zakrywania części twarzy spowodowało mniejsze zainteresowanie kosmetykami kolorowymi, w szczególności szminkami czy błyszczykami. Dla równowagi zanotowano wzrost zainteresowania produktami do dekoracji oczu. W 2020 roku branża kosmetyków kolorowych liczyła na tak zwany "efekt szminki". W czasach głębokiego kryzysu duża część kobiet nie mogła sobie pozwolić na wyższe formy luksusu, jednak czerwona szminka, stała się symbolem piękna i niezależności, na który można było sobie pozwolić. W czasie pandemii ze względu na obowiązek zakrywania nosa i ust, zaczęto się zastanawiać, czy 2020 będzie rokiem, w którym będziemy mogli mówić o „efekcie mascary”? Z powodu nadmiaru wolnego czasu rozrywka przeniosła się w dużej części do świata wirtualnego. I tutaj powrócono do produktów ochronnych przed światłem Blue Light - niebieskiej frakcji światła widzialnego, emitowanego w dużej części przez urządzenia elektryczne, a mające niekorzystny wpływ na naszą skórę. Brak wielu form spędzania wolnego czasu spowodował, że to właśnie kosmetyki zaczęły stanowić formę rozrywki. W tym czasie wzrosło zainteresowanie produktami DIY, a w czasach gdy gabinety kosmetyczne były zamknięte postanowiono spa przenieść do domów. Popularność zyskały produkty typu leave-on, takie jak maski do twarzy, dłoni, czy maseczki do włosów. Co dalej... Pandemia COVID-19 bez wątpienia sprawiła, że środki dezynfekcyjne na stałe już wpiszą się w nasza codzienną pielęgnację. Jednocześnie zaczęliśmy zwracać uwagę na jakość środków myjących czy odkażających, wybierając głównie te o mniejszym potencjale drażniącym. Towarzysząca nam niepewność pod względem gospodarczym sprawiła, że nasze zakupy stały się bardziej przemyślane. Jako konsumenci stawiamy teraz przede wszystkim na sprawdzone surowce, liczy się dla nas efektywność oraz wielozadaniowość. Nadal poszukujemy naturalnych surowców. Nowy trend łączący te wszystkie aspekty to "clean beauty" - produkty o prostym, klarownym składzie, nie wpływające niekorzystnie na środowisko. Na pewno podczas pandemii spadło zainteresowanie produktami typu make-up, produktami do opalania, ze względu na mniejszą ilość wyjazdów, a także perfumami, co prawdopodobnie jest wynikiem wzmożonego dystansu społecznego. Covid-19 wpłynął też na nasz sposób robienia zakupów. Cały handel przeniósł się do świata wirtualnego, a producenci zaczęli modernizować swoje kanały dystrybucji. Ucierpiały przez to sklepy stacjonarne, natomiast wszelkie drogerie na międzynarodowych lotniskach praktycznie przestały funkcjonować. Aktualnie cała branża wyhamowała, a wszyscy zastanawiają się co dalej i w którym kierunku iść..... Gdzie dokładnie pójdziemy, pokaże czas :)

  • Płyn Micelarny Tołpa Authentic Niacynamid

    Nazwa: PŁYN MICELARNY AUTHENTIC NIACYNAMID Marka: Tołpa Producent: Torf Corporation Kraj: Polska Opis producenta: kliknij tutaj -> PŁYN MICELARNY AUTHENTIC NIACYNAMID INCI: Aqua, Pentylene Glycol, Niacinamide, Peat Extract, Decyl Glucoside, Potassium Phosphate, Sodium Hydroxide, Methylpropanediol, Caprylyl Glycol, Benzoic Acid NASZA SUBIEKTYWNA OCENA Większość z nas po płynie micelarnym oczekuje skutecznego oczyszczania, braku podrażnienia i wysuszonej skóry. Tołpa przygotowała propozycję, bazując tylko na 10 niezbędnych składnikach i większość jest pochodzenia roślinnego. W składzie znajdziemy surowce o działaniu myjącym: Decyl Glucoside (łagodny surfaktant, obecnie mocno wykorzystywany w produktach eco czy myjących bez SLS/SLES) oraz kilka dodatków nawilżających - pentylene glycol, torf tołpy czy łagodzące jak wszechstronny niacynamid (o którym już pisałyśmy). Dyskusji nie podlega fakt, że płyn jest bardzo skuteczny przy usuwaniu makijażu, oczyszczaniu twarzy. Osobiście nie odnotowałyśmy podrażnień czy wysuszenia skóry. Po aplikacji nie ma odczucia lepkiej, ściągniętej twarzy. Płyn ten jest idealnym przykładem produktu w duchu clean beauty. Prosty, przejrzysty skład, opakowanie poddawane recyklingowi - to lubimy najbardziej! Nie ma co ukrywać, że marka Tołpa tworzy swoje produktu w bardzo przemyślany sposób przy jednoczesnym podążaniu za najnowszymi trendami. Komunikacja do konsumenta jest przejrzysta, przekazywana w taki sposób aby laik wiedział co znajduje się w produkcie i jakiego działania może oczekiwać. Pamiętajcie tylko, że płyn micelarny nie może być tylko jedynym produktem oczyszczającym w naszej pielęgnacji, więcej dowiecie się z artykułu o oczyszczaniu. DLA KOGO: każdy rodzaj cery WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczające, pielęgnujące, redukuje podrażnienia ODCZUCIA SENSORYCZNE: skóra oczyszczona ZAPACH: bezzapachowy VEGAN: tak

  • Nie używasz kosmetyków z parabenami? W takim razie czemu jesz borówki?

    Parabeny to grupa związków, o której każdy słyszał i każdemu wydaje się, że wie wszystko. Zacznijmy od tego, że każdy składnik, który jest dodawany do kosmetyku znajduje się w danej recepturze z jakiegoś powodu, czy w związku z działaniem aktywnym, czy dla poprawy odczuć sensorycznych, czy też dla utrzymania stabilności produktu. W jakim celu w takim razie dodaje się parabeny skoro są one kontrowersyjne? Parabeny zaliczają się do konserwantów, czyli substancji, które chronią nasz kosmetyk przed rozwojem bakterii, pleśni czy grzybów. Bez dodatku jakichkolwiek konserwantów żaden kosmetyk nie posiadałby daty przydatności do użycia 2 lata. Parabeny były wykorzystywane już w latach 40-tych XX wieku, zarówno w kosmetyce jak i żywności, są jednymi z najlepiej przebadanych pod względem bezpieczeństwa konserwantów. Ich dodatkową zaletą jest też wysoka skuteczność przy niskim dozowaniu. Skąd więc w takim razie powstało tyle mitów odnośnie parabenów i dlaczego wzbudzają tyle kontrowersji? Wszystko zaczęło się od szeregu publikacji Dr Philippy Darbre, która wraz ze swoim zespołem odkryła obecność prabaneów w tkance nowotworowej piersi. Po tym odkryciu niektórzy z badaczy, ale przede wszystkim media rozpowszechniły przekonanie o związku występowania raka piersi z powszechnym stosowaniem antyperspirantów. Wydano wyrok przed gruntownym zbadaniem sprawy, a całość rozpoczął tak naprawdę skrót myślowy: parabeny w tkance nowotworowej piersi -> parabeny najczęściej występują w kosmetykach -> kosmetyk używany w okolicach piersi -> antyperspirant -> wniosek antyperspiranty powodują raka. Zarzuty były poważne i poważnie je potraktowano, przeprowadzając szereg badań zarówno odnośnie samych parabenów, jak i badań Dr Philippy Darbre. Publikacje, które rozpoczęły całą nagonkę na te konserwanty posiadały szereg błędów metodycznych. W tkance nowotworowej głównie wykryto metyloparaben, który wykazuje najsłabsze działanie estrogenne. Dodatkowo antyperspiranty ze względu na niskie pH lub zawartość alkoholu z reguły rzadko konserwowane są parabenami. Całość badań została podważona przez różne instytucje w tym te, które zajmują się szukaniem przyczyn powstawania raka piersi jak np. American Cancer Society, Abramson Cancer Center, Uniwersytet Pensylwanii, USA, Cancer Council, Australia. Zarzuty odnośnie parabenów zostały obalone, jednak cała sprawa przybrała formę „efektu śnieżnej kuli”. Informacja „prabeny są szkodliwe” utrwaliła się w głowach konsumentów i żadne naukowe treści nie są w stanie zwalczyć medialnej nagonki. Fakt ten potęgowany był przez komunikację typu „free from” (o czym pisałyśmy tutaj). Używanie zwrotów typu kosmetyk „bez parabenów” automatycznie deprymuje tą grupę związków w naszym przekonaniu. Mit jest w dalszym ciągu powielany, mimo że środowisko branży kosmetycznej cały czas z nim walczy. Konsumenci nie chcą parabenów, a gdy tylko zobaczą w składzie „paraben” mniej chętnie sięgają po produkty. Nie zastanawiamy się jednak na tym, że kosmetyki dalej muszą być czymś konserwowane. Technolodzy chcieliby wykorzystywać to co sprawdzone i skuteczne, czyli między innymi parabeny. Jednak coraz częściej stosuje się do konserwacji na przykład olejki eteryczne czy formy „naturalnych” konserwantów, które w dużej mierze nie są nawet w połowie tak dobrze przebadane jak parabeny. Moda na nowe systemy konserwacji jest relatywnie młoda i nie wiemy co wykażą badania za kilkadziesiąt lat (przypominamy parabeny są badane od prawie 80 lat). Stosowanie prarabenów, jak i większości składników używanych w kosmetykach jest regulowana prawnie (tutaj możecie znaleźć artykuł odnośnie wyszukiwarek z regulacjami prawnymi). W celu zwiększenia bezpieczeństwa możemy stosować tą grupę związków w ograniczonym stężeniu. Dla Butylparaben, Propylparaben i ich soli, dopuszczalne stężenie w produkcie gotowym wynosi 0,14% dla sumy poszczególnych stężeń oraz 0,8% dla ich mieszaniny. Niedozwolone w kosmetyce są z kolei na przykład izopropylparaben, izobutyloparaben oraz ich sole, a także fenyloparaben, benzyloparaben i pentyloparaben. Aby oswoić parabeny w naszej głowie warto wiedzieć, że metyloparaben i propyloparaben zostały uznane przez Amerykańską agencję FDA za bezpieczne do użycia w żywności. Co więcej, wiecie że methylparaben na przykład występuje naturalnie w borówce amerykańskiej? 😀 Tak, parabeny to nie jest wymysł szalonego naukowca, a natury. Związki te występują w owocach, winie, soi, wiśniach, marchewce, ogórkach czy jagodach 😀 Nie musimy chyba zaznaczać, że jeśli coś spożywamy to ma większą zdolność przenikania i wpływu na nasz organizm aniżeli aplikowane w postaci kosmetyku, który musi pokonać barierę skórną. 😉 Jeśli nasze argumenty Was nie przekonują i w dalszym ciągu będziecie unikać parabenów, macie do tego oczywiście prawo. Prosimy Was jednak, nie powielajcie mitu: paraben = czyste zło wcielone, jest znacznie więcej związków o faktycznie szkodliwym działaniu na nasz organizm.

  • Certyfikaty kosmetyków cz. I - produkty wegańskie

    Certyfikaty kosmetyczne potwierdzają spełnienie konkretnych wymogów dla kosmetyków. Wydawane są przez jednostki certyfikujące po wypełnieniu odpowiedniego wniosku, dostarczenia kompletu dokumentów i uiszczenia opłaty. Wniosek poddawany jest analizie, która kończy się przyznaniem odpowiedniego znaku, który możemy umieścić na opakowaniu. Rodzai certyfikatów jest dość sporo, a do najważniejszych kategorii możemy zaliczyć: Kosmetyki naturalne i organiczne Kosmetyki wegańskie Kosmetyki nietestowanych na zwierzętach Kosmetyki fair trade Każda organizacja certyfikująca, a co za tym idzie każdy znak charakteryzuje się różnymi kryteriami do spełnienia. Ostatnimi czasy odnosimy wrażenie, że konsumenci zwracają większą uwagę na poszukiwanie znaków graficznych poszczególnych certyfikatów niż na to co jest w środku. Czy produkt bez certyfikatu jest gorszy lub oznacza, że nie może być kosmetykiem wegańskim, naturalnym, ekologicznym itd? Otóż nie! Certyfikacja jest procesem kosztownym i czasochłonnym. Wiele marek ze względu na koszty nie może sobie pozwolić na dodatkowe znaki na opakowaniach, a mogą się poszczycić bardzo dobrym składem. Pamiętajcie aby nie odrzucać produktu, tylko dlatego, że brakuje mu jakiś znaków graficznych. Aby mieć pewność czy dany produkt jest zgodny z jakimiś założeniami, wystarczy spojrzeć na skład i szukać surowców, które będą wskazywały na brak zgodności z kosmetykami naturalnymi, wegańskimi itp. Przygotowałyśmy krótki przewodnik po najbardziej popularnych certyfikatach, abyście wiedzieli czym się wyróżniają. Na początek zaczynamy od certyfikatów dla kosmetyków wegańskich. W produktach wegańskich w składzie nie powinno być m.in: Lanolina (lanolin, lanolate, laneth, lanae oraz pochodne lanoliny: lanolin oil, lanolin wax, lanolin alcohol). Wegański odpowiednik to tłuszcze roślinne Retinol (wit. A). Wegański odpowiednik to bakuchiol Wosk pszczeli (beeswax, cera alba, cera flava). Wegańskie odpowiedniki: wosk karnauba, wosk kandelila, oleje kokosowy lub z awokado. Keratyna (keratin, hydrolyzed keratin). W kosmetykach wegańskich keratynę zastępuje się proteinami sojowymi. Kolagen (collagen, hydrolyzed collagen, atelocollagen). Wegańskie odpowiedniki kolagenu pozyskiwane są z alg morskich. Elastyna (elastin, hydrolized elasin). W kosmetykach wegańskich może być zastąpiona proteinami soi lub pszenicy Jedwab (silk, hydrolized silk, serica powder, silk powder). Wegańskimi zamiennikami mogą być aloes, kwas hialuronowy pochodzenia roślinnego i mika. Cholesterol. Wegańskim odpowiednikiem są sterole roślinne np. z soi Najbardziej znane międzynarodowe certyfikaty dla kosmetyków wegańskich: Vegan Society - to znak handlowy, przyznawany przez Vegan Society od 1944. Była to pierwsza organizacja, która rozpowszechniła słowo „weganizm”. Organizacja ta certyfikuje produkty spożywcze, kosmetyki, środki czystości, suplementy czy modę i tekstylia. Kosmetyki, produkty chemii gospodarczej charakteryzują się: Brakiem składników pochodzenia zwierzęcego lub odzwierzęcego (tyczy się to surowców i procesu produkcji) Nie są testowane na zwierzętach Wolne od składników roślinnych GMO W przypadku wytwarzania kosmetyków wegańskich i niewegańskich w tych samych urządzeniach producent musi zadbać aby nie doszło do zanieczyszczenia odzwierzęcymi surowcami przy produktach vegan Aby korzystać ze znaku Vegan Society, należy zapłacić…. opłata zależy od liczby produktów i obrotów firmy. Logiem możemy posługiwać się przez 12 lub 24 miesiące. Certyfikacja dotyczy tylko produktów. Viva Vegan - znak V przyznawany jest przez Fundację VIVA, która walczy o prawa zwierząt. Certyfikuje produkty spożywcze, kosmetyczne, przemysłowe, chemiczne oraz usługi. Aby kosmetyk czy produkt czyszczących mógł posługiwać się znakiem V musi: Brakiem składników pochodzenia zwierzęcego lub odzwierzęcego (tyczy się to surowców i procesu produkcji) Nie jest testowany na zwierzętach Wyroby nie zawierają oleju palmowego Aby móc posługiwać się znakiem V należy uiścić opłatę, która tyczy się jednego produktu. Certyfikat jest ważny tylko przez 12 miesięcy i dotyczy tylko produktu. V-Label Vegan - znak ten jest przyznawany dla usług, gastronomii, produktów spożywczych, kosmetyków i produktów czyszczących. Na naszym rynku najbardziej popularny jest w produktach spożywczych. Wegańskie kosmetyki, środki czyszczące muszą spełniać poniższe kryteria: Brak składników pochodzenia zwierzęcego lub odzwierzęcego (tyczy się to surowców i procesu produkcji) Nie są testowane na zwierzętach Certyfikat jest płatny i przyznawany na 12 miesięcy, dotyczy tylko produktu.

  • CBD – legalny w przemyśle kosmetycznym

    CBD, czyli kannabidol to organiczny związek chemiczny z grupy kannabioidów, występujący w konopiach. Susz, pozyskiwany głównie z kwiatostanów z domieszką liści z roślin rodzaju Cannabis, zawierających substancje psychoaktywne znany jest jako marihuana. Czy w takim razie narkotyki dozwolone są do użytku w kosmetykach ? Otóż nie 😊W konopiach Cannabis sativa odkryto około 520 różnych związków w tym około 80 kanabioidów. Dwa główne typy występujące naturalnie w marihuanie to THC oraz CBD. Tetrahydrokannabinol (THC) jest substancją psychoaktywną występująca w konopiach, odpowiadającą za efekt narkotyczny. Natomiast kannabidol (CBD) nie wpływa odurzająco na organizm ludzki. Na półkach sklepowych od jakiegoś czasu powszechnie spotykane są deklaracje marketingowe odnoszące się do zawartości CBD w kosmetykach. Jednak do tej pory, zapis w europejskiej bazie składników kosmetycznych Cosing można było różnie interpretować. Często wprowadzenie do obrotu produktu zawierającego kannabidol wymagało dodatkowych analiz prawnych i argumentacji dla organów kontroli. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał bezprecedensowy wyrok w sprawie elektronicznych papierosów zawierających CBD (C 663/18 ) w listopadzie 2020 roku. Główną tezą wyroku jest to, że państwo członkowskie UE nie może zakazać sprzedaży kannabidiolu (CBD) wyprodukowanego zgodnie z prawem w innym państwie członkowskim. Po uprawomocnieniu wyroku, na wniosek European Industrial Hemp Association (EIHA) w lutym 2021 została również zaktualizowana europejska baza składników kosmetyków Cosing. CBD uzyskiwany z ekstraktu, nalewki lub żywicy konopnej, został uznany za legalny składnik kosmetyczny posiadający właściwości: przeciwutleniające, poprawiające kondycję skóry i chroniące skórę. Zapis w CosIng odnośnie CBD znajdziecie tutaj. Tym samym, z początkiem tego roku, CBD stał się składnikiem w pełni legalnym, a jego zastosowanie w kosmetykach nie budzi już żadnych wątpliwości. Czy w związku z tym możemy spodziewać się fali nowych produktów wykorzystujących działanie kanabidolu? Wydaje nam się, że jest to wielce prawdopodobne 😉

  • Hagi slow ageing krem z pro-retinolem

    Nazwa: Slow Ageing krem z pro-retinolem Marka: Hagi Producent: Hagi Kraj: Polska Opis producenta: -> Slow Ageing krem z pro-retinolem INCI: Aqua, Isoamyl Laureate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Squalane, Glyceryl Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis (Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Cetearyl Alcohol, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Retinyl Palmitate (Vitamin A),Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides (Seabuckthorn) Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides (Seabuckthorn) Fruit Oil, Rosa Moschata Oil, Inositol (Vitamin B8), Panthenol, Tocopherol (Vitamin E), Xanthan Gum, Hydrolyzed Oats, Stearic Acid, Alpha-Glucan Oligosaccharide and Polymnia Sanchifolia Root Juice and Maltodextrin and Lactobacilus, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol*, Citronellol*, Limonene*, Linalool*, Coumarin*. *zawiera alergeny SUBIEKTYWNA OCENA Hagi to polska rodzinna marka, która szturmem podbija już nie tylko polski rynek. Skupia się na produktach naturalnych. Koronnym surowcem ostatnich sezonów jest retinol. Skąd jego popularność i jakie ma działanie na naszą skórę, znajdziecie we wcześniejszym poście: Retinol co to za cudo?! W kremie slow ageing z serii A od Hagi, pochodna owej witaminy jest w postaci estru retinolu - INCI: Retinyl Palmitate. Estry retinolu w porównaniu do retinolu wykazuje słabsze działanie, charakteryzują się właściwościami złuszczającymi, redukującymi przebarwienia, regulujące wydzielanie sebum i zwiększenie elastyczności. W składzie kremu z serii smart A znajdziemy szereg olei, m.in z rokitnika (bogaty w witaminę C oraz omega-7) (INCI: Hippophae Rhamnoides (Seabuckthorn) Fruit Oil,) surowce które bardzo dobrze nawilżają, mają działanie łagodzące jak skwalan - o którym możecie poczytać więcej w naszym wcześniejszym artykule czy proteiny z owsa. Propozycja od Hagi będzie dobra dla osób, które chcą zacząć swoją przygodę z retinolem, poszukują kremu na pierwsze oznaki starzenia, ale również dla osób z cerą dojrzałą będzie to dobry produkt, ze względu na działanie uelastyczniające i wygładzające. Pomimo najsłabszej formy retinolu oraz stosowania kremu co drugi dzień, Ada zaobserwowała delikatne łuszczenie w niektórych miejscach na twarzy (głównie przy płatkach nosowych oraz pomiędzy brwiami). Pamiętajcie, że łuszczenie to nie jest pożądany objaw i jeśli wystąpi przy kuracjach z retinolem tzn. że powinniśmy zmniejszyć dawkę i zastosować dłuższe odstępy pomiędzy aplikacjami. Problem łuszczenia zniknął po zmniejszeniu częstotliwości stosowania co 3 dzień, po 3 tygodniach stosowania i przyzwyczajeniu skóry. Po tym Ada zwiększyła częstotliwość stosowania co 2 dzień i nie zaobserwowała nie pożądanych efektów. Warto zaznaczyć, że Ada jest posiadaczką i delikatnej cery i był to jej pierwszy produkt z retinolem. Każdy z nas ma inna cerę, to że u jednej z nas wystąpiło złuszczanie, nie oznacza, że tak musi być w Twoim wypadku! Krem aplikacyjnie jest rewelacyjny, ze względu na swój skład konsystencja jest z tych bogatyszch (ale nie jest to bardzo tłusty krem). Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze (nie ma święcącej się skóry). Za to nasza skóra jest przyjemnie miękka i nawilżona. Zapach kremu jest wyczuwalny po aplikacji, jednak nie na tyle aby przeszkadzał. Produkt jest wegan. Zamknięty w opakowaniu typu airless, dzięki temu jest ograniczony dostęp powietrza oraz światła, ograniczamy przenoszenie bakterii z naszych opuszków palców i co najważniejsze użytkowanie jest łatwiejsze i przyjemniejsze. Ze względu na najłagodniejszą formę retinolu - ester retinolu krem od Hagi slow-ageing pro-retinol to dobra propozycja dla osób, które chcą zacząć swoją przygodę z retinolem. Pamiętaj, aby podczas stosowania tego kremu stosować filtr UV podczas dnia, jeśli wychodzi z domu. DLA KOGO: cera dojrzała, z pierwszymi oznakami starzenia WŁAŚCIWOŚCI: napinające, przeciwzmarszczkowe, nawilżające, nie zapycha porów ODCZUCIA SENSORYCZNE: krem średnio-bogaty, szybko się wchłania, nie pozostawia klejącej wartswy ZAPACH: tak WEGAN: tak

Wrzuć wiadomość do słoiczka 

Dziękujemy za kontakt!

© 2024 Kosmos w Słoiczku

Polityka prywatności

bottom of page