top of page

Wyniki wyszukiwania

Znaleziono 190 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

  • Herbs Olejek do mycia ciała z olejem konopnym

    Nazwa: OLEJEK DO MYCIA CIAŁA OLEJ KONOPNY Marka: Herbs Producent: Farmona Kraj: Polska Opis producenta: kliknij tutaj -> Olejek do mycia ciała olej konopny do skóry suchej INCI: Aqua (Water), Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Polysorbate 20, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Lecithin, Glycerin, Sorbitol, Panthenol, Glucose, Hydrolyzed Collagen, Silk Amino Acids, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Trilaureth-4-Phosphate, Phosphatidylcholine, Butylene Glycol, Sodium Deoxycholate, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-7, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Citric Acid, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Amyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 19140, CI 16255. SUBIEKTYWNA OCENA O dobroczynnych właściwościach oleju konopnego (INCI: Hemp Seed Oil) pisałyśmy już jakiś czas temu. Przypominamy, że uszczelnia on barierę naskórkową przez co zapobiega ucieczce wody i zwiększa nawilżenie. Do tego działa regenerująco i łagodząco. Teoria pokazuje, że byłyby to również idealny składnik do produktów pod prysznic, które często wysuszają naszą skórę. W przypadku olejku pod prysznic od Farmony teoria spotkała się z praktyką :) Po prysznicu rzeczywiście nie ma uczucia suchości skóry, jej ściągnięcia czy szczypania (które niestety dość często potrafi nam towarzyszyć). Zasługą tego może być wspomniana już powyżej nasza gwiazda - olej konopny, ale również olej migdałowy i arganowy. Produkt zawiera też sporą ilość składników nawilżających takich jak: gliceryna, sorbitol czy pantenol. Dodatkowo znajdziemy również surowce, które sprawiają, że skóra jest gładka i przyjemna w dodatku, czyli jedwab i kolagen sprawiają. Zapach oczywiście jest dobrany w kierunku zielonym, delikatnie ziołowym aby kojarzył się z konopiami, idealny unisex. Olejek w kontakcie z wodą daje kremową pianę (nie za słabą, gęstą, taką w sam raz ;)). DLA KOGO: skóra sucha, każdy rodzaj skóry WŁAŚCIWOŚCI: nawilżenie ODCZUCIA SENSORYCZNE: skóra odświeżona, brak odczucia ściągnięcia ZAPACH: zielony, ziołowy, delikatnie perfumeryjny

  • Mafka Krem funkcyjny

    Nazwa: MAFKA KREM FUNKCYJNY Marka: Mafka Producent: Mafka Kraj: Polska Opis producenta: kliknij tutaj -> Mafka krem funkcyjny INCI: Aqua, Aloe Vera Barbadensis Leaf Juice, Chamomilla Recutita Flower Water, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Cetyl alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, Tocopheryl Acetate, Solanum Lycopersicum Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Lavandula Angustifolia Flower Oil, Sodium benzoate, Potassium sorbate, Geraniol*, Linalool*, Limonene*, Citronellol* * naturalny składnik olejków eterycznych NASZA SUBIEKTYWNA OCENA Na starcie patrząc na skład od razu wiemy, że mamy do czynienia z kremem z surowców naturalnych, bogaty w oleje (kokosowy, migdałowy), olejki eteryczne, które pełnią tutaj głównie rolę zapachową oraz sok z aloesu i hydrolat z rumianku. Wszystko to przyczyniło się do kremowej konsystencji, która na pierwszy rzut oka może wydawać się tłusta. Jednak niech Was to nie zmyli, krem nie pozostawia tłustego filtru na skórze i szybko się wchłania. Po aplikacji mamy odczucie wygładzenia i nawilżenia, w przypadku skór bardzo suchych i podrażnianych natychmiastową ulgę, która może wynikać m.in z dużej zawartości soku aloesu, olei oraz witaminy E. Dla nas osobiście zapach jest za mocny, aczkolwiek pamiętajcie, że ze względu na charakter naszej pracy preferujemy produkty słabo zaperfumowane, więc nie bierzcie tego jako wyroczni 😉 Mafka krem funkcyjny jest opakowany w szklany pojemniczek, jest bardzo wydajny i może mieć zastosowanie do każdej partii naszego ciała. Wszędzie tam, gdzie wymagana jest regeneracja oraz intensywne nawilżenie! DLA KOGO: skóry suche, wymagające regeneracji, podrażnione WŁAŚCIWOŚCI: nawilżenie, odżywienie, ukojenie ODCZUCIA SENSORYCZNE: nie pozostawia tłustego filmu, duży efekt poduszki, szybko się wchłania, dobrze się rozmasowuje, jednolita konsystencja ZAPACH: świeży, ziołowy, lekko cytrusowy VEGAN: tak

  • Botanic Skinfood krem do rąk

    Nazwa: Botanic Skinfood Mleko Kokosowe, Orzech Włoski Marka: Botanic Skinfood Kraj: Polska Opis producenta: Krem do rąk BOTANIC SkinFood jest bogaty w składniki SUPERFOOD, które są źródłem zdrowia i botanicznym pokarmem dla skóry. Dzięki zawartości 20% nawilżającego masła shea ma bogatą i treściwą konsystencję. INCI: Aqua*, Butyrospermum Parkii Butter*, Glycerin*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Cetearyl Alcohol*, Glyceryl Stearate Citrate*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Cocos Nucifera Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Oryza Sativa Bran Wax*, Cocos Nucifera Fruit Extract*, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Polyacrylate, Olus Oil*, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract*, Xanthan Gum*, Tocopherol*, Lecithin*, Ascorbyl Palmitate*, Glyceryl Stearate*, Glyceryl Oleate*, Citric Acid*, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol. *Składniki pochodzenia naturalnego NASZA SUBIEKTYWNA OCENA Skład produktu od samego początku sugeruje nam, że będziemy mieli do czynienia z intensywnym nawilżeniem i pielęgnacją. Możemy Was zapewnić, że nie będziecie rozczarowani w tym aspekcie. Duża zawartość masła shea - 20% sprawia, że krem ma konsystencję pasty, jednak dzięki takim dodatkom jak: oleje, gliceryna czy alkohol cetylostearylowy rozprowadza się go z należytą łatwością, nie tak jak klasyczne masło shea. Wszystkie wyżej wymienione surowce (poza alkoholem cetylostearylowym, który głównie wpływa na lepkość gotowego produktu oraz poprawia właściwości aplikacyjne) wraz woskiem z otręb ryżowych (INCI: Oryza Sativa Bran Wax) nawilżają naszą skórę bezpośrednio jak: oleje lub pośrednio np wosk z otręb ryżowych zatrzymując nadmierne odparowywanie wody poprzez tworzenie warstwy okluzyjnej. Rzeczywiście po aplikacji mamy uczucie, że nasze dłonie otoczone są ochronną warstewką, nie ma przy tym odczucia kleistości. Wręcz przeciwnie dłonie są miękkie i nawilżone. Zapach jest delikatnie kokosowy. Krem zapakowany jest w metalową tubę, która zapewnia zużycie produktu do samego końca przez łatwe wyciśnięcie, a przy tym bardzo dobrze wygląda! Botanic Skinfood to marka własna drogerii Natura, bazująca na naturalnych składnikach (tyle ile jest to możliwe), oferująca produkty wegańskie, z przejrzysta komunikacją do klienta (na opakowaniach znajdziecie opisy surowców). Jeśli lubujecie w kosmetykach w duchu eco, natural to przyjrzycie się tej marce. DLA KOGO: każdy rodzaj cery WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, pielęgnujące ODCZUCIA SENSORYCZNE: szybko się wchłania, brak uczucia kleistości, ZAPACH: kokosowy, delikatny VEGAN: tak

  • H2O - KREM HYDROMINERALNY

    Nazwa: H2O, krem hydromineralny Marka: Ministerstwo Dobrego Mydła Kraj: Polska Opis producenta: H2O, krem hydromineralny INCI: Aqua, Tripelargonin, Squalane, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Salvia Hispanica Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Niacinamide, Propanediol, Saccharide Isomerate, Sodium Lactate, Linseed Oil Polyglyceryl-4 Esters, Aqua (Swiss Glacier Water), Pinus Pinaster Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Citric Acid, Sodium Citrate, Saccharomyces/Copper Ferment, Saccharomyces/Iron Ferment, Saccharomyces/Magnesium Ferment, Saccharomyces/Silicon Ferment, Saccharomyces/Zinc Ferment, Hydrolyzed Rice Protein, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate, Acacia Senegal Gum, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Helianthus Annuus Seed Oil, Lecithin, Tocopherol, Lactic Acid, Diglicerin, Glyceryl Stearate Citrate, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Linalool NASZA SUBIEKTYWNA OCENA Ministerstwa Dobrego Mydła to do niedawna głównie, mydełka, kule do kąpieli, olejowe sera, peelingi czy balsamy w sztyfcie. Jednak jakiś czas temu znana nam marka wypuściła również pierwsze dwa kremy do twarzy. Jeden z nich to H2O hydromineralny krem. Produkt opiera się w dużej mierze na emolientach, w tym pozyskiwanym z nasion ostropestu - Tripelargonin, oraz skwalanie z trzciny cukrowej (możecie go również zakupić w czystej postaci, a recenzję tego produktu znajdziecie tutaj natomiast więcej informacji o samym surowcu w naszym artykule - Czy skwalan i skwalen to to samo? ). Ponadto mamy tutaj oleje z szałwii hiszpańskiej, jojoba, lniany w postaci estrów oraz słonecznikowy. Działanie kremu opiera się również na modnych w ostatnim czasie fermentach z rzodkwi, bambusa, drożdży. Nie zabrakło tu również wielozadaniowego niacynamidu (o nim również możecie przeczytać więcej w naszym poprzednim artykule). H2O hydromineralny krem daje uczucie nawilżenia i ulgi zaraz po aplikacji. W związku z tym, że posiada bardzo lekką formułę sprawdzi się również w przypadku cer mieszanych, gdzie również nie możemy zapominać o poziomie nawodnienia skóry. Jest to bardzo dobra propozycja dla cer odwodnionych i zmęczonych. Krem nawet w przypadku cer wrażliwych nie podrażnia, a wręcz łagodzi i koi. Jest to na pewno wielozadaniowy produkt, który czasami sprawdzi się w przypadkach nawet skrajnie różnych skór, o różnych potrzebach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a wszystko to w ekologicznej szklanej buteleczce i biodegradowalnym kartoniku. My jesteśmy na tak! DLA KOGO: każdy rodzaj cery, mieszane, suche, odwodnione, wrażliwe WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, kojące, wzmacniające barierę naskórkową ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekka kremowa konsystencja, szybko się wchłania ZAPACH: ziemisty, lekki VEGAN: tak

  • Zanurzenie się w lesie - kąpiel leśna ?!

    Oczywistym stwierdzeniem jest, że spacery po lesie mają dobroczynny wpływ na nasz organizm, aczkolwiek zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego tak jest?! Shinrin-yoku czyli kąpiel leśna wywodzi się z Japonii, jest to prozdrowotna praktyka kontaktu z naturą. Polega na relaksacyjnych spacerach i odbioru naturalnego otoczenia wszystkimi zmysłami. Głównym jej założeniem jest wystawienie się na środowisko leśne, które jest bogate w fitoncydy czy olejki eteryczne. Czynniki te wspomagają proces relaksacji, obniżenia hormonu stresu - kortyzolu, uspokajają czy zmniejszają uczucie zmęczenia. Głównymi bohaterami leśnych kąpieli są fitoncydy, lotne związki emitowane przez drzewa, rośliny. Związki te hamują rozwój bakterii czy grzybów w roślinach i regulują mechanizmy obronne. W naszym organizmie fitoncydy również przyczyniają się do zwiększenia komórek układu odpornościowego tzw. naturalnych zabójców (NK - natural killer). Dla niedowiarków istotny może być już również fakt, że allicyna (która jest fitoncydem 😉 ) naturalnie występuje w czosnku, który często spożywany jest jako „naturalny” antybiotyk, a od wielu lat można również spotkać suplementy z allicyną podnoszące naszą odporność. Zalety kąpieli leśnych: Dodają energii Pobudzają układ immunologiczny i odpornościowy Poprawiają jakość snu Obniżają poziom stresu, lęku, przygnębienia Shinrin-yoku nie wymaga od nas szczególnej kondycji, jeśli nie mamy energii lub chęci na spacerowanie wystarczy samo przebywanie w lesie. Oddychaj głęboko, nasłuchuj, podziwiaj, jeśli masz ochotę dotykaj kory drzew, ziemi. Uruchomienie jak najwięcej ilości zmysłów pomoże nam na pełnym kontemplowaniu przyrody, odcięciu się od naszych problemów, telefonów i przyczyni się do przywrócenia równowagi w naszym ciele. Kąpieli leśnej nie utożsamiajmy z work outem, długość trasy nie ma znaczenia! Przebywanie pośród natury nawet 20 minut w ciągu tygodnia przyniesie korzyści naszemu organizmowi. Jeśli tylko czujecie się zmęczeni, zestresowani pakujcie się do lasu, parku, wszędzie tam gdzie możecie przebywać wśród drzew i zanurzcie się w leśnej atmosferze. Tego typu kąpiel nie wymaga od nas specjalnych przygotowań, wystarczy tylko być tu i teraz, eksplorować otaczającą nas przyrodę 😀 Gdybyście poszukiwali w swojej okolicy lasów do kąpieli i nie tylko to zajrzyjcie koniecznie do weekendówki. Dorota jak mało kto, zna najlepsze szlaki piesze, a góry stołowe ma w małym paluszku.

  • NATURE REPUBLIC. Canada Whistler. Pure Ice Body Sparkling Gel.

    Nazwa: Canada Whistler. Pure Ice Body Sparkling Gel. Marka: Nature Republic Producent: Nature Republic Kraj: Korea Południowa INCI: Butane, Propane, Water, Alcohol Denat., Dipropylene Glycol, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Hydroxymethylcellulose, Glacier Water, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Pinus Koraiensis Seed Extract, Pinus Densiflora Leaf Extract, Chamaecyparis Obtuaas Leaf Extract, Epil obium Angustufolium Flower Steam Extract, Silica, Polysorbate 20, Talc, Glyceryl Polyacrylate, Menthol, Polymethyl Methaacrylate, Glyceryl Caprylate, Butylene Glycol, Propanediol, Ethylhexylglycerin, Sodium Metabisulfite, Phenoxyethanol, 1,2- hexanediol, Disodium EDTA, Parfum. SUBIEKTYWNA OCENA Przychodzimy do Was tym razem z produktem nowinką. A dokładnie z chłodzącym żelem do ciała od Nature Republic. Jest to koreański producent, który w ofercie posiada zarówno produkty do pielęgnacji twarzy, ciała jak i włosów. Kosmetyki Nature Republic są inspirowane naturą, jednak nie są to produkty certyfikowane, tak jak to wygląda na rynku europejskim. Niestety z tego co widziałyśmy to Pure Ice Body Sparkling Gel nie jest już dostępny w sprzedaży. Jednak jeśli mielibyście okazję to zachęcamy do wypróbowania szczególnie ze względów aplikacyjnych. Żel występuje w postaci pianki, której konsystencja nie przypomina niczego, z czym spotkałyśmy się u nas na rynku. Pianka składa się z tysięcy bąbelków wypełnionych gazem, które zaraz po nałożeniu na skórę zaczynają pękać wydając przy tym dość głośny dźwięk. Podczas rozsmarowywania czujemy jak pęcherzyki pękają pod naciskiem. Aplikacja tego produktu jest niesamowita! Na naszych mediach społecznościowych wypatrujcie filmiku ze stosowania, na pewno usłyszycie dźwięk pękających bąbelków! W swoim składzie produkt zawiera wodę z lodowca, hydrolat z oczaru wirginijskiego, ekstrakt z sosny koreańskiej, sosny gęstokwiatowej, japońskiego cyprysika tępołuskowego oraz wierzbówki kiprzycy. Daje dobre uczucie nawilżenia i szybko się wchłania. Dzięki zawartości mentolu posiada też właściwości chłodzące. Produkt na pewno sprawdzi się w ciepłe dni jako pielęgnacja po opalaniu lub jako odświeżający kosmetyk po całym dniu zmagań. Żel może być wykorzystywany również do masażu, dzięki unikalnym właściwościom aplikacyjnym, delikatnemu chłodzeniu i lekkim odczuciom sensorycznym. DLA KOGO: dla każdego rodzaju cery WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, chłodzące, odświeżające ODCZUCIA SENSORYCZNE: konsystencja pianki szybko wchłaniającej się i pozostawiającej lekki film na powierzchni skóry ZAPACH: bezzapachowy

  • Certyfikaty produktów kosmetycznych cz II - naturalne, organiczne

    Kosmetyki naturalne i organiczne od kilku lat wiodą prym w trendach kosmetycznych. Szacuje się, że ten segment będzie rósł szybciej niż cały rynek kosmetyczny i w latach 2021-2026 wzrost ma być na poziomie 10% rocznie. Nie ma jasno określonej regulacji prawnej co można nazywać kosmetykiem naturalnym czy organicznym. Istnieje szereg organizacji, które określają wymogi do spełnienia. Jednak brak jasnego rozporządzenia dla tego segmentu sprawia, że niektórzy wykorzystują trend naturalności dla celów marketingowych, mimo, że skład nie wskazuje, iż kosmetyk powinien być tak pozycjonowany. Produkty te jak każde kosmetyki podlegają rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r dotyczącym produktów kosmetycznych oraz ekologiczne składniki regulowane są przez Rozporządzenie rady (WE) nr 834/2007 z dnia 28 czerwca 2007 r. w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych. Z tego co wiemy przemysł mocno pracuje nad opracowaniem prawnej regulacji dla tej grupy produktowej. Jakiś czas temu pisałyśmy o certyfikatach vegan, dzisiaj czas na certyfikaty dla kosmetyków naturalnych i organicznych. Zwróćcie na uwagę, że logo organizacji certyfikującej na opakowaniu nie powinno być głównym motorem napędowym do wybory danego produktu. Certyfikacja jest procesem czasochłonnym i kosztownym, stąd wiele marek nie może sobie na niego pozwolić, a mogą pochwalić się bardzo dobrze dobranym i opracowanym składem. Pamiętajcie również, że kosmetyki naturalne ze względu na swój skład (bogactwo ekstraktów, olejków eterycznych itp) mogą powodować reakcje alergiczne, produkt wtedy nie jest dla nas, ale nie jest to równoznaczne z tym, że jest kiepski ;) Kierujmy się znajomością i dobrem naszej cery, a nie trendami :) Najbardziej popularne jednostki certyfikujące kosmetyki naturalne i organiczne: NATRUE - międzynarodowe stowarzyszenie non - profit zaangażowane w promowanie i ochronę kosmetyków naturalnych i organicznych na całym świecie. Organizacja skupia się na składnikach kosmetyków i wyróżnia surowce: Naturalne: niezmodyfikowane substancje pozyskiwane z natury (roślin czy mikroorganizmów) Pochodne naturalne: substancje naturalnie występujące, które są zmodyfikowane za pomocą dozwolonych procesów chemicznych. Pochodne naturalne substancje muszą pochodzić wyłącznie ze 100% naturalnych składników (bez syntetyków) Identyczne z naturalnymi: substancje, które są odtwarzane w laboratorium, ale które można znaleźć w naturze. NATRUE dopuszcza tylko selektywną listę pigmentów, minerałów i konserwantów Organizacja wprowadziła do swojego procesu certyfikacji trzy poziomy, które odpowiadają stopniowi naturalności danego kosmetyku. Produkty są klasyfikowane jako: naturalne – to podstawowy poziom certyfikacji, obowiązkowy dla pozostałych dwóch poziomów. Określa, które składniki są dozwolone i jak można je przetworzyć. Składniki nie muszą pochodzić z upraw organicznych. naturalne z częściową zawartością organiczną – zawierają co najmniej 70% składników naturalnych. Kosmetyk w tej grupie musi zawierać min. 20% substancji naturalnych, nie modyfikowanych chemicznie oraz max 15% substancji niemal naturalnych. organiczne: co najmniej 95% składników naturalnych. Kosmetyk w tej grupie musi zawierać min. 20% substancji naturalnych, nie modyfikowanych chemicznie oraz max 15% substancji niemal naturalnych. Certyfikat oczywiście jest płatny i certyfikacji może być poddany: produkt końcowy surowiec sama formulacja (dotyczy to głównie przypadków, gdzie firmy zajmują się opracowywaniem formualcji i ich sprzedażą) ECOCERT- najbardziej popularny i najbardziej znany certyfikat na kosmetykach naturalnych. Formuły stworzone od 2017 roku mają logo Ecocert oraz COSMOS. COSMOS powstał z potrzeby ujednolicenia systemów certyfikujących, takie organizacje jak: BDIH, Cosmebio, Soil Association, Ecocert i ICEA opracowały wspólne standardy , dzięki czemu powstał COSMOS. Od tego momentu na opakowaniach można zobaczyć loga powyższych organizacji oraz COSMOS. Ecocert dzieli kosmetyki na dwie grupy: Ecocert Cosmos Natural- min. 95% surowców musi być naturalne lub pochodzenia naturalnego. Minerały oraz składniki mineralne muszą być pochodzenia naturalnego i mogą być zmodyfikowane z pomocą prostych reakcji chemicznych. Chemicznie przetworzone składniki rolnicze muszą być produkowane zgodnie z „zieloną chemią” czyli procesy chemiczne nie mogą zanieczyszczać środowiska, muszą ulegać biodegradacji. Ecocert Cosmos Organic- obowiązują te same wytyczne co dla Cosmos Natural oraz dodatkowo min. 95% surowców musi być pochodzenia naturalnego, min.10% surowców w produktach zmywalnych (czyli np. żel pod prysznic), a 20% wszystkich składników musi być organiczna. Etanol również musi być organiczny. Na stronie ECOCERT znajdziemy wytyczne dla produktów, jakie muszą spełniać aby być poddane certyfikacji. Konserwanty budzą obecnie sporo emocji co u niektórych, poniżej lista dopuszczonych przez Ecocert Cosmos: kwas benzoesowy (INCI: benzoic acid) i jego sole (np. INCI: sodium benzoate) kwas salicylowy (INCI: salicylic acid) i jego sole (np. INCI: sodium salicylate) alkohol benzylowy (który jest również popularnym surowcem w kompozycjach zapachowych, dostarcza kwiatowych nut) (INCI: benzyl alcohol) kwas sorbinowy (INCI: sorbic acid) i jego sole (np. INCI: pottasium sorbate) kwas dehydrooctowy (INCI: Dehydratic Acid i jego sole (np. INCI: sodium dehydroacetate) Organizacja oczywiście nie dopuszcza m.in: silikonów parafiny PEG-ów opakowań zawierających polichlorek winylu czy innych chlorowanych tworzyw sztucznych, styren, polistyren surowców GMO nanoskładników Certyfikacja jest płatna.

  • Nowe wytyczne dla żeli antybakteryjnych

    Wraz z wybuchem pandemii pojawił się istny wysyp żeli wodno-alkoholowych, podczas pierwszej fali, zużycie tych produktów wzrosło o ponad 100% (obecnie mamy kompletnie odwrotny trend, co najmniej jak by wirus był w odwrocie…. ;)) Środki te zaczęły być masowo produkowane przez polskich producentów. Konsekwencji nie trzeba było długo szukać. Już w marcu dla całej branży chemicznej etanol, izopropanol (podstawowe składniki o działaniu odkażającym), jak i zagęstniki do form żelowych takie jak karbomery lub akrylany, stały się surowcami na wagę złota. Mocno ograniczona dostępność tych produktów, z powodu wzmożonego popytu, zaczęła iść w parze z drastycznymi podwyżkami cen. Problem stał się na tyle poważny, że część producentów zwróciła się o pomoc do rządu w kwestii dostaw alkoholu, do produkcji środków odkażających, w szczególności dla szpitali i innych instytucji państwowych. Na domiar złego masowa produkcja zaskoczyła również producentów opakowań, którzy nie byli w stanie sprostać wymaganiom rynku. Te wszystkie problemy dla klientów zauważalne były w postaci pustych półek, w miejscach gdzie do tej pory stały mydła, żele dezynfekujące i środki czyszczące. W celu zapewnienia wszystkim dostępu do produktów odkażających zdecydowano się na skrócenie ścieżki rejestracji produktów biobójczych, co również przyśpieszyło tempo produkcji. Już pod koniec 2020 roku rynek się nasycił. Obecnie aż 70% producentów deklaruje problemy ze sprzedażą gotowych produktów do dezynfekcji, a w kwestii deklaracji dla środków dezynfekujących/odkażających/antybakteryjnych wprowadzone zostały nowe regulacje. Początkowo z prawnego punktu żele antybakteryjne mogły być wprowadzone pod dwiema postaciami; jako produkt: kosmetyczny biobójczy Zasadnicza różnica między nimi jest w pierwszorzędnym działaniu, zastosowaniu oraz różnorodnej procedurze rejestracyjnej i dokumentacji. Kosmetyk głównie powinien służyć do odświeżania, mycia, nawilżania, pielęgnacji, jako drugorzędne może być działanie antybakteryjne. Natomiast produkty biobójcze w pierwszej linii wykazują działanie bakteriobójcze, grzybobójcze, dezynfekujące. Poza ich zastosowaniem do rąk, używane są do czyszczenia powierzchni i urządzeń. Często na opakowaniu produktów biobójczych możemy zobaczyć informację jaki % mikroorganizmów zostanie uśmiercony po jego użyciu oraz numer „biocydowej” rejestracji. Hasła marketingowe zarezerwowane dla produktów biobójczych to: działanie dezynfekujące, bakteriobójcze, wirusobójcze, grzybobójcze czy odkażające. Podobny skład, zbliżona komunikacja marketingowa często wprowadza konsumenta w zakłopotanie i nie wie z jaką grupą docelową ma do czynienia. Fakt, ten również nie umknął Komisji Europejskiej, która postanowiła jednoznacznie rozgraniczyć te produkty i zgodnie z najnowszymi wymogami na produktach kosmetycznych (pomimo, iż mogą wykazywać działanie antybakteryjne) nie można deklarować: zawartości % alkoholu (pamiętajmy, że sama zawartość alkoholu, nie definiuje nam skuteczności danego produktu, ważny jest sposób użycia i czas wcierania) Brak jakichkolwiek symboli i grafik, które mogłyby nawiązywać do drobnoustrojów, działania biobójczego czy medycznego Hasła typu: zabija, antybakteryjność, anty-Covid, bakterie itp Odniesienia lub aluzje do pandemii, infekcji, dezynfekcji itp Nowe wytyczne wchodzą w życie 1 kwietnia 2021 roku. Tak szybki termin budził duży niepokój wśród producentów o los obecnych już produktów na rynku. Jeśli po tej dacie spotkacie jeszcze kosmetyk z hasłami antybakteryjny, zabija wirusy i nie będzie on zarejestrowany jako produkt biobójczy to spokojnie nikt Was nie oszukał. GIS przychylił się do apelu Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i produkty wprowadzone na rynek przed 01.04.2021 mogą pozostać na rynku do momentu wyprzedania się zapasów.

  • Co piszczy w trawie na 2022?!

    Kiedy przyglądałyśmy się trendom na 2021 rok to prawie wszystkie były determinowane pandemią Covid-19 i skupione wokół nadziei na przyszłość. Obecny rok dobiega już końca, a jak życie zweryfikowało nasze wizje jasnego jutra, to pewnie każdy może sobie odpowiedzieć na to pytanie. A jakie trendy czekają nas na 2022 rok? Kolor Pantone* 2022: Very Peri to odcień fioletu. Ma on symbolizować rosnący wpływ wirtualnej rzeczywistości, otwierać nas na nowe wizje i standardy (zapewne ciągnąca się pandemia ma tym w swój spory udział). Kolor roku oczywiście będzie bardzo mocno widoczny w modzie (już widać sporo kolekcji w odcieniach fioletu), ale i w kosmetyce kolorowej będą zapewne królowały wszelkie możliwe odcienie tego koloru. Jeśli chodzi produkty pielęgnacyjne czy myjące to tutaj mocno będzie to widoczne na opakowaniach (wszelkie produkty z bakuchiolem będą teraz mocno wpisywały się w trendy nie tylko, ze względu na sam surowiec, ale również barwę rośliny), kolorach mas czy zapachach kojarzonych z kolorem fioletowym - fiołki, śliwki, winogrona, bez, hiacynt, wisteria i wiele innych. *Pantone to jeden z najbardziej znanych i cenionych instytów kolorystycznych na świecie, co roku ogłasza kolor, który symbolizuje zmieniającą się rzeczywistość i nastroje aspołeczne. Digital i technologia Wirtualny świat jeszcze nigdy nie był tak mocno obecny w naszym życiu jak teraz. Wynika to oczywiście z obecnej pandemicznej sytuacji, ale również decyzje zakupowe w dużej mierze dokonywane są już przez pokolenie Z (urodzeni po 1995), które określane jest pokoleniem cyfrowym. Marki widząc rosnący popyt w tym segmencie zaczynają tworzyć rozwiązania cyfrowe, które m.in ułatwią nam dobór kosmetyków poprzez aplikacje określające typ naszej skóry, „przymierzanie” online w jakich odcieniach pomadki jest nam do twarzy czy po prostu skupianie się na tworzeniu filtrów, które sprawiają, że wyglądamy dobrze w aparacie. Nowy świat tik toka i filtrów (niestety) zostanie z nami i będzie się tylko rozwijał….. Zrównoważony rozwój Jest to jeden z najsilniej obecnych trendów, który z pewnością nie opuści nas przez najbliższe kilka lat. Korzystanie z odnawialnych źródeł, opakowania z recyklingu czy wielokrotnego użytku, stacje ponownego napełniania, ograniczanie wody w produktach i procesie produkcyjnym (waterless), ograniczanie emisji gazów cieplarnianych i wiele innych. Skupianie się na innowacyjnych rozwiązaniach, które mają na celu ochronę naszej planety widoczne jest nie tylko u producentów kosmetyków, ale również firm, produkujących surowce. Jako konsumenci jesteśmy coraz bardziej świadomi zagrożeń ekologicznych i tym samym wymuszamy zmiany na całej branży. Na pewno w aspekcie ochrony naszej planety czeka nas wiele nowości. Przejrzystość i etyka Dla ostatecznego klienta coraz większe znaczenie ma jak powstaje produkt, dlaczego zawiera takie, a nie inne surowce. Konsument zaczyna szukać marek, które otwarcie edukują, nawiązują z nim kontakt przez wszelkiego rodzaju akcje marketingowe. Producenci zaczynają otwierać drzwi do swojego świata, pokazując proces tworzenia, informując w jakie sprawy społeczne czy środowiskowe są zaangażowani. Wypuszczenie świetnego produktu nie jest już wystarczające, trzeba być przy tym przejrzystym, otwartym i co najważniejsze budzić zaufanie finalnego klienta. Konsumenci są coraz mniej skłonni do kompromisu, lepiej wyedukowani i dość szybko potrafią wychwycić niespójność marek. Akceptacja i self-care Temat tolerancji, akceptacji różnorodności i odmienności w społeczeństwie jest to ostatnio bardzo głośny i jednocześnie ważny temat. Powinniśmy darzyć siebie wzajemnie szacunkiem jednocześnie mając prawdo do tego, aby nie zgadzać się ze sobą. Ważny jest jednak szacunek do samego siebie i własnego ciała. Self-care to trend, który będzie się rozwijał i powinien się rozwijać! Nasze niedoskonałości przestają być powodem kompleksów, a często mogą przerodzić się w atut. Przestajemy ukrywać piegi, a zaczynami je uwydatniać, siwe włosy to symbol dojrzałości i siły, a nie starości. Bardzo kryjące makijaże powoli robią się passe, a marki muszą wprowadzać różnorodne rozwiązania nie dyskryminując nikogo. Well-being Pandemia spowodowała, że na chwilę świat się zatrzymał. Ten stan rzeczy wymusił na nas, że zdecydowanie więcej czasu zaczęliśmy spędzać sami ze sobą. Mieliśmy też chwilę na refleksję i przemyślenia. Spowodowało to, że zaczęliśmy mieć bardziej holistyczne podejście do siebie samych i życia. Kosmetyki, które tylko ładnie wyglądają i posiadają interesujący zapach to nie wszystko. Produkty powinny dobrze wpływać na nasze ogólne samopoczucie, jednocześnie przynosząc korzyści dla naszego ciała, ale i umysłu. Tutaj dużą szansę na rozwój ma aromatoterapia, rytuały spa czy surowce wpływające na nasze samopoczucie (tak! Są już i takie) Produkty do włosów Z produktów pielęgnacyjnych to segment włosowy ma być jednym z najszybciej się rozwijających w nadchodzących miesiącach. Od wielu lat dbamy o skórę naszej twarzy i ciała, a skóra głowy była zawsze traktowana bardzo po macoszemu. Tendencja wzrostowa dla tych produktów utrzymuje się już od kilku miesięcy, jednak nie zanosi się na jej wyhamowanie. W tym segmencie możemy spodziewać się jeszcze kilku nowości bądź zyskania na popularności takich produktów jak: pre-szampon czy większą personalizację (skupienie się na rodzaju włosa). Z haseł typowo kosmetyczno- surowcowych będą królowały: vegan (poszukiwanie roślinnych odpowiedników popularnych surowców pochodzenia odzwierzęcego) Probiotyki, prebiotyki - po mocnej fali mycia i odkażania konsumenci będą poszukiwali odbudowywania bariery naskórkowej Wellbeing - stosowane przez nas produkty będą wpływały na nasze samopoczucie Digital antipollution (ochrona naszej skóry przed niekorzystnym wpływem światła niebieskiego- artykuł tutaj). Jest to trend, który był widoczny już kilka lat temu, jednak w obliczu narastającej cyfryzacji będzie on powracał Multifunkcyjne produkty, co zmniejszy ilość odpadów Stosowanie innowacyjnych surowców, które nie będą miały negatywnego wpływu na naszą planetę glam - wszechobecny błysk i rozświetlenie od kosmetyki kolorowej po pielęgnację z mieniącymi drobinkami

  • CosING - czyli baza surowców

    Z jednej strony rynek kosmetyczny oferuje niezliczone ilości surowców, połączeń substancji chemicznych, mieszanin. Z drugiej strony w dobie internetu mamy dostęp do ogromnej ilości opinii na temat składników i wyrobów gotowych. Jak odnaleźć się w tym morzu produktów, jednocześnie uzyskując rzetelne informacje? Jednym z narzędzi jest baza CosIng. Między innymi nią posługują się specjaliści przygotowując raport oceny bezpieczeństwa dla końcowego wyrobu kosmetycznego. Baza CosIng powstała w 2008 roku i jest zbiorem informacji o składnikach niedozwolonych i dozwolonych, uwzględniając ich ograniczenia. Baza zawiera informacje w oparciu o: Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 dotyczące produktów kosmetycznych Dyrektywę kosmetyczną 76/768 / EWG (dyrektywa dotycząca kosmetyków), z późniejszymi zmianami Decyzję Komisji (UE) 2019/701 z dnia 5 kwietnia 2019 r. ustanawiająca słownik wspólnych nazw składników do stosowania na etykietach produktów kosmetycznych Opinie Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów na temat składników kosmetycznych (wykaz opinii SCCS) Link do wyszukiwarki znajdziecie tutaj - CosIng Database CosIng możemy przeszukiwać po nazwie chemicznej substancji, nazwie INCI, numerze CAS czy EINECS. Co ważne znajdziecie tutaj również prawne opinie na temat kontrowersyjnych składników jak np. parabeny. I tak, biorąc za przykład methylparaben - CosIng METHYLPARABEN Po wyszukaniu składnika, widzicie nazwę INCI, wzór chemiczny, numer CAS, EC, jaką pełni funkcję w kosmetyku oraz wszelkie opinie SCCS dotyczące chociażby ograniczeń w dozowaniu parabenów w kosmetykach. Pamiętajcie, że CosIng ma charakter informacyjny i nie o wszystkich składnikach znajdziecie pełne informacje. Na przykład pantenol, surowiec znany od lat, nie wzbudzający żadnych wątpliwości. Będzie zawierał w bazie tylko nazwę INCI, numer CAS, EC oraz informacje o funkcji jaką pełni w kosmetyku. Innym rzetelnym źródłem informacji przygotowanym przez polskich specjalistów z branży kosmetycznej jest portal kosmopedia.org - https://www.kosmopedia.org/ Znajdziecie tutaj dane o najpopularniejszych składnikach (na przykład poruszany wcześniej methylparaben) informacje o obowiązujących regulacjach, a także ciekawostki z branży. Strona miała w 2020 roku swoja nową odsłonę i gorąco polecamy do jej odwiedzania! Apelujemy do Was, zbierajcie informacje tylko na podstawie sprawdzonych źródeł. Jeśli nie macie pewności co do rzetelności opinii, szukajcie jej potwierdzenia w innych miejscach. Sięgajcie po opracowania naukowe, jeśli macie wątpliwości skonfrontujcie je z autorytetami w danej dziedzinie. Zachęcamy gorąco do stosowania tych zasad w kwestii kosmetyków i surowców. Jednak kierujmy się również tymi wskazówkami przy wyszukiwaniu informacji w każdej z dziedzin.

Wrzuć wiadomość do słoiczka 

Dziękujemy za kontakt!

© 2024 Kosmos w Słoiczku

Polityka prywatności

bottom of page