Wyniki wyszukiwania
Znaleziono 190 wyników za pomocą pustego wyszukiwania
- Phlov - REJUVENATING MASK
Nazwa: Odmładzająca maska nocna REJUVENATING MASK Marka: phlov Producent: Moodiphy Sp. z.o.o. Kraj: Polska Opis producenta: -> odmładzająca maska nocna REJUVENATING MASK INCI: Aqua*, Butyrospermum Parkii Butter*, Mangifera Indica Seed Butter*, Coco-Caprylate/Caprate*, Glycerin*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Hectorite*, Glyceryl Stearate Citrate*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Acetyl Hexapeptide-8, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract* Palmitoyl Tetrapeptide-7, Chrysin*, Allantoin, Xanthan Gum*, Tocopherol*, Pentylene Glycol*, Fructose*, Urea, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Maltose*, Sodium PCA*, Sodium Chloride*, Sodium Lactate, Trehalose*, Sodium Hyaluronate*, Glucose*, Lavandula Angustifolia Flower Extract*, Butylene Glycol*, Hydroxyacetophenone, Sodium Benzoate, Parfum, Citrus Aurantium Peel Oil, Hexamethylindanopyran, Linalyl Acetate, Limonene, Linaloo 97,3% składników pochodzenia naturalnego DLA KOGO: cer suchych, zmęczonych, z pierwszymi oznakami starzenia WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, napinające, wygładzające ODCZUCIA SENSORYCZNE: gęsta, kremowa, łatwo się rozprowadza, szybko się wchłania, pozostawia bardzo delikatny film, nie "klei się" ZAPACH: delikatny, owocowy, cytrusowy WEGAN: tak O MARCE Phlov Phlov to marka kosmetyczna stworzona przez Annę Lewandowską oraz Justynę Żukowską-Bodnar - założycielkę marki Alkmie. pholv, czytane jako "flo" oznacza bycie tu i teraz, stan przyjemnego zaangażowania w wykonywaną czynność, któremu towarzyszą radość, spokój i szczęście - czytamy na opakowaniu produktu. Inspirację zapewne stanowiło znane stwierdzenie "flow" uznawane nawet w psychologii jako stan zaangażowania, koncentracji i uniesienia. Marka stawia, na naturalność, wegańskość, wielozadaniowość, a także skuteczność. Ich najnowsza linia to K Skin opierająca się na założeniach koreańskiej pielęgnacji. źródło: zdjęcie ze strony producenta, phlov.com SUBIEKTYWNA OCENA Dobra, muszę przyznać, że produkty reklamowane przez znane twarze zawsze wywołują u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony sławne osoby często stoją za większym budżetem, co daje więcej możliwości, jeśli chodzi o dopracowane receptury. Z drugiej jednak strony bywa tak, że wychodzi się z założenia, że promocja oparta na znanej osobie „sprzeda wszystko” – niezależnie od jakości produktu. Tak więc ja i moja atopowa, wrażliwa skóra powiedziałyśmy: sprawdzam marce Phlov! Na początek – już po samym opakowaniu widać, że celujemy w markę raczej z segmentu premium. Mamy kartonik (nie wiem, czy wiecie, ale takie dodatkowe opakowanie to po pierwsze większa powierzchnia na opis produktu, a po drugie – podświadomie odbieramy je jako bardziej „luksusowe”). W środku szklany słoiczek z jasnego szkła, czyli nadający się do recyklingu – jak najbardziej na plus. Ważna uwaga: testowałam jeszcze starą wersję opakowania. Nowa ma już opcję refill, co jest kolejnym plusem – Ty oszczędzasz pieniądze, a planeta cieszy się z mniejszej ilości odpadów. Na razie idzie dobrze, ale cytując klasyka – co za kosmos kryje się w tym słoiczku? Pierwsze odczucia po nałożeniu maski to zdecydowane skojarzenia z produktami kaolinowymi, za co – jak się później dowiemy – odpowiada obecność hektorytu. Mimo swojej gęstej konsystencji bardzo dobrze się rozprowadza i miękko wtapia w skórę, co jest najprawdopodobniej zasługą wysokiej zawartości masła shea i mango. Przy mojej atopowej cerze testy kosmetyków pod kątem podrażnień wypadają różnie. Tutaj jednak nie pojawiły się żadne problemy. Maska wtopiła się w skórę, zostawiając delikatną warstwę – bez kleistości, za to z wyraźnym uczuciem nawilżenia i wygładzenia. Zniknęły też wszelkie objawy szorstkości. Naprawdę miło zaskoczył mnie ten produkt! Dla cer ekstremalnie suchych, takich jak moja, może on pełnić rolę bogatego kremu na noc, a nie tylko maski. Dla skór z mniejszym problemem nawilżenia sprawdzi się klasycznie – jako maska. Najbardziej zauważyłam poprawę nawilżenia i wzmocnienie funkcji bariery naskórkowej. Jeśli chodzi o efekt przeciwstarzeniowy, uważam, że po zużyciu jednego opakowania trudno go jednoznacznie ocenić – chyba że mówimy o zmarszczkach z odwodnienia. Wtedy maska odmładzająca od Phlov rzeczywiście może zrobić różnicę. Jak dla mnie – zdecydowanie pozytywne zaskoczenie. ANALIZA SKŁADU Maska ma dość specyficzną formę i bez zaglądania w skład najbardziej przypomina masło. Instynkt nas nie zwodzi, bo już na samym początku INCI znajdziemy masło shea i masło mango , a zaraz za nimi Coco-Caprylate/Caprate – również tłusty emolient, który dodatkowo ułatwia rozprowadzanie produktu (często spotykany np. w kosmetykach w sztyfcie). Kolejnym dość charakterystycznym surowcem odpowiadającym za odczucia sensoryczne jest hektoryt (INCI: Hectorite ). To właśnie on sprawia, że maska przypomina produkty kaolinowe. Podobnie jak kaolin jest minerałem występującym w formie proszku. Odpowiada za uczucie „jedwabistości”, ale pełni też rolę absorbera – stąd matowe wykończenie emulsji i wyraźne zagęszczenie formuły. Jeśli chodzi o składniki aktywne, mamy tu sporą ilość peptydów: Acetyl Hexapeptide-8, Palmitoyl Tetrapeptide-7, które odpowiadają głównie za działanie przeciwstarzeniowe – poprawę elastyczności skóry oraz wsparcie procesów regeneracyjnych. Więcej o peptydach przeczytasz tutaj -> Peptydy w pielęgnacji skó r y. Dodatkowo w składzie znajdziemy kwas fitowy (INCI: Phytic Acid ) znany ze swojego silnego działania antyoksydacyjnego, rozjaśniającego oraz delikatnie złuszczającego. Za nawilżenie z kolei odpowiada duża ilość cukrów: fruktoza, maltoza, trehaloza (INCI: Fructose , Maltose , Trehalose ), allantoina, mocznik (INCI: Urea ) – który w niskich stężeniach działa nawilżająco, a w wyższych wykazuje właściwości keratolityczne, czyli złuszczające. Dodatkowo mamy kwas hialuronowy (INCI: S odium Hyaluronate ) - niekwestionowanego "króla nawilżenia", który w ostatnich latach przeżywa swój wielki powrót. Więcej o tym składniku przeczytasz tutaj -> Kwas hialuronowy koronny surowiec produktów nawilżających. Skład jest bogaty, ciekawy pod kątem reologii i dobrze skomponowany. Taka kosmetyka to dokładnie ten kierunek, który lubimy najbardziej.
- Mohani serum napinająco-rozświetlające
Nazwa: Serum napinająco rozświetlające z witaminą C i neuropeptydem Marka: Mohani Producent: Mohani Kraj: Polska Opis producenta: -> serum napinająco rozświetlające z witaminą C i neuropeptydem INCI: Aqua, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Polyglyceryl-6 Stearate, Pentylene Glycol*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Propanediol, Isoamyl Laurate, Glycerin, Tocopherol, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate, Acetyl Octapeptide-3, Inulin, Fructose, Linoleic Acid, Oleic Acid, Linolenic Acid, Sodium Hyaluronate, Citrullus Lanatus Fruit Extract, Centella Asiatica Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Polyglyceryl-6 Behenate, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum. *składnik pochodzenia naturalnego, otrzymywany z trzciny cukrowej. DLA KOGO: cer zmęczonych, suchych WŁAŚCIWOŚCI: rozjaśniające, napinające, przeciwzmarszczkowe, nawilżające ODCZUCIA SENSORYCZNE: postać lekkiej emulsji, skóra po aplikacji jest przyjemnie nawilżona ZAPACH: delikatny, świeży, cytrusowy VEGAN: tak O MARCE Mohani Mohani to polska marka specjalizująca się w produkcji kosmetyków naturalnych, wegańskich. Dużą inspiracją są dla nich egzotyczne, orientalne kierunki. Znajdziesz u nich produkty do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów. SUBIEKTYWNA OCENA I ANALIZA SKŁADU W świecie pielęgnacji pełnym obietnic „natychmiastowego efektu” i tajemniczych składników aktywnych, coraz trudniej wybrać kosmetyk, który naprawdę zrobi różnicę. Na półkach — zarówno tych w drogerii, jak i w sklepach online — roi się od serum z witaminą C, peptydami i antyoksydantami. Ale nie każde z nich jest sobie równe. Dzisiaj przyglądamy się bliżej produktowi, które łączą w sobie stabilną formę witaminy C, neuropeptydy i witaminę E — napinająco-rozświetlającemu serum Mohani. To propozycja dla osób, które chcą dodać skórze energii, odzyskać promienność i jednocześnie zadbać o pierwsze oznaki starzenia. Na papierze brzmi to jak pielęgnacyjny ideał. Ale co właściwie kryje się tutaj w środku? Jak działa zastosowana tutaj ultrastabilna witamina C Tetra 6% i neuropeptyd SNAP-8™ Peptide? Dlaczego te składniki mogą działać — potencjalne korzyści Wspomniana witamina C w formie Ascorbyl Tetraisopalmitate to stabilna, tłuszczolubna forma, która łatwiej przenika przez barierę lipidową skóry i jest lepiej tolerowana niż czysty kwas askorbinowy. Wiesz, że kwas askorbinowy (potocznie nazywana czystą witaminą C) jest najstabilniejsza w środowisku kwaśnym poniżej pH 3,5. Stąd w produktach kosmetycznych potrzebne jest zastosowanie jej stabilniejszej formy, która nie będzie rozkładała się pod wpływem temperatury, światła czy właśnie wyższego pH. Witamina C wspomaga syntezę kolagenu i działa jako antyoksydant — chroni przed wolnymi rodnikami, co pomaga zapobiegać przyspieszonemu starzeniu się skóry. Do tego rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry. Po dłuższym regularnym stosowaniu, Ada zauważyła, że jej cera jest rozświetlona, bardziej „promienna” - mniej szara, zmęczona, z lepszym blaskiem i kolorytem. Za nawilżenie i wsparcie bariery naskórkowej odpowiadają liczne emolienty jak i wąkrtoka azjatycka (INCI: Centella Asiatica Extract ), ekstrakt z arbuza i granaty czy król nawilżenia kwas hialuronowy (INCI: Sodium Hyaluronate ). Serum ma lekką formę, szybko się wchłania, zostawiając skórę nawilżoną i elastyczną. Sprawdzi się bardzo dobrze pod makijaż. Nie ma co ukrywać peptydy są jednymi z najpopularniejszych składników ostatnim czasem. O tym jak działają i jakie mają właściwości w kosmetykach dowiesz się z wcześniejszego artykułu . W napinająco-rozświetlającym serum od Mohani jest neuropeptyd (INCI: Acetyl Octapeptide-3 ). Neuropeptydy hamują skurcze fibroblastów, przez co zmniejszają powstawanie zmarszczek. Często przy ich opisie można spotkać, że działają jak "botox" gdyż właśnie mają osłabić skurcze mięśni mimicznych. Naszym zdaniem serum Mohani to dobra propozycja dla osób poszukujących: rozświetlenia dla skór suchych, które poszukują nawilżenia, odżywienia i wzmocnienia bariery ochronnej profilaktyka przeciwzmarszczkowa - redukcja drobnych linii, spowolnienie efektów mimiki, poprawa napięcia i elastyczności skóry
- Pigmenty perłowe w kosmetyce – mika, borokrzemiany i alumina
Sekret blasku w makijażu sylwestrowym i karnawałowym Sylwestrowe i karnawałowe noce to czas, kiedy makijażowi wolno więcej — więcej blasku, więcej glow, więcej efektu wow. Jak to w kosmetyce bywa, za tym efektem stoją konkretne surowce, w tym przypadku - pigmenty perłowe. Baza takiego pigmentu będzie decydować o tym, czy cień do powiek będzie dawał subtelny satynowy połysk, czy wielokolorowy efekt zmiany barwy. W tym artykule wyjaśnimy w prosty sposób, czym różnią się najważniejsze typy pigmentów perłowych używane w kosmetyce, jak działają i na co zwracać uwagę przy wyborze kosmetyków na imprezową noc. Czym są pigmenty perłowe? Najpopularniejsze substraty pigmentów perłowych: 1. Naturalna i syntetyczna mika Kontrowersje w kwestii naturalnej miki. 2. Borokrzemiany 3. Tlenek glinu Podsumowanie Czym są pigmenty perłowe? Pigmenty perłowe to grupa surowców kosmetycznych, które nie tyle barwią, co odbijają światło . W zależności od budowy mogą tworzyć efekt perłowego, satynowego lub opalizującego blasku Możliwe jest to dzięki ich warstwowej strukturze , przypominającej kanapkę. Cienkie, płaskie płatki (czyli substrat ) są pokrywane jedną lub kilkoma warstwami tlenków metali, takich jak dwutlenek tytanu czy tlenki żelaza. Światło odbija się i interferuje pomiędzy tymi warstwami, tworząc charakterystyczny połysk. To właśnie rodzaj substratu – mika, borokrzemiany czy tlenek glinu (alumina) – decyduje o charakterze odbicia światła, natomiast tlenki metali nadają pigmentowi kolor. Struktura pigmentu pod mikroskopem (źródło: https://www.ispigment.com/ ) Najpopularniejsze substraty pigmentów perłowych: 1. Naturalna i syntetyczna mika Mika to najpopularniejszy substrat. Czemu? Bo jest najtańsza 😉 Mika to minerał należący do grupy krzemianów, wydobywany w kopalniach. Jej nazwa pochodzi od łacińskiego mica (ziarno) lub micare (błyszczeć) . Tworzy cienkie, elastyczne płatki, łatwe do pokrycia tlenkami metali. Dzięki naturalnej przezroczystości i płaskiej geometrii płatków, mika daje dobry, jednak dość mało intensywny efekt odbicia światła, czyli błyszczenia. W składzie kosmetyków INCI poznasz zawartość miki po nazwie Mica . Jeśli w INCI widnieje sama mika — oznacza to jej czystą, biało-przezroczystą postać. Jeśli obok niej pojawiają się tlenek metalu z oznaczeniem CI (Color Index) , mamy do czynienia z pigmentem perłowym pokrytym tlenkami metali, czyli już kolorowym. Mika (źródło: https://www.zmescience.com/feature-post/natural-sciences/geology-and-paleontology/rocks-and-minerals/mica/ ) W kosmetyce stosuje się też syntetyczną mikę (INCI: Synthetic Fluorphlogopite ), która ma lepszą jednorodność, mniejszą zawartość zanieczyszczeń i często lepszą odporność mechaniczno-chemiczną. Do tego dla producentów niepodważalną jej zaletą jest to, że jest bardziej biała w stosunku do miki naturalnej, która jest szarawa. Porównanie wyglądu miki naturalnej i syntetycznej. (źródło: https://nihonkoken.co.jp ) Kontrowersje w kwestii naturalnej miki. Naturalna mika jest wydobywana jako minerał w kopalniach, jej główne złoża znajdują się przed wszystkim w Indiach, ale także w Chinach czy na Madagaskarze. Niestety bardzo często wydobywanie tego minerału wiąże się z problemami etycznymi. Dotyczy to głównie Indii, a także w mniejszym stopniu Madagaskaru. W biedniejszych rejonach tych krajów często do wydobywania miki wykorzystywane są dzieci... Minerał ten jest dość lekki i łatwo się go wydobywa nawet za pomocą samych rąk. Często dochodzi do sytuacji, kiedy całe rodziny, w tym dzieci, nielegalnie pozyskują mikę np. z zamkniętych już kopalni i sprzedają pośrednikom. Cały proces przez to jest ciężki do kontrolowania. Wszyscy więksi dostawcy naturalnej miki posiadają tzw. certyfikaty "Child Labor Free", jednak branża kosmetyczna zdążyła się już zorientować, że jest to fikcja, a dzieci dalej biorą udział przy wydobyciu miki. Dlatego też niektóre duże koncerny postanowiły całkowicie zrezygnować z miki naturalnej na rzecz syntetycznej alternatywy. Jest to kolejny przykład, który pokazuje, że naturalne nie zawsze równa się lepsze/zdrowsze/etyczne. Warto o tym pamiętać. 2. Borokrzemiany Borokrzemiany to równie popularne substraty do produkcji kolorowych perłowych pigmentów. Są pozyskiwane w zupełności inżynieryjnie, przez to nie są obarczone takimi problemami jak zanieczyszczenia czy kwestie etyczne, jak w przypadku miki. Dodatkowo dają bardzo "czyste" efekty kolorystyczne, lepszą stabilność i bardziej intensywną opalizację, czyli efekt błyszczenia. W składzie kosmetyków borokrzemiany znajdziesz pod nazwą np. Calcium Titanium Borosilicate . Różni producenci używają różnych wariantów tych pigmentów, więc czasami środkowa część może wyglądać tak - Calcium Sodium Borosilicate . Jednak tego typu pigmenty zawsze będą posiadać człon Borosilicate i jeśli będą w wersji kolorowej (otoczkowanej tlenkiem metalu) będą posiadać odpowiedni CI w składzie. Calcium-Aluminum Borosilicate, Titanium Dioxide, Tin Dioxide, Iron Oxide (źródło: https://pigmentpowders.com/ ) 3. Tlenek glinu Tlenek glinu to inaczej alumina , ale warto podkreślić, że to nie to samo co ALUMINIUM. Aluminium to metal, który m.in. przewodzi ciepło i prąd, alumina to tlenek w postaci bardzo twardego, białego proszku. W kosmetyce wykorzystuje się jedynie syntetyczne i oczyszczone wersje tego związku. Alumina w formie płatków lub drobnych cząstek używana jest jako substrat. Tlenki glinu dają często bardziej metaliczny i jednolity połysk niż np. mika. Są jednym z najdroższych substratów, dlatego najczęściej w kosmetyce używane są w połączeniu z innymi perłowymi pigmentami dla wzmocnienia efektu. Dzięki temu, że płatki aluminy są cieńsze niż np. borokrzemianów, pigmenty na bazie tego substratu mają lepszą przyczepność do powierzchni skóry. W INCI pigmenty na bazie tego substratu poznasz po obecności Alumina , a w wersji kolorystycznej z dodatkiem tlenków metali np. Alumina , Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491). Porównanie różnych substratów pigmentów perłowych (źródło: https://cqv.co.kr/ ) Podsumowanie Spektakularne efekty blasku i iskrzenia to w kosmetyce zasługa przede wszystkim pigmentów perłowych. Jak mogliście przeczytać powyżej składniki te różnią się nie tylko kolorami, ale różnymi wariantami odbicia światła w zależności od substratu, a czasami jest to też kwestia wyboru po względem etyki. Najpopularniejsze pigmenty oparte są na mice, borokrzemianach czy aluminie, jednak branża kosmetyczna cały czas intensywnie szuka nowości. Na rynku istnieją już np. pigmenty z prawdziwym srebrem. Pamiętaj też, że pigmenty perłowe nie są używanie wyłącznie w kosmetyce kolorowej. Często są dodatkiem nawet żeli pod prysznic dla uzyskania efektu wizualnego. Możecie się już domyślać czym jest "złoto" zawarte często w balsamach czy olejkach do ciała, tak, to też są pigmenty perłowe 😉 Pigmenty to podstawa kosmetyki kolorowej, a wersje perłowe to absolutny must have każdego makijażu imprezowego!
- Trendy kosmetyczne na 2026 rok
Rok 2026 nie zapowiada rewolucji w branży beauty, ale zdecydowanie umacnia kierunek, który obserwujemy już od kilku sezonów. Coraz wyraźniej odchodzimy od nadmiaru perfekcji na rzecz autentyczności, naturalności i zdrowo wyglądającej skóry. Nadal ogromne znaczenie będą miały ekologia oraz produkty bezpieczne zarówno dla nas, jak i dla planety. Równocześnie rośnie potrzeba dbania o dobre samopoczucie – pielęgnacja coraz częściej traktowana jest jako element codziennego wellbeing. Cieszy również fakt, że coraz większą wagę przykłada się do edukacji konsumentów i budowania ich świadomości. Jakie trendy będą więc dominować w 2026 roku? Sprawdźmy. Pantone 2026 „Skin first” zamiast „makeup first” Technologia i personalizacja w kosmetyce Neuro-beauty Dodatkowo spodziewaj się w 2026: Pantone 2026 Kolorem roku 2026 został Cloud Dancer (Pantone 11-4201) – subtelna, miękka i neutralna biel. To przyjemna odmiana po intensywnych, krzykliwych barwach, które dominowały w poprzednich latach. Tegoroczny wybór wyraźnie kieruje nas w stronę spokoju, prostoty i minimalizmu, a także powrotu do naturalnej harmonii. Można się zastanawiać, jak biały kolor przełożyć na kosmetykę poza samymi opakowaniami – zwłaszcza że nie każdej marce i grupie docelowej będzie on odpowiadał. Warto jednak spojrzeć na Cloud Dancer bardziej symbolicznie. Biel ma tu podkreślać ideę prostoty i czystości, które idealnie wpisują się w znany już nurt clean beauty (więcej na ten temat znajdziesz tutaj ). „Skin first” zamiast „makeup first” Wkraczamy w erę jakości skóry. Trend określany jako Undetectable Face stawia na świeżą, zdrową cerę bez efektu maski. Makijaż ma jedynie subtelnie podkreślać naturalne atuty skóry, a nie je dominować. Kluczowym elementem każdej rutyny pielęgnacyjnej – niezależnie od typu cery – staje się odbudowa bariery hydrolipidowej. To właśnie dlatego niezmiennie na popularności zyskują ceramidy , skwalan, beta-glukan czy cholesterol – składniki wspierające tzw. cement międzykomórkowy. W 2026 roku coraz wyraźniej będziemy odchodzić od rozbudowanych, wieloetapowych pielęgnacji. Zamiast tego sięgniemy po bardziej przemyślane formuły o krótszym INCI, ale z wyższym stężeniem składników aktywnych. Mniej znaczy więcej – zamiast wielu kosmetyków, królować będą produkty wielofunkcyjne, które realnie wzmacniają skórę i odpowiadają na jej podstawowe potrzeby. Już w ostatnich sezonach hasło anti-aging zaczęło powoli odchodzić do lamusa, ustępując miejsca koncepcji longevity , czyli długowieczności skóry. Skupiamy się na idei „zdrowego starzenia się”, która promuje odporność, naturalny blask i dobrą kondycję skóry na lata. To podejście celebruje piękno, zamiast próbować je ukrywać, a jednocześnie podkreśla znaczenie edukacji konsumentów. Na znaczeniu zyskiwać będą składniki poparte badaniami naukowymi, oferujące długofalowe efekty – takie jak peptydy , antyoksydanty (szczególnie w pielęgnacji młodszej skóry), retinal, PDRN czy NAD+. Technologia i personalizacja w kosmetyce Rok 2026 to moment, w którym AI i beauty naprawdę zaczynają iść ramię w ramię. Analiza skóry, personalizowane formuły czy inteligentne urządzenia do domowego użytku przestają być ciekawostką, a stają się codziennością. Kto pamięta Jetsonów ? Niewykluczone, że już niedługo nasza pielęgnacja będzie przypominać ich poranną, w pełni zautomatyzowaną toaletę. Maseczki emitujące czerwone światło nikogo już nie zaskoczą ani nie będą kojarzyć się z wizytą u… kosmitów. Klienci nie szukają już produktów „dla każdego”. Chcą kosmetyków skrojonych dokładnie pod ich potrzeby – odpowiadających na aktualny stan skóry, styl życia czy nawet porę roku. Technologia coraz częściej pomaga w tworzeniu spersonalizowanych rutyn pielęgnacyjnych, które naprawdę mają sens i przynoszą realne efekty. Neuro-beauty Jeszcze kilka lat temu ekologia była „obowiązkowym” punktem na liście trendów. Dziś nie da się mówić o trendach w beauty bez uważności i wellbeingu . I trudno się temu dziwić – sami doprowadziliśmy się do momentu, w którym jesteśmy ciągle zmęczeni, przebodźcowani, a stres stał się naszym drugim imieniem. Próbujemy się relaksować, ale gdy w końcu znajdujemy na to chwilę, często nie potrafimy się naprawdę wyłączyć. Zamiast odpoczynku kończymy z telefonem w dłoni, wciągnięci w dopaminową karuzelę. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na naszą skórę. Nic więc dziwnego, że coraz częściej będziemy widzieć kosmetyki wpisujące się w nurt neuro-beauty . To produkty, które mają działać nie tylko na poziomie skóry, ale również na nasze samopoczucie – redukować napięcie, poprawiać komfort i wspierać naturalne mechanizmy obronne skóry. Relaksujące zapachy, otulające konsystencje typu comfort care oraz formuły anti-stress będą coraz bardziej obecne na półkach. Przewiduje się również wyraźny powrót adaptogenów , które pomagają skórze lepiej radzić sobie ze stresem i zmiennymi warunkami dnia codziennego. Dodatkowo spodziewaj się w 2026: jeszcze większego nacisku na opakowania refill oraz rosnącej transparentności w kwestii pochodzenia surowców – marki będą coraz chętniej „pokazywać kulisy” swoich formuł dynamicznego rozwoju rynku pielęgnacji męskiej , który przestaje być dodatkiem do oferty, a staje się pełnoprawnym segmentem beauty kosmetyków prebiotycznych i probiotycznych , które wychodzą z niszy – ochrona mikrobiomu staje się absolutnym must have glow zamiast matu – w nowym roku będziemy błyszczeć nie tylko na twarzy, ale też na ciele i włosach. marki coraz chętniej będą łączyć linie pielęgnacyjne z dopasowaną suplementacją , przedstawiając ją jako niezbędny element dbania o skórę. Pojawia się jednak pytanie – czy rzeczywiście jest to must have , czy raczej kolejny marketingowy dodatek?
- Fuzya wzmacniające serum regeneracyjne
Nazwa: Wzmacniające serum regeneracyjne Marka: Fuzya Cosmetics Producent: Fuzya Cosmetics Dominika Krenczkowska Kraj: Polska Opis producenta: -> wzmacniające serum regeneracyjne INCI: Aqua, Glycerin, Betaine, Oenothera Biennis Oil, Propanediol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Isoamyl Laurate, Panthenol, Polyglyceryl-2 Stearate, Sodium Levulinate, Ceramide NP., Centella Asiatica Extract, Melatonin, Glyceryl Stearate, Stearyl Alcohol, Triolein, Sodium Anisate, Glyceryl Dioleate, Phospholipids, Lactobacillus Ferment, Phytic Acid, Acacia Senegal Gum, Xanthan Gum DLA KOGO: każdy typ cery, szczególnie skóra sucha WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, regulujące, kojące, łagodzące ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekka, szybko wchłaniająca się emulsja ZAPACH: charakterystyczny (brak kompozycji dodanej kompozycji zapachowej) VEGAN: tak O MARCE Fuzya Fuzya to polska młoda marka założona przez doktor farmacji. Kładzie nacisk na produkty profesjonalne, które łączą najnowsze odkrycia dermatologiczne z miłością do naturalnych rozwiązań. Koncepcyjnie marka tworzy kosmetyki, które działają zgodnie z naturalnym rytmem dobowym skóry. SUBIEKTYWNA OCENA Olga: To zdecydowanie mój faworyt! Przy suchej wrażliwej cerze, serum jest lekkie szybko się wchłania, ale pozostawia komfort i uczucie ukojenia. Jego postać to lekka emulsja, która delikatnie "bieli", jednak ten efekt bardzo szybko znika. Przy cerach ekstremalnie suchych i wrażliwych możliwe, że będzie konieczne nałożenie jeszcze kolejnej warstwy w postaci kremu np. Prebiotyczny krem wygładzający od Fuzya. Nie odbierajcie jednak tego za minus, jest to raczej typowe przy produktach typu serum - powinny być one skondensowaną dawką substancji aktywnych zamkniętą w lekkiej konsystencji. Serum wzmacniające bardzo dobrze współgrało z moją atopową cerą. Dobrze nawilżał i łagodził moją skórę. Stosowałam je szczególnie na wieczór, aby dać cerze maksymalną możliwość i regeneracji. Składniki takie jak CICA czy ceramidy to idealne połączenie dla mojej pielęgnacji. Zdecydowanie mogę polecić wszystkim "wrażliwcom"! Ada : Ten produkt skradł moje serce od pierwszego użycia i bez wahania mogę powiedzieć, że to mój ulubieniec z całej gamy marki Fuzya. Ma lekką, nieobciążającą konsystencję, mimo że w składzie znajdziemy całkiem sporo olejów. Przy mojej tłustej cerze nie zauważyłam zwiększonej tendencji do powstawania zaskórników — co uważam za ogromny plus. Serum szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, a skóra po aplikacji jest wyraźnie nawilżona i ukojona. Stosowałam je również po inwazyjnym zabiegu kosmetycznym, który naruszał ciągłość naskórka — i muszę przyznać, że działanie regenerujące oraz łagodzące było naprawdę imponujące. Zaczerwienienie i podrażnienie ustąpiły dużo szybciej niż zwykle, a skóra odzyskała komfort i równowagę. A, o tym jak pielęgnować tłustą cerę dowiesz się z wcześniejszego artykułu. ANALIZA SKŁADU Jeśli Twoja skóra wymaga regeneracji, odbudowy i wzmocnienia bariery ochronnej – wzmacniające serum regeneracyjne od Fuzya Cosmetics może być idealnym rozwiązaniem. To kosmetyk, który sprawdzi się m.in.: po zabiegach kosmetycznych lub dermatologicznych, przy podrażnieniach i zaczerwienieniach, w pielęgnacji skóry cienkiej, wrażliwej lub z uszkodzoną barierą naskórkową. Dlaczego warto po nie sięgnąć? Klucz leży w dobrze skomponowanym składzie produktu , który wspiera procesy regeneracyjne skóry i odbudowuje jej naturalną barierę hydrolipidową (więcej o barierze tutaj ). Składniki aktywne w wzmacniającym serum regenerującym marki Fuzya: Ceramidy (INCI: Ceramide NP ) – jest to naturalny cement w naszym naskórku; pomagają w zatrzymaniu wody i ochronie przed czynnikami zewnętrznymi Wąkrota azjatycka (INCI: Centella Asiatica Extract ) – wspiera produkcję kolagenu, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Przeczytaj więcej o właściwościach CICY . Panthenol (pro‑witamina B5) (INCI: Panthenol ) – popularny składnik łagodzący w kosmetykach. Funkcja: nawilża, koi, wspomaga gojenie i poprawia elastyczność skóry. Idealny dla cery suchej, wrażliwej i reaktywnej. Melatonina (INCI: Melatonin ) – naturalny antyoksydant , który neutralizuje wolne rodniki i wspiera regenerację komórek skóry . Co wyróżnia serum Fuzya? Melatonina została zamknięta w liposomie – czyli mikroskopijnej kapsułce zbudowanej z fosfolipidów. Dlaczego to ważne? Liposomy lepiej przenikają przez warstwę rogową naskórka → zwiększają skuteczność działania składników. Chronią melatoninę przed degradacją (jest wrażliwa na światło i tlen). Efekt? Składnik działa dłużej i skuteczniej w głębszych warstwach skóry. O tym jak surowce przenikają przez skórę dowiesz się z artykułu: "Jak kosmetyk przenika przez skórę" Dlaczego warto wybrać serum regeneracyjne Fuzya? Krótka i przemyślana lista składników – mniejsze ryzyko podrażnień, idealne dla skóry wrażliwej. Składniki aktywne o udowodnionym działaniu – regeneracja, nawilżenie, ochrona. Wegańska formuła – bez składników odzwierzęcych. Idealne do pielęgnacji po zabiegach kosmetycznych , złuszczaniu, retinoidach lub w trakcie odbudowy bariery hydrolipidowej. Wzmacniające Serum Regeneracyjne Fuzya to dobry wybór dla osób, które szukają skutecznego wsparcia w odbudowie skóry. Łączy w sobie nowoczesne technologie (liposomy) z naturalnymi ekstraktami i substancjami aktywnymi , znanymi ze swojego działania ochronnego i kojącego. Post powstał we współpracy z marką Fuzya.
- Fuzya nawilżające serum antyoksydacyjne
Nazwa: Nawilżające serum antyoksydacyjne Marka: Fuzya Cosmetics Pducent: Fuzya Cosmetics Dominika Krenczkowska Kraj: Polska Opis producenta: -> nawilżające serum antyoksydacyjne INCI: Aqua, Glycerin, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Rubus Idaeus Seed Oil, Niacinamide, Betaine, Propanediol, Isoamyl Laurate, Lactobacillus/Dipteryx Odorata Seed Ferment Filtrate, Lactobacillus/Portulaca Oleracea Ferment Extract, Polyglyceryl-2 Stearate, Sodium Levulinate, Haematococcus pluvialis Extract, Lactobacillus, Cocos Nucifera Fruit Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Glyceryl Stearate, Stearyl Alcohol, Ferulic Acid, Sodium Anisate, Acacia Senegal Gum, Phytic Acid, Xanthan Gum DLA KOGO: każdy typ cery, szczególnie skóra sucha, z przebarwieniami WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, rozjaśniające, wyrównujący koloryt ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekki, szybko wchłaniająca się emulsja ZAPACH: charakterystyczny (brak kompozycji dodanej kompozycji zapachowej) VEGAN: tak O MARCE Fuzya Fuzya to polska młoda marka założona przez doktor farmacji. Kładzie nacisk na produkty profesjonalne, które łączą najnowsze odkrycia dermatologiczne z miłością do naturalnych rozwiązań. Koncepcyjnie marka tworzy kosmetyki, które działają zgodnie z naturalnym rytmem dobowym skóry. SUBIEKTYWNA OCENA Olga: To co zwraca uwagę już na samym początku przy nawilżającym serum antyoksydacyjnym to kolor produktu oraz jego konsystnecja. Kolor - lekko pomarańczowy to zasługa dodatku astaksantyny , która oprócz swoich silnych właściwości antyoksydacyjnych, ma dość intensywną czerwono-pomarańczową barwę. Przekłada się to bezpośrednio na wygląd produktu końcowego. Konsystencja natomiast to dobry balans pomiędzy żelem a typową emulsją. Jest to zdecydowanie propozycja dla osób, które preferują lżejsze, nieokluzyjne produkty. Bogactwo składników aktywnych - witamina C, niacynamid, astaksantyna, kwas felurowy, a także posbiotyki to zastrzyk witalności dla skóry. Przy regularnej aplikacji moja sucha z natury skóra, stała się mniej szorstka, a koloryt bardziej wyrównany. Jest to zdecydowanie produkt dla osób, które chcą pobudzić i nawilżyć "zmęczoną" cerę, a jego konsystencja sprawia, że idealnie sprawdzi się w pielęgnacji porannej nawet pod makijaż. Ada : To jedno z tych serum, które od razu przyjemnie się aplikuje — ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Skóra po użyciu jest wyraźnie nawilżona, miękka i elastyczna w dotyku , a przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że wygląda zdrowiej, świeżo, jakby była „pełna energii” – bez oznak zmęczenia czy szarości. Serum ma charakterystyczny zapach (dla mnie lekko kojarzy się z wędzonką 😉), który może początkowo zaskoczyć, a nawet lekko odrzucać — ale naprawdę warto dać mu szansę, bo działanie w pełni to wynagradza . Warto też dodać, że to nie wada, a efekt braku dodanej kompozycji zapachowej — zapach pochodzi wyłącznie ze składników formuły. ANALIZA SKŁADU Nawilżające serum antyoksydacyjne marki Fuzya to dobrze przemyślana formuła , łącząca nawilżenie, odżywienie i ochronę przed wolnymi rodnikami w jednym produkcie. To starannie zaprojektowana receptura oparta na dobrze przebadanych składnikach aktywnych, które pomagają zachować zdrowy, promienny wygląd skóry – szczególnie tej zmęczonej, pozbawionej blasku lub z nierównym kolorytem. Koronnym surowcem do wyrównania kolorytu zawartym w tym serum jest witamina C , tutaj w postaci Ascorbyl Tetraisopalmitate oraz kwas ferulowy (INCI: Ferulic Acid ). Są to również silne antyoksydanty czyli surowce zapobiegające procesom utleniania zachodzącym w naszym organizmie. Więcej o antyoksydantach i ich roli w pielęgnacji przeczytasz tutaj . Choć może kojarzyć się z serum na przebarwienia, Fuzya nie kieruje tego produktu wyłącznie do osób walczących z hiperpigmentacją. To serum polecane jest szczególnie dla: osób z szarą, zmęczoną, odwodnioną skórą , cery narażonej na stres oksydacyjny (smog, UV, niebieskie światło), skóry z pierwszymi oznakami starzenia , osób szukających lekkiego, a zarazem odżywczego serum na dzień lub wieczór. Nawilżające serum antyoksydacyjne od Fuzya ma charakterytyczny kolor - lekko pomarańczowy/brązowy, zawdzięcza to dzięki obecności jednego z najsilniejszych przeciwutleniaczy astaksantyny (INCI: Astaxanthin ). Neutralizuje ona wolne rodniki, które odpowiadają m.in za niszczenie białek, cukrów, lipidów, czyli chociażby za kolagen czy elastynę. Dlatego wspiera ich produkcję. Więcej o astaksantynie znajdziesz w artykule: Astaksantyna w kosmetyce . Nawilżające Serum Antyoksydacyjne od Fuzya to produkt, który zasługuje na uwagę wszystkich osób, które szukają czegoś więcej niż tylko zwykłego nawilżacza. To multifunkcyjne serum : chroni skórę przed stresem oksydacyjnym, wspiera walkę z oznakami starzenia, nawilża, odżywia i rozświetla cerę, wzmacnia mikrobiom dzięki obecności biofermentom i postbiotykom To świetna propozycja dla świadomej pielęgnacji skóry miejskiej, zmęczonej i podatnej na utratę blasku. Post powstał we współpracy z marką Fuzya.
- Deklaracje marketingowe w kosmetykach – czym są hasła typu „bez parabenów” i „free from”?
Każdego sezonu półki sklepowe zasilają dziesiątki nowych produktów, których etykiety przepełnione są informacjami i różnego rodzaju deklaracjami marketingowymi na temat właściwości produktów. Są to tylko puste frazesy, czy rzeczywiście możemy nim zaufać? Co mówi o prawo? Deklaracje marketingowe regulowane są aktem prawnym (rozporządzenie 655/2013 z dnia 10 lipca 2013), który określa wspólne kryteria dotyczące uzasadniania stosowanych oświadczeń. Każda informacja marketingowa (efekt działania, właściwości, skuteczność itp) o produkcie kosmetycznym może być wyrażona: słowami, rysunkami, piktogramami. Każde oświadczenie zobowiązane jest do: poparcia informacji dowodami ; np. hasło nawilża w 72h, musi być potwierdzone na podstawie badań surowców lub końcowego produktu. zobowiązania faktycznej zawartości składnika w produkcie ; o ile taka deklaracja występuje na opakowaniu np: serum zawiera 1% retinolu dostosowaniu informacji do grupy docelowej nieprzypisywaniu niepowtarzalnych cech produktowi , jeśli inne z tej kategorii charakteryzuje się podobnymi np. bez SLS – jeśli produkt nie wymaga środka pieniącego, bo jest np. kremem, to taka deklaracja nic nie wnosi – bo SLS i tak by się tam nie znalazł nieprzedstawiania w negatywnym świetle legalnie stosowanych składników np. "bez parabenów" Co z hasłami typu „free from”, „bez parabenów”? Ostatni punkt przyczynił się do stworzenia dokumentu technicznego (obowiązuje od 1 lipca 2019 roku), który określa dobre praktyki marketingowe i jasno definiuje stosowanie deklaracji „free from” . Wszystko zaczęło się od chęci wyróżnienia na półce sklepowej i umieszczaniu bardzo popularnych haseł: free from/ nie zawiera, 0%, bez, wolny od … Szczególną popularność zyskały określenia - nie za wiera parabenów, bez SLES-u, parafiny i wiele innych, które bardzo szybko rozgościły się na ustach konsumentów i etykietach. Popularność tych haseł stała się źródłem serii nierzetelnych publikacji, informacji, które z prędkością światła były propagowane w internecie. W wyniku tego konsumenci poszukiwali kosmetyków bez „czarnych składników”, przemysł próbował walczyć z nie prawdziwymi informacjami, przedstawiając badania, które obalały popularne mity, jednak cały proces zaszedł już za daleko, żeby go odwrócić. W efekcie, wiele bardzo dobrze przebadanych i bezpiecznych surowców kosmetycznych (jak np. parab eny, o których więcej przeczytasz tutaj ) nie są już tak powszechnie stosowane. Wspomniany dokument techniczny zakazuje stosowania deklaracji, które mogłyby szkalować legalnie stosowane surowce. Stąd od dłuższego czasu możemy zauważyć, że na opakowaniach brak haseł typu: bez ftalanów, bez SLS, nie zawiera alergenów itp. Fraza „ free from” i jej synonimy w dalszym ciągu jest stosowana aby umożliwić podjęcie świadomej decyzji zakupowej np: bez składników pochodzenia zwierzęcego w produktach dla wegan (a co oznaczają kosmetyki wegańskie dowiesz z tego artykułu ). Tołpa w swoich deklaracjach marketingowych stosuje bardzo jasne i proste przekazy. Ich koronne hasło: „słuchamy: mówicie nam, że nie lubicie parabenów, sztucznych barwników, silikonów, oleju parafinowego. My o tym pamiętamy„ jest zgrabną frazą free from i pokazuje, że przy umiejętnym dobraniu słów można w elegancki sposób naznaczyć odpowiednie surowce. Na co zwracać uwagę jako świadomy konsument? Marketingowcy głowią się i troją aby przykuć naszą uwagę, wymyślając nowe hasła, które pozwolą im się wyróżnić i sprawią, że sięgniemy akurat po TEN produkt. Pamiętajmy, że każde hasło marketingowe musi być zgodne z prawdą, gdyż za wprowadzanie konsumenta w błąd grożą wysokie kary finansowe. Musimy jednak pamiętać, że na skuteczność produktu wpływa również zawartość procentowa substancji aktywnej. Producent może na opakowaniu wypisać zalety stosowania danego składnika i jego wpływ na skórę. Jednak jeśli jego zawartość będzie minimalna to realnie nie wpłynie w deklarowany sposób. Takie składniki często nazywamy, że występują w "ilościach marketingowych" - na tyle dużo, żeby się niby pochwalić w komunikacji, jednocześnie na tyle mało, że nie mają faktycznego wpływu na kondycję naszej skóry. Nie zapominajmy aby każdą informację weryfikować w rzetelnych źródłach! A także o tym, że ten sam kosmetyk może mieć różny wpływ na różne typy skóry. Jak nie dać się złapać na marketingowe chwyty? Czytaj skład (INCI) – tylko on daje realną informację o tym, co jest w środku. Nie daj się złapać na hasła „0%” – sprawdzaj, czy dany składnik miałby w ogóle szansę tam wystąpić. Zwracaj uwagę na kolejność składników – im wyżej w składzie, tym większa zawartość procentowa. Sprawdzaj źródła informacji – certyfikaty, regulacje, opinie dermatologiczne. Nie bój się nauki – nie każdy składnik „chemiczny” to wróg skóry.
- Ochrona przed słońcem, czyli czym, tak naprawdę są filtry UV
Słońce ma bez wątpienia pozytywny wpływ na środowisko oraz organizm ludzki. Promienie UV stymulują proces fotosyntezy roślin. U ludzi natomiast odgrywają kluczową rolę przy produkcji witaminy D3, która chroni nas m.in. przed chorobami takimi jak krzywica czy osteoporoza. Światło słoneczne podnosi poziom endorfin produkowanych w mózgu i ma przy tym działanie antydepresyjnie. Dodatkowo zwiększa wydolność czerwonych krwinek do przenoszenia tlenu oraz wzmaga wydajność mięśnia sercowego. A to tylko część z dobrodziejstw jakie daje nam słońce. Z tego artykułu dowiesz się: Promieniowanie słoneczne niesie ze sobą wiele zalet dla ludzi jak i przyrody. W takim razie czemu chcemy się przed nim chronić? Przed czym tak naprawdę się chronimy i czym jest UV? Jak możemy się chronić ? Jakie filtry UV wyróżniamy? Jak określamy wielkość ochrony? Promieniowanie słoneczne niesie ze sobą wiele zalet dla ludzi jak i przyrody. W takim razie czemu chcemy się przed nim chronić? Jak to w świecie chemii najczęściej bywa wszystko zależy od dawki. Wszystkie wspomniane pozytywy płynące z ekspozycji organizmu ludzkiego na promieniowanie UV odnoszą się do niewielkich dawek. Natomiast nadmiar słońca przynosi zupełnie odmienne skutki. Promienie ultrafioletowe przyczyniają się do powstawania nowotworów np. czerniaka, fotostarzenia skóry, indukują reakcje fotouczulające , do tego wpływają negatywnie na oczy , mogąc powodować trwałe zmętnienie soczewki, czyli zaćmę fotochemiczną. Organizm ludzki sam naturalnie chroni się przed nadmiarem słońca poprzez wytwarzanie melaniny, potu, a także zgrubienie warstwy naskórka. Przed czym tak naprawdę się chronimy i czym jest UV? Promieniowanie ultrafioletowe ze względu na długość fali dzieli się na 3 rodzaje: UVA, UVB i UVC. Najmniej uwagi pod względem ochrony powinniśmy zwracać na UVC, które praktycznie nie dociera do powierzchni Ziemi, gdyż jest zatrzymywane przez warstwę ozonową. Promieniowanie UVA oraz UVB, jednak ma realny wpływ na ludzi i na skórę. Promieniowanie UVA: ma najdłuższą długość fali UV i stanowi znaczącą część promieniowania docierającego do Ziemi przenika przez szyby i wodę przenika do głębszych warstw skóry (warstwa siateczkowa skóry właściwej), głębiej niż UVB powoduje natychmiastową pigmentację skóry odpowiada za fotostarzenie skóry, powodując m.in. degradację kolagenu i elastyny odpowiada za reakcje fototoksyczne i fotoalergiczne Promieniowanie UVB: stanowi niewielką część promieniowania docierającego do powierzchni Ziemi odpowiada za poparzenia słoneczne i powstający rumień nie przenika przez szyby, wodę negatywnie wpływa na DNA komórek zwiększa ryzyko zachorowań na nowotwory skóry przyczynia się do nadmiernego rogowacenia naskórka Jak możemy się chronić ? Jakie filtry UV wyróżniamy? Przed promieniowaniem ultrafioletowym możemy próbować chronić się za pomocą okularów, kapeluszy, rękawiczek, parasolek i innych barier mechanicznych. Innym sposobem ograniczania negatywnego wpływu promieni UV na skórę jest stosowanie filtrów UV występujących w kosmetykach. W tym aspekcie rozróżniamy również dwa głównie rodzaje filtrów. Filtry fizyczne: potocznie nazywane są filtrami mineralnymi do tej grupy zaliczamy głównie telenek cynku i dwutelenek tytanu zasada ich działania polega na odbijaniu promieni UV, przez co często zwane są substancjami ekranizującymi chronią głównie przed promieniowaniem UVB tlenki występują w postaci białych proszków, przez co w recepturze kosmetyku dają efekt bielenia skóry najczęściej wykorzystywane w produktach naturalnych Filtry chemiczne (przypominamy, że samo słowo „chemiczne” nie oznacza, że są gorsze czy niebiezpieczne): do tej grupy zaliczamy związki organiczne takie jak: benzofenony, cynamoniany, pochodne kwasu p-aminobenzoesowego czy salicylany zasada ich działania polega na pochłanianiu promieniowania UV, przekształceniu go i emitowaniu w postaci promieniowania cieplnego lub przejścia w stan wyższej energii chronią w zależności od typu przed UVA i UVB nie dają efektu bielenia Filtry UV dozwolone do stosowana w kosmetykach są ściśle określone regulacjami prawnymi. Nie znajdziemy na niej substancji naturalnych takich jak aloes czy oleje, ponieważ tego typu surowce wykazują bardzo niski potencjał promieniochronny. Jak określamy wielkość ochrony? Najbardziej znanym i powszechnie używanym wskaźnikiem ochrony przed UV jest SPF – Sun Protection Factor . Jego skala wynosi od 0 do 50+. Uogólniając wykładnik SPF mówi nam ile razy dłużej, po aplikacji kosmetyku możemy poddawać skórę tej samej dawce słońca, bez efektów niepożądanych. SPF = MED skóry niechronionej/MED skóry chronionej MED to skrót oznaczający minimalną dawkę rumieniową, czyli ilość promieniowania jaka powoduje na naszej skórze efekt zaczerwienienia. Zwracamy jednak uwagę, że przy tym parametrze wyznacznikiem jest rumień, a jak wspomniałyśmy wcześniej efekt zaczerwienienia skóry powoduje promieniowanie UVB. Tym samym sam współczynnik SPF nie mówi nam za wiele o poziomie ochrony przed UVA. Należy również pamiętać wielkość SPF nie jest wprost proporcjonalna do zawartości filtrów w produkcie. Wartość parametru mierzymy dla całego wyrobu gotowego i wpływ ma tutaj rodzaj zastosowanych filtrów, ale i substancje pomocnicze. Ważnym aspektem jest również świadomość, że poziom ochrony nie jest wprost proporcjonalny do wysokości wskaźnika SPF. Co oznacza, że SPF 30 nie będzie pochłaniał dwa razy więcej promieniowania. W rzeczywistości wygląda to następująco SPF równym 15 chroni skórę przed promieniowaniem UV w 93%, a preparat o SPF 30 w 97%. Niezwykle istotnym dla poziomu ochrony skóry jest również równomierne rozłożenie warstwy filtrów na powierzchni skóry. Komisja Europejska wprowadziła od pewnego czasu nakaz stosowania również oznaczeń opisowych na opakowaniach w postaci „niska ochrona” (SPF 6-15), „średnia ochrona” (SPF 15-30), „wysoka ochrona” (SPF 30-50), „bardzo wysoka ochrona” (SPF 50+). W związku z tym, że współczynnik SPF odnosi się do rumienia, czyli głównie do ochrony przed UVB, wprowadzono również zasadę, że preparaty, których główną funkcją jest ochrona słoneczna powinny chronić zarówno przed UVA i UVB. Zaleceniem Komisji Europejskiej jest aby stopień ochrony przed UVA stanowił co najmniej 1/3 ochrony przed UVB określonego przez SPF. Dla ułatwienia wprowadzono również dodatkowe oznaczenia w postaci symbolu UVA w kółku. Jak widzicie temat ochrony słonecznej jest złożony, zarówno pod względem samego zjawiska jakim jest promieniowanie ultrafioletowe, wpływu na organizm ludzki, jak i metod ochrony. Jeszcze oddzielnym tematem jest ochrona przeciwko Blue Light o czym pisałyśmy tutaj. Pamiętajcie, aby szczególnie w okresie letnim chronić swoją skórę, ale i oczy przed szkodliwym działaniem promieniowania. Jednak jak zawsze prosimy róbcie to z rozwagą i dobrze dobierajcie produkty ochronne. Tutaj wyjaśniamy wszelkie punkty sporne dotyczące stosowania filtrów UV i ich bezpieczeństwa.
- HOLIKA HOLIKA vs BeBeauty - żele aloesowe
Nazwa : HOLIKA HOLIKA Aloe 99% aloesowy żel wielofunkcyjny Marka: HOLIKA HOLIKA Producent: HOLIKA HOLIKA Kraj: Korea Południowa Cena: 29,90zł 250ml Skład INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice , Nelumbium Speciosum Flower Extract, Centella Asiatica Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Zea Mays (Corn) Leaf Extract, Brassica Oleracea Capitata (Cabbage) Leaf Extract, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Polyacrylate, Carbomer, Triethanolamine, Fragrance, Phenoxyethanol Nazwa : BeBeauty, Care, Soothing Aloe Gel 99% (Aloesowy żel wielofunkcyjny) Marka: BeBeauty Producent: Adex Cosmetics&Pharma Kraj: Polska Cena: 14,99zł 200ml Skład INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Polysorbate 20, Triethanolamine, Carbomer, Panthenol, Allantoin, Phenoexyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Linalool, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Limonene, Alpha-Isomethylionone, Citronellol SUBIEKTYWNA OCENA: Na wstępie chciałybyśmy zaznaczyć, że nie jesteśmy zwolenniczkami teorii, że tani kosmetyk musi być gorszy. Wręcz przeciwnie wiele produktów ze średniej półki z powodzeniem dorównuje markom premium. Tym razem wzięłyśmy pod ocenę pierwowzór, czyli żel aloesowy koreańskiej marki Holika Holika oraz jeden z wielu produktów inspirowanych kultowym produktem azjatyckiego producenta. BeBeauty to marka dostępna w sieci sklepów Biedronka, pamiętajcie pod tą nazwą kryją się produkty różnych polskich producentów, w tym przypadku jest to Adex Cosmetics. Oba produkty bazują na soku z aloesu i nie zawierają w swoim składzie wody, a żelowa forma została stworzona dzięki syntetyczny m zagęstnikom karbopolowym – Carbomer . Oba produkty konserwowane są fenoksyetanolem (INCI: Phenoexyethanol ) , w przypadku produktu Adex Cosmetics w połączeniu z Ethylhexylglycerin (INCI: Ethylhexylglycerin ). Który żel działa lepiej? Składy, konsystencja i efekty w praktyce Na pierwszy rzut oka oba żele mogą wydawać się podobne — przezroczyste, lekkie, z dużym udziałem aloesu. Jednak różnice w składzie i działaniu są wyraźne, jeśli przyjrzeć się im bliżej. Holika Holika oprócz aloesu zawiera szereg dodatkowych ekstraktów roślinnych, takich jak: lotos, wąkrota azjatycka, bambus, ogórek, kukurydza oraz liść kapusty. To naturalne składniki, które – podobnie jak sam aloes – wykazują działanie kojące, nawilżające i przeciwzapalne . Ich obecność w składzie sugeruje, że producent postawił na kompleksowe działanie łagodzące, idealne np. po ekspozycji na słońce czy zabiegach kosmetycznych. W przypadku BeBeauty (produkowanego dla Biedronki przez Adex Cosmetics), oprócz aloesu znajdziemy jedynie pantenol i allantoinę – również składniki znane z właściwości nawilżających i łagodzących. Warto jednak zauważyć, że w składzie INCI występują one dopiero po karbomerze i trietanoloaminie (a ta ostatnia jest dozwolona w stężeniu maks. 2,5%). To oznacza, że pantenol i allantoina pojawiają się w bardzo małych ilościach , więc ich realne działanie może być ograniczone. Zapach i wchłanianie — pierwsze wrażenia po aplikacji Holika Holika ma nieco gęstszą konsystencję, ale po rozsmarowaniu staje się wodnista i bardzo szybko się wchłania. Pozostawia na skórze delikatny, jedwabisty film , który daje uczucie komfortu, odświeżenia i nawilżenia — bez klejenia się czy tłustości. Skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku. Pachnie naturalnie i subtelnie – to typowy, świeży aromat aloesu, który szybko się ulatnia. Nie dominuje, nie drażni, co będzie ogromnym plusem dla osób wrażliwych na zapachy lub preferujących kosmetyki bezzapachowe. Z kolei żel BeBeauty jest zdecydowanie rzadszy i od razu po otwarciu uderza intensywnym, kwiatowym zapachem . W naszej opinii aromat jest zbyt mocny i nie do końca pasuje do charakteru lekkiego, kojącego kosmetyku — co więcej, może zniechęcić do stosowania go na twarz, szczególnie osoby wrażliwe na zapachy. To zapach, który może nie przeszkadzać wszystkim, ale na tle Holiki jest zdecydowanie mniej naturalny. Pod względem działania BeBeauty wypada słabiej — wolniej się wchłania, pozostawia uczucie lepkości i nie daje tego przyjemnego efektu ukojenia, jaki zapewnia Holika. Nawilżenie jest zauważalne, ale towarzyszy mu również uczucie ściągnięcia skóry , które może być niekomfortowe. Brakuje tu też tego „pielęgnacyjnego finiszu”, który dostajemy przy użyciu wersji od Holika Holika. W przypadku tych dwóch konkretnych produktów rekomendujemy sprawdzoną azjatycką wersję Holika Holika. Różnica w cenie nie jest aż tak duża, biorąc pod uwagę pojemność (Holika Holika to 250ml, BeBeauty 200ml). Natomiast aplikacyjnie nam dużo bardziej przypadł do gustu pierwowzór.
- Bariera naskórkowa. Czym jest i jaki ma wpływ na stan naszej skóry?
Zauważyłyśmy coraz więcej informacji na temat bariery naskórkowej czy ochrony płaszcza hydrolipidowego . Dużo produktów pojawiających się na rynku zaczęło nosić miano barierowych, a hasła takie jak "lipidowy", "odbudowujący", "regenerujący" stały się pożądane. W tym artykule odpowiemy Wam na pytania: Czym jest skóra? Bariera naskórkowa – czym jest i jak wpływa na naszą skórę? Skąd się biorą zaburzenia w funkcjonowaniu bariery naskórkowej? Zaburzenia w barierze naskórkowej: Jak naprawić uszkodzoną barierę ochronną? Czym jest skóra? Skóra jest to nasz największy narząd odpowiadający za szereg procesów. Jednym z jej głównych zadań jest ochrona przed czynnikami zewnętrznymi: uszkodzeniami mechanicznymi, bakteriami, wirusami, alergenami czy zanieczyszczeniami. Można powiedzieć, że skóra chroni nasz organizm, aby żadne niepożądane substancje nie dostały się do środka. Z drugiej strony pilnuje aby niezbędne dla funkcjonowania elementy nie wydostawały się nadmiernie na zewnątrz organizmu. Cały ten system działa sprawnie w momencie, kiedy nasza bariera naskórkowa nie jest zaburzona. Bariera naskórkowa – czym jest i jak wpływa na naszą skórę? Wyobraźcie sobie mur, ścianę składającą się z cegieł i cementu. Jest to baaaardzo uproszczony, ale ułatwiającym zobrazowanie, model bariery naskórkowej. Postanowiłyśmy stworzyć własny schemat, aby lepiej Wam wszystko wytłumaczyć. Nie jest on może idealny, ale prosto obrazuje złożoność tematu. Nasz mur tworzą cegły w kolorze brązowym, czyli korneocyty. Połączenia pomiędzy komórkami to desmosomy, na grafice jako małe ciemnoczerwone elipsy. Cement międzykomórkowy, składający się w dużej mierze z lipidów zaznaczony jest na żółto. Czerwone gwiazdy to patogeny, a niebieskie strzałki to kierunek przemieszczania się wody. Po lewej stronie model przedstawia właściwie funkcjonującą barierę naskórkową. Po prawej natomiast widzimy ubytki cementu międzykomórkowego, co w dużej mierze zaburza cały proces. Jeśli nasz płaszcz hydrolipidowy nie będzie wystarczający, mamy do czynienia z zaburzoną komunikacją pomiędzy korneocytami poprzez mniejszą ilość desmosomów. Bariera nie jest szczelna, więc wszelkie bakterie, wirusy, zanieczyszczenia wnikają w głąb skóry wywołując stany zapalne. I to co jest niezwykle istotne, gdy bariera naskórkowa ma ubytki, woda zamiast pozostawać w głębi skóry migruje ku jej zewnętrznej części i po prostu ucieka. Tym samym doszliśmy do sedna całego problemu. W momencie kiedy nie zadbamy o szczelność naszej bariery naskórkowej, wszystko co dostarczymy do naszej skóry będzie szybciej z niej uciekać. Jeśli mamy skórę suchą i w pielęgnacji skupimy się jedynie na składnikach typowo nawilżających, wiążących wodę to nasze wszelkie starania mogą iść na marne. Wszystko co zaaplikujemy faktycznie będzie zwiększać ilość wody, ale ona i tak będzie uciekać, a nasza skóra będzie dalej się przesuszać. Skąd się biorą zaburzenia w funkcjonowaniu bariery naskórkowej? Zaburzenia mają różne podłoże, mogą być oczywiście wrodzone, jak na przykład w atopowym zapaleniu skóry. Sami jednak również możemy wywołać znaczące ubytki w cemencie międzykomórkowym. Problemy pojawiają się gdy mamy częsty kontakt z mocnymi detergentami. Tutaj pojawia nam się między innymi Covid-19. Pandemia spowodowała, że zdecydowanie częściej i dłużej myliśmy nasze dłonie. Do tego stosowaliśmy nagminnie produkty z dużą zawartością alkoholu lub na bazie silnych biocydów. Konsekwencją tego stały się powszechne problemy z nadmierną suchością i wrażliwością naszych dłoni. A dlaczego? Bo zaburzyliśmy barierę naskórkową. Zła pielęgnacja może prowadzić do zaburzeń bariery naskórkowej. Na przykład stosowanie zbyt często i zbyt silnych dla nas kwasów. Przy cerach bardzo wrażliwych nawet codziennie stosowanie szorstkiego ręcznika do wycierania twarzy może zaburzyć barierę. Zaburzenia w barierze naskórkowej: mogą mieć podłoże genetyczne, chorobowe jak np. atopowe zapalenie skóry wynikają ze stosowania silnych detergentów lub produktów dezynfekujących pojawiają się jako konsekwencja złej pielęgnacji: nadmiernego stosowania kwasów, substancji keratolitycznych, zbyt mocnych peeling mechaniczny, niewłaściwie dobranej metody oczyszczania do naszej skóry, zbyt częste stosowanie agresywnych składników np. retinolu Jak naprawić uszkodzoną barierę ochronną? Jeśli uszkodzenie nie jest wynikiem stanu chorobowego to najlepiej po prostu jej nie uszkadzać i po problemie! Ale jeśli już nam się zdarzy lub gdy mamy AZS to stosujmy produkty bogate w składniki cementu międzykomórkowego, aby go odbudować, czyli: ceramidy cholesterol kwasy tłuszczowe (czyste lub będące składową olei roślinnych) skwalan (jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o tym produkcie to zapraszamy do wcześniejszego artykułu) Dobrym wyborem są również: fosfolipidy beta-glukan proteiny masła np. shea substancje łagodzące np. allantoina, panthenol probiotyki, prebiotyki i wiele innych Tak naprawdę, na samym początku planowania naszej pielęgnacji powinniśmy określić aktualny stan naszej bariery naskórkowej i pod tym kątem również dobierać produkty kosmetyczne. Jeśli nie zadbamy o ten aspekt, możemy tylko stworzyć sobie jeszcze więcej problemów zbyt agresywnymi zabiegami. Nasza skóra jest silna, zniesie wiele atrakcji, które jej zaserwujemy. Jednak jest też wrażliwym organem i pamiętajmy tutaj o zasadzie nie za dużo, nie za mocno, a nasza cera na pewno będzie nam wdzięczna.











