top of page

Wyniki wyszukiwania

Znaleziono 190 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

  • Peeling do twarzy od ala natural beauty

    Nazwa: Gentle scrub Marka: ala Producent: ala Sp.zo.o. Kraj: Polska Opis producenta: Gentle Scrub INCI: Camellia Sinensis Leaf Water**, Aqua, Prunus Armeniaca Seed Powder (puder z moreli), Propanediol**, Malic Acid (kwas jabłkowy), Glycerin**, Polyglyceryl-4 Caprate**, Saccharide Isomerate*, Acacia Senegal Gum*, Sodium Hydroxide****, Xanthan Gum*, Benzyl Alcohol****, Haematococcus Pluvialis Extract**, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil**, Salicylic Acid, Cymbopogon Flexuosus Herb Oil**, Sea Water**, Citrus Aurantium Bergamia Peel Oil**, Lactic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate****, Citrus Grandis Peel Oil**, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Benzoate****, Potassium Sorbate****, Dehydroacetic Acid****, Linalool, Limonene, Citral *Certified ingredients, **Natural origin ingredients, ****Recommended for natural cosmetics SUBIEKTYWNA OCENA Z marką ala natural beauty po raz pierwszy zetknęłyśmy się na targach Natural Beauty. Estetyczne, minimalistyczne opakowania od razu przykuły naszą uwagę i oczywiście nie mogło się obyć bez zakupów, które zaowocowały stałymi produktami w naszej pielęgnacji. Podczas naszego pierwszego spotkania miałyśmy również okazję porozmawiać z samą założycielką - Kasią Struss (ale bez obaw trema nas nie zjadła, gdyż nie zdawałyśmy sobie sprawy z kim mamy do czynienia 🤭). Kasia zna bardzo dobrze swoje produkty, na każdym kroku uczestniczy w doborze składników, wie czego chce i jest bardzo świadomą właścicielką swojej marki, aktywnie uczestniczącą w jej rozwoju. Po raz drugi miałyśmy okazję spotkać się na wrocławskich ekocudach i mamy nadzieję, że nie było to ostatni raz. Dla kogo się sprawdzi peeeling gentle scrub od ala natural beauty? Na sam początek do testów wskoczył peeling do twarzy - gentle scrub, który jest kombinacją kwasu jabłkowego i drobinek z pestek moreli. Mamy tutaj połączenie peelingu chemicznego (kwasu) z peelingiem mechanicznym (gdybyście chcieli sobie przypomnieć co nieco więcej o rodzajach peelingów to zajrzyjcie tutaj). Kwas jabłkowy to owocowy kwas o silniejszym działaniu złuszczającym, który dość wysoko znajduje się w składzie (wyższe stężenie), dzięki czemu dodatkowo będziemy mieli właściwości rozjaśniające. Efekt eksfoliacji spotęgowany jest również poprzez drobinki ścierające - INCI: Prunus Armeniaca Seed (peeling mechaniczny), ich rozmiar jest niewielki, dlatego produkt ten powinien również przypaść do gustu przeciwnikom mechanicznej eksfoliacji. Dodatkowo w składzie znajdziemy surowce zatrzymujące wodę w warstwie rogowej naskórka takie jak: propanediol, gliceryna czy polisacharyd pochodzenia roślinnego (INCI: Saccharide Isomerate), które mają dużą zdolność do wiązania wody i utrzymania odpowiedniego nawilżenia skóry. Dzięki temu bezpośrednio po zmyciu peelingu nie mamy uczucia wysuszonej, ściągniętej skóry. Podczas pierwszych aplikacji po kilku minutach możecie czuć delikatny efekt szczypania (przy kuracjach chemicznymi peelingami jest to dość często pojawiający się efekt, szczególnie przy pierwszych razach) bez obaw jest to normalny objaw, przy kolejnych aplikacjach nie powinniście już mieć tego efektu (skóra zwyczajnie się przyzwyczai). Po użyciu gentle scrub nasza skóra jest oczyszczona, miękka i delikatna w dotyku. Jeśli lubicie kwasowe peelingi i szukacie pewnego efektu peeling z kwasem jabłkowym od ala natural beauty jest dla Was! konsystencja i kolor delikatnie przypomina pulpę jabłkową, świetne nawiązanie do głównego składnika - kwasu jabłkowego Dodatkowo skład produktu w głównej mierze bazuje na surowcach pochodzenia naturalnego, roślinnego, peeling odpowiedni dla vegan. Cytrusowy, świeży zapach został uzyskany przy pomocy olejków eterycznych: olejek ze skórek pomarańczy (INCI: Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil) olejek w trawy cytrynowej (INCI: Cymbopogon Flexuosus Herb Oil) olejek z bergamotki (INCI: Citrus Aurantium Bergamia Peel Oil) olejek z grejpfruta (INCI: Citrus Grandis Peel Oil) Nie obawiajcie się mocnego cytrusowego zapachu, kojarzonego z płynem do naczyń. Cytrusowa nuta zapachowa jest bardzo dobrze zbalansowana w tym produkcie. Całość zamknięta w szklany słoiczek, który w sumie można by zrobić zwrotny, ala pomyśl o tym ;) Jako marka przykładacie sporo uwagi do odpadów m.in na targach nie otrzymamy dodatkowych opakowań papierowych. Oczywiście jeśli zakupy będą obfite to jest możliwość zakupienia toreb materiałowych. Wprowadzenie opakowań wielokrotnego użytku, zwrotnych może być ciekawym rozwiązaniem, na pewno matka Ziemia podziękuje nam za to wszystkim. Pamiętajcie, że opakowania kosmetyczne podlegają takiej samej segregacji jak inne odpady (więcej tutaj) DLA KOGO: cera normalna, mieszana, z niedoskonałościami, z przebarwieniami WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczające, wygładzające, zwęża pory, ODCZUCIA SENSORYCZNE: gładka skóra, brak uczucia ściągnięcia po zastosowaniu ZAPACH: świeży, lekko cytrusowy VEGAN: tak

  • Płyn micelarny z probiotykiem Tołpa vs Biotaniqe

    Jakie zadanie dla naszej skóry ma płyn micelarny? Podstawowym jest oczywiście oczyszczenie, zmycie makijażu, przygotowanie naszej skóry do kolejnych kroków pielęgnacyjnych. Przy jednoczesnym niezaburzeniu naszej bariery naskórkowej. Jakiś czas temu poruszałyśmy temat probiotyków, prebiotyków w kosmetykach, których głównym zadaniem jest utrzymanie odpowiedniej równowagi bakteryjnej naszej skóry. Od zmywania, oczyszczania wszystko się zaczyna stąd dobranie odpowiednich produktów do tego kroku pielęgnacyjnego jest takie ważne. Tołpa i Biotaniqe wypuściły płyny micelarne wspierające nasz mikrobom. Nazwa: Nawilżający płyn micelarny Marka: Biotaniqe Producent: Maurise Kraj: Polska Opis producenta: Nawilżający płyn micelarny INCI: Aqua Purificata, Glycerin, Propanediol, Polysorbate 20, Squalane, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Cocoamphoacetate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Phenoxyethanol, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Linalool. Nazwa: Płyn micelarny physio mikrobiom Marka: Tołpa Producent: Torf Corporation Kraj: Polska Opis producenta: Płyn micelarny physio mikrobiom INCI: Aqua, Poloxamer 184, Glycerin, Polysorbate 20, Disodium Cocoamphodiacetate, Peat Extract, Bifida Ferment Lysate, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Lactic Acid, Acetic Acid, Parfum, Methypropanediol, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate. SUBIEKTYWNA OCENA Składy obu produktów są zbliżone, każdy opiera się na delikatnych substancjach myjących; amfoterycznym środku powierzchniowo czynnym: INCI: Sodium Cocoamphoacetate w Biotaniqe oraz INCI: Disodium Cocoamphodiacetate w Tołpie. Którego głównym zadaniem jest usunięcie zanieczyszczeń, bezpieczeństwo stosowaniu obu surfaktantów jest takie samo. Mogą być pochodzenia roślinnego lub syntetycznego. W obu przypadkach mamy do czynienia z pochodzeniem roślinnym, każdy z produktów jest odpowiedni dla vegan. Dodatkowo w składzie znajdziemy substancje nawilżające jak: gliceryna, Biotaniqe dodatkowo zawiera jeszcze propanediol czy skwalan z oliwek, który dodatkowo działa regenerująco. Dzięki temu oba produkty zmniejszają skłonność do przesuszania skóry, poprzez utratę wody. Gwiazdą obu produktów wspomniane są już probiotyki: Lactobacillus Ferment Lysate w Biotaniqe Bifida Ferment Lysate w Tołpie Odpowiadają za przywrócenie równowagi mikrobiomu, zmniejszają wrażliwość skóry, zwiększają jej odporność na działanie czynników zewnętrznych. Propozycja od Biotaniq ma delikatny, świeży, zielony zapach, natomiast ta od Tołpy delikatnie kwiatowy. Oba płyny micelarne bardzo dobrze usuwają makijaż (nawet wodoodporny), pozostawiając naszą skórę oczyszczoną, bez podrażnień. Ciężko nam wskazać lidera, ponieważ działanie obu produktów jest takie samo. Jeśli posiadacie cerę wrażliwą, nadreaktywną, z atopowym zapaleniem skóry, trądzikiem to są to produkty dla Was. Nie tylko dobrze oczyszczą, ale również zredukują podrażnienia i pozostawią odpowiednio nawilżoną skórę. Pamiętajcie tylko, że płyn micelarny nie może być tylko jedynym produktem oczyszczającym w naszej pielęgnacji, więcej dowiecie się z artykułu o oczyszczaniu.

  • AA pianka do mycia twarzy CICA

    Nazwa: AA Enjoy Nature nawilżająco-kojąca pianka do mycia twarzy Marka: AA Producent: Oceanic Kraj: Polska Opis producenta: AA Enjoy Nature nawilżająco-kojąca pianka do mycia twarzy INCI: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Coco-Glucoside, Glycerin, Sorbitol, Allantoin, Panthenol, Lauryl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Centella Asiatica Flower/Leaf/Stem Extract, Lactic Acid, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum. SUBIEKTYWNA OCENA Oczyszczanie to podstawa zdrowej skóry, bez niedoskonałości, przesuszania czy nadmiernego sebum. O tym jakich błędów unikać przy oczyszczaniu znajdziecie tutaj. Ilość i rodzaj produktów dostępnych na rynku jest ogromna. Możemy wybierać od żeli, mydeł, toników, płynów micelarnych, masełek czy ostatnio popularnych pianek. Pianki do mycia twarzy z założenia mają być delikatne (sama forma pianki taka jest), ale również ich skład w większości przypadków opiera się na surowcach o niskim profilu podrażnienia, nie naruszając bariery naskórkowej. Dlatego tego typu produkty polecane są dla osób ze skłonnością do cer wrażliwych. Chociaż my uważamy, że jest to produkt dla każdego, kto lubi taką formę aplikacji. Miałyśmy okazję przetestować piankę od AA nawilżająco-kojącą z CICA (pisałyśmy o niej jakiś czas temu). Produkt ma bardzo przyjemny skład, bazuje na składnikach pochodzenia roślinnego (sam producent deklaruje je na poziomie 98%). Delikatne środki powierzchniowo czynne - Sodium Cocoamphoacetate, Coco Glucoside, Lauryl Glucoside oczywiście odpowiadają za usuwanie zanieczyszczeń z naszej skóry, ale również są pianotwórcze. Delikatna pianka, która po aplikacji utrzymuje się jakiś czas i w żargonie kosmetycznym określamy jako stabilną i gęstą jest wynikiem nie tylko pianotwórczych składników (wspomniane wcześniej środki powierzchniowo czynne), ale również z użytej pompki, przez który wydobywa się produkt. Przy wszelkiego rodzaju piankach do twarzy, stosowane są specjalne pompki pianotwórcze, dzięki nim mamy nie tylko piankę, ale zapewniają taką ilość dozowania jakiej potrzebujemy. Produkt zawiera kilka surowców o działaniu nawilżającym i kojącym: sok z aloesu, wyciąg z wąkrotki azjatyckiej (CICA) jak i również takich, które wiążą i zatrzymują wodę (humektant): sorbitol, gliceryna i alantoina. Nasza skóra po umyciu twarzy jest oczyszczona, nie ma uczucia jej ściągnięcia (to za sprawą wspominanych humektantów) jest przyjemnie miękka. Pianka ma przyjemny delikatny zapach zielonej herbaty, nie jest to ciężka zielona herbata w tylu oolong, ale przyjemnie lekka ze świeżymi zielonymi akordami. Jeśli szukacie produktu, który oczyści Waszą twarz, a przy tym jej nie wysuszy i nie podrażni, pianka od AA może być dla Was dobrym rozwiązaniem. DLA KOGO: dla każdego rodzaju cery WŁAŚCIWOŚCI: oczyszczenie, nawilżenie ODCZUCIA SENSORYCZNE: czysta skóra, brak odczucia wysuszenia/ściągnięcia skóry, miękka skóra ZAPACH: świeży, zielona herbata VEGAN: tak

  • Miya nawilżający krem pod oczy My Eye Hero

    Nazwa: My Eye Hero nawilżający krem pod oczy Marka: Miya Producent: Kanani Europe Sp.zo.o. Kraj: Polska Opis producenta: My Eye Hero nawilżający krem pod oczy INCI: Aqua (Water)*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Glycerin*, Tripelargonin*, Canola Oil*, Glyceryl Stearate*, Hydrogenated Vegetable Oil*, Glyceryl Stearate Citrate*, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Propanediol*, Acacia Seyal (Red Acacia) Gum Extract*, Acmella Oleracea (Paracress) Extract*, Caffeine, Panthenol, Tocopherol*, Beta-Sitosterol*, Squalene*, Glycine Soja (Soybean) Oil*, Xanthan Gum*, Caprylyl Glycol, Potassium Sorbate, Citric Acid, Potassium Hydroxide, Triethyl Citrate*, Benzoic Acid, Parfum (Fragrance). * składnik pochodzenia naturalnego SUBIEKTYWNA RECENZJA Ilu mamy tutaj zwolenników teorii, że kremy pod oczy to wymysł marketingowców, którzy chcą napędzić większe zyski, a niekoniecznie jest to produkt, który jest dla nas niezbędny? Niestety rozczarujemy sprzymierzeńców tej teorii. W praktyce kremy pod oczy tworzone są inaczej, z surowców o niższym potencjale alergizującym (przynajmniej tak powinno być) gdyż skóra pod oczami jest cieńsza i delikatniejsza. Więcej o skórze pod oczami i jak ją pielęgnować dowiesz się z wcześniejszego artykułu tutaj. Produkty mają lżejszą formułę i przede wszystkim stosowane są surowce, które mają redukować cienie i opuchliznę oraz ujędrniać. Propozycja od polskiej marki Miya myEYEhero w deklaracji marketingowej szczyci się właśnie takimi hasłami jak: nawilża redukuje cienie, opuchnięcia pod oczami działa jak botoks regeneruję poprawia kondycję i wygląd skóry Postanowiłyśmy sprawdzić czy rzeczywiście jest tak w teorii. W składzie znajdziemy sporo surowców, które działają nawilżająco m.in: gliceryna, olejek canola (INCI: Canola oil), ekstrakt z czerwonej akacji (INCI: Acacia Seyal Gum Extract), skwalan (INCI: Squalane), tripelargonin ( to emolient pozyskiwany z nasion ostropestu plamistego, działa nawilżająco, wzmacnia barierę naskórkową). Do tego spora zawartość masła shea (w składzie już na 3 miejscu), które odżywia i regeneruje skórę. Pomimo sporej zawartości masła shea konsystencja jest lekka, szybko się wchłania i łatwo rozsmarowuje. Skóra rzeczywiście jest nawilżona. Wielu z nas marzy o pozbyciu się cieni, worków pod oczami (same kosmetyki tutaj nie pomogą, musimy również pomóc od wewnątrz m.in przez odpowiednią dietę) my również jesteśmy w tej grupie stąd bardzo chętnie sięgamy po produkty, które deklarują niwelowanie tego typu przypadłości. Krem nawilżający pod oczy myEYEhero od Miya dość pozytywnie nas zaskoczył w tym aspekcie. Sprawcą redukcji cieni jest kofeina (możecie ją głównie kojarzyć z produktów antycellulitowych), która pobudza krążenie w naczyniach włosowatych, czego efektem jest lepiej dotleniona skóra, wyrównany koloryt i redukcja cieni pod oczami. Do tego wszystkiego produkt jest w 98% naturalny (zgodnie z normą ISO 16128) i wegański. Jeśli szukacie kremu pod oczy, który gwarantuje Wam nawilżenie, redukcję cieni to propozycja od Miya myEYEhero może być dla Was. DLA KOGO: dla każdego rodzaju skóry, z pierwszymi oznakami starzenia się skóry WŁAŚCIWOŚCI: nawilżające, ujędrniające, redukuje cienie ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekka konsystencja, szybko się wchłania, łatwo rozsmarowuje ZAPACH: bardzo delikatny, lekko pudrowy VEGAN: tak

  • Make Me Bio - krem pod oczy

    Nazwa: Krem pod oczy z marakują i zieloną herbatą Marka: Make Me Bio Producent: Make Me Bio Kraj: Polska Opis producenta: Krem pod oczy z marakują i zieloną herbatą INCI: Aqua ‹Woda›, Prunus Armeniaca ‹Morela› Kernel Oil1, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Glycerin ‹Gliceryna roślinna›, Helianthus Annuus ‹Słonecznik› Seed Oil1, Passiflora Incarnata ‹Marakuja› Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Olea Europaea ‹Oliwa z oliwek› Fruit Oil, Cocos Nucifera ‹Kokos› Oil1* Butyrospermum Parkii ‹Masło Shea› Butter1, Avena Sativa ‹Owies› Meal Extract, Aloe Barbadensis ‹Aloes› Leaf Powder, Persea Gratissima ‹Awokado› Oil, Triticum Vulgare ‹Pszenica› Germ Oil1, Argania Spinosa ‹Argan› Kernel Oil, Camellia Sinensis ‹Zielona Herbata› Leaf Extract1, Arnica Montana ‹Arnika› Flower Extract, Rubus Idaeus ‹Malina› Fruit Extract1, Tocopherol ‹Witamina E›, Allantoin, Stearic Acid, Carbomer, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide. * z upraw organicznych SUBIEKTYWNA OCENA Marka Make Me Bio szturmem podbija serca wielu osób i to całkiem uzasadnione. Głównie bazuje na surowcach naturalnych, olejach, ekstraktach. Opakowania to przeważnie szklane słoiczki, butelki z niewielkim dodatkiem plastiku w postaci pompek czy nakrętek. Wszystko to sprawia, że marka pozycjonowana jest jako kosmetyki naturalne. Nasz dwuosobowy zespół miał okazje używać kremu pod oczy z linii pro-age blend z ekstraktem z zielonej herbaty i oleju z marakui. Produkt to głównie mieszanka wielu olei, które mają za zadanie wzmocnić naszą barierę naskórkową oraz nawilżyć delikatną skórę pod oczami. Działanie przeciwzmarszczkowe ma tutaj kwas hialuronowy oraz główny aktor w postaci oleju z marakui, który zapobiega nadmiernej utracie wody, dzięki czemu nasza skóra jest sprężysta i elastyczna. Ekstrakt z zielonej herbaty poza działaniem nawilżającym i przeciw rodnikowym poprawia krążenie, które powinno pomóc nam przy walce z cieniami pod oczami (co chyba jest najczęściej poszukiwanym działaniem produktów pod oczy). Jeśli chcesz wiedzieć jakie inne surowce pomagają walczyć z cieniami zajrzyj do wcześniejszego artykułu: Jak dbać o skórę wokół oczu. Krem zawiera dużą ilość emolientów (olei, gliceryny, masła shea), jednak przy tym wszystkim wchłania się szybko, nie pozostawiając tłustego filmu. Skóra jest elastyczna i napięta. Redukcji cieni pod oczami nie zaobserwowałyśmy, jednak w tym aspekcie nasza skóra jest bardzo wymagająca i chyba nie skłamiemy stwierdzeniem, że jeszcze nie spotkałyśmy się z takim produktem, który przyniósłby spektakularne efekty w krótkim czasie. Niestety w połowie użytkowania pompka wysiadła i krem trzeba było wybierać wężykiem od pompki, ale z tego co zauważyłyśmy firma rozwiązała ten problem zmieniając opakowanie na słoiczek. Z pewnością nie da się ocenić marki po jednym produkcie i nawet nie chciałybyśmy tego robić. Jedno jest pewno, że słuchają swoich klientów (zmiana opakowania) i przykładają wagę do tego co dają w recepturze. Make Me Bio będziemy się Wam przyglądać :) Jeśli szukacie kremu pod oczy redukującego cienie, zajrzyjcie również do subiektywnej recenzji Miya MyEyeHero. DLA KOGO: cera dojrzała, wrażliwa, na pierwsze oznaki starzenia, dla każdego rodzaju cery WŁAŚCIWOŚCI: wygładzenie, regeneracja, delikatna redukcja pierwszych zmarszczek, nawilżenie ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekka konsystencja, ZAPACH: brak VEGAN: tak

  • SKWALAN Z TRZCINY CUKROWEJ

    Nazwa: SKWALAN Z TRZCINY CUKROWEJ Marka: Ministerstwo Dobrego Mydła Producent: Bielun & Bielun Kraj: Polska Opis producenta: kliknij tutaj -> SKWALAN Z TRZCINY CUKROWEJ INCI: Squalane SUBIEKTYWNA OCENA Skład tego produktu jest najprostszy z możliwych, zawiera jedynie jeden składnik - skwalan. O właściwościach skwalanu pisałyśmy we wcześniejszym poście. Jako że jego kuzyn- skwalen występuje naturalnie w naszej skórze jako składnik sebum, to skwalan jest niezwykle kompatybilny. Wspomaga naszą barierę-hydrolipidową zwiększając elastyczność, a także chroni przed utratą wody. Ministerstwo Dobrego Mydła proponuje nam skwalan z trzciny cukrowej w czystej postaci. Produkt występuje w postaci lekkiego, nietłustego, szybko wchłaniającego się olejku. Można go aplikować samodzielnie jako serum, jednak ten sposób proponujemy jedynie dla cer bardzo suchych, z mocno uszkodzoną barierą hydrolipidową. Stosowanie jako dodatek, do kremów zmniejsza ewentualnie działanie komedogenne. Skwalan z Ministerstwa Dobrego Mydła, ma bardzo dobre właściwości aplikacyjne, a regenerację, zwiększenie nawilżenia i elastyczności skóry widać już po kilku tygodniach stosowania. Przy skórach atopowy, bardzo suchych i wrażliwych ten składnik może naprawdę zdziałać cuda. Godne uwagi jest też opakowanie szklana butelka oraz kartonowe opakowanie, które jest biodegradowalne. Skuteczny produkt i ekologiczne podejście - to lubimy najbardziej! DLA KOGO: skóry suche, wrażliwe, reaktywne, wymagające regeneracji po agresywniejszych zabiegach WŁAŚCIWOŚCI: uszczelnienie bariery hydro-lipidowej, zwiększenie nawilżenia, elastyczności, wygładzenia ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekki, szybko wchłaniający się olejek ZAPACH: bezzapachowy VEGAN: tak

  • Team Sunscreen light krem nawilżająco-regulujący SPF 30 od Resibo

    Nazwa: Team Sunscreen light krem nawilżająco-regulujący SPF 30 Marka: Resibo Producent: Betley Sp.zo.o. Kraj: Polska Opis producenta: -> Team Sunscreen light krem nawilżająco-regulujący SPF 30 INCI: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride*, Titanium Dioxide*, Glycerin, Propanediol, Isoamyl Laurate*, Zinc Oxide*, C13-15 Alkane*, Cetearyl Alcohol, Kaolin*, Astrocaryum Tucuma Seed Butter, Polyhydroxystearic Acid*, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Cannabis Sativa Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil*, Helianthus Annuus Seed Oil, Backhousia Citriodora Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Biosaccharide Gum-1*, Cetyl Esters*, Cetearyl Glucoside*, Hydrogenated Olive Oil*, Olea Europaea Oil Unsaponifiables*, Sclerotium Gum*, Octyldodecanol*, Alumina*, Stearic Acid*, Jojoba Esters*, Trihydroxystearin*, Sodium Stearoyl Glutamate*, Tetrasodium Glutamate Diacetate*, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, CI 77492*, CI 77491*, CI 77499* *składniki posiadające certyfikat naturalności SUBIEKTYWNA RECENZJA Stosowanie ochrony przeciwsłonecznej to must have przez cały rok. Argumenty na tak i na co zwracać uwagę przy wyborze produktów z filtrami UV znajdziecie we wcześniejszym poście: Jak wybrać krem z SPF. Resibo to marka, która dopieszcza swoje produkty w każdym calu przed wprowadzeniem ich na rynek; dla nich półśrodki nie wchodzą w grę. Produkty z filtrami UV w ich gamie pojawiły się dopiero w 2021 roku i od razu podbiły serca większego grona. Propozycja Team Sunscreen light krem nawilżająco-regulujący SPF 30 jak większość produktów od Resibo bazuje na naturalnym składzie (tutaj 98,7%) i jest wegańska. Za ochronę przeciwsłoneczną odpowiadają takie filtry mineralne/fizyczne jak: INCI: Titanium dioxide INCI: Zinc oxide które odbijają promieniowanie słoneczne (więcej o filtrach fizycznych tutaj). Jak wiadomo filtry mineralne, występują w postaci białych proszków i ich poziom dozowania jest całkiem wysoki - średnio od 5 do 25% stąd często pojawia się efekt bielenia na skórze po aplikacji. W propozycji Team Sunscreen light krem nawilżająco-regulujący SPF 30 od Resibo efektu bielenia NIE MA. Dodano pigmenty, które zniwelowały ten efekt, a dostarczyły nam lekkiego wyrównania koloru, podobny efekt jak mamy w kremach BB. Trzeba przyznać, że to bardzo mądre posunięcie, gdyż efekt bielenia produktów z filtrami mineralnymi to najczęściej wskazywana negatywna cecha. Tutaj nie dość, że została mądrze "usunięta" to jeszcze mamy dodatkową korzyść. Pomimo, iż kolor gotowego produktu wydaje się ciemny, to bez obaw mogą go stosować osoby z jasną karnacją (Ada należy do takich osób i po aplikacji nie ma efektu pomarańczowej skóry ;)). Dodatkowo skład jest bogaty w różnego rodzaju oleje i masła, które w głównej mierze odpowiadają za nawilżenie skóry. Konsystencja produktu jest lekka (co przy filtrach mineralnych nie jest zbyt częste), krem łatwo się rozprowadza podczas nakładania i nie ma efektu ciężkiej, tłustej maski, która potrafi się pojawiać przy kremach z filtrami UV. Jeśli szukacie propozycji, która zapewni Wam średni poziom ochrony UV (SPF 30), a przy tym nie będzie obciążał Waszej cery (brak problemów z dodatkowymi niedoskonałości po jego stosowaniu) to krem od Resibo Team Sunscreen light nawilżająco-regulujący SPF 30 jest dla Was. Jeśli do tego wszystkiego lubicie satynowe wykończenie i delikatne wyrównanie kolorytu (bez dodatkowych podkładów) to jest duża szansa, że to będzie to Wasza nowa kosmetyczna miłość :). O tym jak określamy wartość SPF-u przeczytacie więcej tutaj. DLA KOGO: skóra tłusta, mieszana, trądzikowa WŁAŚCIWOŚCI: ochrona UVA i UVB, wyrównuje koloryt ODCZUCIA SENSORYCZNE: lekka konsystencja, dobrze się rozprowadza, satynowe wykończenie, nie zapycha porów ZAPACH: wyczuwalny podczas aplikacji, lekko pudrowo-kwiatowy VEGAN: tak

  • Hagi scrub do ciała z olejem konopnym

    Nazwa: Naturalny scrub do ciała z olejem konopnym i makadamia Marka: Hagi Producent: Hagi Cosmetics Kraj: Polska Opis producenta: -> Naturalny scrub do ciała z olejem konopnym i makadamia INCI: Sucrose, Papaver Orientale (Poppy) Seeds, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil, Glycerin (derived from vegetable oil), Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Papaver Orientale (Poppy) Seed Oil, Parfum, Menthol, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin) Peel Oil, Tocopherol (Vitamin E), Citrus Aurantifolia (Lime) Oil, Cymbopogon Schoenanthus (Lemongrass) Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol*, Citral*, Geraniol*, Limonene*, Methyl N-methylanthranilate* *składniki naturalnych olejków eterycznych - potencjalne alergeny SUBIEKTYWNA RECENZJA Peeling ciała to jeden z najczęściej wykonywanych zabiegów kosmetycznych. Jeśli interesuje Was dlaczego powinniśmy go wykonywać zajrzyjcie do wcześniejszego postu -> Peeling jaki rodzaj wybrać. Na rynku jest bardzo duży wybór tego typu produktów i każdy znajdzie z coś dla siebie. W podobnym czasie miałyśmy testować naturalny scrub do ciała z olejem konopnym i makadamia od Hagi. Do ciała królują peelingi mechaniczne, gdzie przy wykorzystaniu różnego drobinek ścierających, wykonujemy masaż, usuwając martwy naskórek i poprawiając krążenie skóry. O innych rodzajach peelingów przeczytacie tutaj. Hagi jako materiał ścierający zastosowało cukier (INCI: Sucrose), którego jest najwięcej w całym produkcie (znajduje się na pierwszym miejscu w składzie) oraz nasiona maku (INCI: Papaver Somniferum (Poppy) Seeds). Do tego mamy bogactwo olei: słonecznikowy (INCI: Annuus (Sunflower) Seed Oil) kokosowy (INCI: Cocos Nucifera (Coconut) Oil) makadamia (INCI: Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil) konopny (INCI: Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil) (skąd popularność oleju konopnego? Odpowiedzi szukaj tutaj) olej z maku (INCI: Papaver Orientale (Poppy) Seed Oil) A także masło shea (INCI: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter) oraz emolienty, które mocno natłuszczają naszą skórę. Czy peeling spełnił nasze oczekiwania? Ada: Nie ma co ukrywać, że jestem wielką fanką cukrowych peelingów do ciała i jak tylko pojawiła się propozycja od Hagi to nie mogłam jej nie spróbować. Produkt bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, a przy tym świetnie natłuszcza (to zasługa wspominanych już olei i emolientów). Bardzo spodobało mi się wykorzystanie nasion maku, jako jednego z eksfoliatorów. Są one dość rzadko spotykane, a przecież świetnie wpisują się w trend korzystania z lokalnych surowców i jeszcze w tym produkcie ze względów wizualnych (ciemne drobinki) idealnie kojarzą się z wiodącym olejem konopnym. Efekt chłodzenia ( za sprawą mentholu w składzie) jest oryginalną propozycją przy tego typu produktach i dla mnie był dość mocno odczuwalny. Co rzeczywiście po treningach czy podczas upałów jest świetnym rozwiązaniem, jednak w zimie był minimalnie dla mnie za mocny. Aczkolwiek to dlatego, że jestem team zmarzluch ;) Finalnie produkt spełnił moje oczekiwania, ma świetny skład, dobrze złuszcza, nawilża. Po skończonym prysznicu nie ma odczucia ściągniętej skóry. Z pewnością jeszcze do niego wrócę. Olga: Jako właścicielka skóry suchej i wrażliwej najczęściej do ciała wybieram peelingi cukrowe. Naturalny scrub z olejem konopnym i makadamia od Hagi zachęca również dużą zawartością emolientów i olei. Peeling bardzo dobrze złuszcza, ale jednocześnie nie jest ostry i nie powoduje podrażnień nawet przy skórze wrażliwej. Pozostawia za to cerę dobrze wygładzoną, nawilżoną i zmiękczoną. Świeży, cytrusowy zapach oraz dodatek mentolu daje uczucie mocnego orzeźwienia i chłodzenia. Mi ten efekt zupełnie nie przeszkadzał nawet w chłodniejsze dni. Pamiętajcie jednak, że mentol może podrażniać bardziej wrażliwe osoby. Konsystencja produktu mogłaby by być nieco bardziej zwarta, bo peeling dość mocno się kruszy, co nie ułatwia aplikacji. Jest to na pewno dobra propozycja produktu złuszczającego, który nadmiernie nie wysusza ani nie podrażnia, dlatego zachęcam do przetestowania. DLA KOGO: każdy rodzaj cery WŁAŚCIWOŚCI: złuszcza naskórek, nawilża ODCZUCIA SENSORYCZNE: skóra odświeżona, gładka, nawilżona, uczucie ochłodzenia ZAPACH: świeży, cytrusowy, lekko mentolowy VEGAN: Tak

  • Adaptogeny w kosmetyce

    Wiele trendów przychodzi do kosmetyki z branży spożywczej lub farmaceutycznej. Dobrym przykładem jest coraz częstsze wykorzystywanie probiotyków i prebiotyków w kosmetykach, gdzie składniki te były znane w farmacji już od dekad. Jeśli jesteście zainteresowani tym tematem zachęcamy do zapoznania się z artykułem - Probiotyki i prebiotyki w kosmetyce. Innym przykładem zaczerpniętym bardziej z rynku suplementów diety, jest powszechne już stosowanie w produktach pielęgnacyjnych oleju konopnego i CBD. Ten temat też został przez nas rozszerzonych - Konopie – jeden z popularniejszych składników ostatnich lat. Kolejny przykład to panująca w kosmetyce moda na adaptogeny - składniki, które podbiły branżę suplementów diety. W tym artykule odpowiemy Wam na pytania (klikając w link możecie od razu przejść do konkretnego zagadnienia): Skąd się wzięły adaptogeny? Jak działają adaptogeny? Jakie rośliny zaliczamy do adaptogenów? Jakie zastosowanie adaptogeny mają w kosmetyce? Skąd wzięły się adaptogeny? Nie jest to twór szalonego naukowca, ani wynik eksperymentu laboratoryjnego. Istnieje też duża szansa, że adaptogeny były na świecie, zanim jeszcze pojawili się ludzie. Adaptogenami nazywamy grupę roślin o unikalnych właściwościach. Nazwa wywodzi się z łaciny, gdzie "adapto" oznacza dostosowywać się. Wiele lat temu zauważono, że niektóre rośliny rosną w bardzo niesprzyjających dla nich warunkach. Zaczęto badać ich właściwości oraz wpływ na organizm ludzki. Ajurweda czy medycyna chińska już od lat korzysta z "magicznych" roślin, które mają drogocenny wpływ na człowieka. Te tajemnicze składniki zaczęto nazywać adaptogenami. Nazwa adaptogeny pochodzi od łacińskiego "adapto" - dostosowywać się. Pierwszy raz ta nazwa została użyta już w 1947 roku przez rosyjskiego uczonego Lazareva. W latach 50. ubiegłego wieku powstała nawet specjalna szkoła badającą adaptogeny. Została założona przez Berckhmana i jego wspólnika Dardymovea, którzy wspólnie stworzyli definicje adaptogenu. (Brekhman I I, Dardymov I V. New substances of plant origin which increase nonspecific resistance) Według nich adaptogen to: substancja pochodzenia naturalnego musi być nieszkodliwa, nietoksyczna i może powodować jedynie minimalne zmiany w psychicznych funkcjach organizmu musi działać niespecyficznie i wykazywać właściwości normalizujące - co oznacza, że musi działać na cały organizm, a nie na jego wybraną część i uodparniać organizm na takie czynniki jak na przykład stres Jak działają adaptogeny? Obecnie przyjmuje się, że rośliny adaptogenne pomagają przywrócić organizmowi homeostazę (równowagę wewnętrzną), ale nie nad stymulując, ani nie blokując jego normalnych funkcji. Adaptogeny poprawiają generalne samopoczucie, jednak nie leczą konkretnych dolegliwości. Ogólnoustrojowe działanie tych roślin opiera się na ich szerokich właściwościach, wpływających na różne układy organizmu człowieka. Występują najczęściej w postaci ekstraktów czy wyciągów. Samo stężenie konkretnych substancji aktywnych zawartych w danej roślinie nie jest aż tak skoncentrowane i ukierunkowane na konkretny problem jak w przypadku leków. Adaptogeny są uważane za bardzo dobre substancje wspomagające leczenie różnych schorzeń, jednak jeśli chcecie je używać w postaci suplementów łącznie z lekami, skonsultujcie to z lekarzem. Adaptogeny pomagają przywrócić homeostazę, jednak nie nadstymulują ani nie blokują żadnych naturalnych funkcji organizmu, poprawiają samopoczucie, jednak nie leczą. Adaptogeny mogą redukować zmęczenie, zwiększać wydolność organizmu, a także pomagają dostosowywać się do nietypowych czynników zewnętrznych. Dlatego były już używane w 1994 roku w suplementacji astronautów czy przez sportowców, po raz pierwszy podczas olimpiady w Monachium w 1972 roku. Mechanizm działania adaptoegnów jest różny w zależności od danej rośliny i dlatego nie do końca jest jeszcze poznany, jednak przyjmuje się, że rośliny adaptogenne stymulują rdzeń nadnerczy i pobudzają zdolność przystosowawczą organizmu i odporność na przeciążenia. Na temat adaptogenów istniej szereg opracowań naukowych badających ich wpływ na organizm ludzki. Na popularnych serwisach skupiających różne badania naukowe typu PubMed znajdziemy kilkaset artykułów odnośnie adaptogenów. Tak samo w ScienceDirect. Jeśli chcecie zgłębić ten temat pozostawiamy Wam linki - PubMed adaptogens oraz ScianceDirect adaptogens. Jak widzicie adaptogeny to nowość, ale tylko w świecie kosmetycznym. Substancje te były stosowane już od wielu lat, jednak głównie w aplikacji spożywczej jako suplementy. Jakie rośliny zaliczamy do adaptogenów? Jak już wspominałyśmy, już w latach 50-tych powstała szkoła badająca różne rośliny pod kątem działania adaptogennego. Pierwotnie z kilku tysięcy roślin wytypowano 12, które cechowały wysokie właściwości wzmacniające organizm ssaków. Obecnie coraz większej ilości roślin przypisuje się właściwości adaptogenne i ten termin zaczyna być stosowany zamiennie z "superfood", co nie jest do końca dobrą praktyką. Prawdopodobnie znajdziecie więcej adaptogenów, jednak najważniejsze i najpopularniejsze z nich to: Ashwagandha Roślina o nazwie Withania somnifera, rośnie głównie w Ameryce Północnej, Indiach Pakistanie, Afganistanie czy Izraelu. W tamtych rejonach już od dawna była wykorzystywana jako preparat uspokajający. Ashwaganda posiada badania pod kątem łagodzenia objawów stresu poprzez redukcje kortyzolu. Dodatkowo roślina poprawia jakość snu oraz wspomaga walkę z bezsennością. Withania somnifera reguluje również układ hormonalny oraz immunologiczny, a także wykazuje silne właściwości antyoksydacyjne. Cytryniec chiński Roślina występująca głównie w Azji. Szczególnie znana jest w Chinach gdzie już w 250 roku p.n.e była wykorzystywana w lecznictwie. Nazwa rośliny Schisandra chinensi oznacza owoc pięciu smaków, ponieważ w nasionach możemy wyczuć cierpki, gorzki i słony smak, natomiast w skórce i miąższu słodki i kwaśny. Cytryniec jest często wykorzystywany w stanach zmęczenia fizycznego i psychicznego. Związki występujące w roślinie działają synergistycznie z lekami uspokajającymi oraz nasennymi. Badania wykazały, że suplementacja cytryńca potrafi nawet przedłożyć czas narkozy. Cytryniec chiński wpływa na regulację poziomu neuroprzekaźników, co przekłada się na widoczne działanie uspokajające i nasenne. Posiada również szereg badań potwierdzających jego działanie ochronne na wątrobę, a także wspomaga jej regenerację. Cytryniec był również badany pod kątem sportowców i wzrostu wytrzymałości organizmu. Okazało się, że badania wyglądają obiecująco, a probanci zaobserwowali większą zdolność do pracy oraz siłę fizyczną. Różaniec Górski Rhodiola rosea to roślina, którą spotkamy zarówno w Ameryce Pólnocenj, Europie, Azji, a nawet na Grenladnii. Adaptogenne właściwości różańca opierają się głownie na zwiększeniu odporności na szkodliwe czynniki środowiskowe takie jak, zanieczyszczenia, hałas czy infekcje. Roślina bogata jest w fenylopropanoidy, które posiadając zdolność podwyższania poziomu serotoniny w mózgu, co wspomaga walkę z przewlekłymi stanami obniżenia nastroju. Dodatkowo zwiększa sprawność fizyczną i umysłową, co przekłada się na większą wydajność pracy. Badania wykazały wyraźny wzrost siły mięśniowej, dlatego też jest to adaptogen szczególnie popularny wśród sportowców. Rhodiola rosea nazywana jest czasem królową adaptogenów, ze względu na swoje szerokie właściwości takie jak: działanie uspokajające, zwiększenie wytrzymałości, działanie przeciwstresowe, immunostymylujące, wspomagające procesy zapamiętywania i uczenia się, przeciwutleniające, a także ochronne dla mięśnia sercowego. Gotu Kola (Cica) Centella Asiatica, Gotu kola, Cica - roślina o wielu nazwach, która jeszcze niedawno przeżywała swój renesans w świecie kosmetycznym. Ze względu na jej niezwykłą popularność poświęciłyśmy jej, już jakiś czas temu całkiem osobny artykuł, który znajdziecie tutaj - CICA. Żeń-szeń Jest to jeden z bardziej powszechnych adaptagoneów. Nawet, jeśli nie słyszeliśmy o prozdrowotnym wpływie adaptogneów na organizm, to chyba każdy słyszał o żeń-szeniu i jego drogocennych właściwościach. Co ciekawe gatunków żeń-szenia jest około 20 i każdy z nich ma lekko inne działanie. Wszystkie jednak pochodzą z rodzaju Panax. Przyjmuje się, że wszystkie rośliny z tej grupy mają korzystny wpływ na organizm ludzki. Żeń-szeń poprawia ogólne samopoczucie, sprawność fizyczną oraz przyśpiesza przeminę materii. Należy jednak czasem zwrócić uwagę na to jaki gatunek żeń-szenia chcemy użyć bo mogą mieć przeciwstawne właściwości, jak na przykład Panax ginseng, czyli żeń-szeń chiński, który uznawany jest za stymulujący układ nerwowy, natomiast Panax quinquefolium rosnący w Ameryce Północnej będzie miał już właściwości uspokajające. Z właściwości szczególnie interesujących pod kątem kosmetyki jest jego silna aktywność przeciwrodnikowa. Eleuterokok kolczasty Roślinę możemy spotkać w krajach Dalekiego Wschodu, w lasach iglastych, przede wszystkim na zboczach i w dolinach. Ze względu na zawartość substancji podobnych do tych znajdujących się w gatunkach Panax, często jest nazywany potocznie żeń-szeniem syberyjskim. Swoją popularność zyskał również dzięki temu, że jest dużo tańszy od właściwego żeń-szenia. Już w latach 60. badano jego wpływ na organizm ludzki. Dziś szerokie spektrum działania ekstraktów z eleuterokoka kolczastego jest już udokumentowane i przypisujemy mu takie właściwości takie jak: przeciwbakteryjne, przeciwutleniające, immunostymulujące, immunomodulacyjne, antystresowe, przeciwzapalne i przeciwdepresyjne. Do tego adaptogen wpływa pozytywnie na procesy koncentracji i uczenia się. Co ciekawe żeń-szeń syberyjski jest też przedmiotem badań w gerontologii, czyli nauce o procesach starzenia się, a co za tym idzie i poszukiwania sposobów na spowolnienie tego procesu. Czy znaleźliśmy panaceum na młodość? Chyba jeszcze nie, ale pod względem kosmetycznym, silne właściwości antyoksydacyjne na pewno wpływają na opóźnienie procesów starzenia się komórek. Szczodrak krokoszowaty Roślina występująca w Europie, a także górskich terenach Syberii. W ludowym lecznictwie była wykorzystywana jako środek stymulujący, przeciwdziałający impotencji oraz wspomagający rekonwalescencję po długich chorobach. Szczodrak zawiera duże stężenia fitosteroidów (ekdysteroidy), które powodują przyrost masy ciała. Dodatkowo jako środek stymulujący jest polecany jako preparat zwiększający koncentrację. Korzeń maca (Pieprzyca Peruwiańska) Lepidium meyenii jest to roślina używana w medycynie ludowej w Peru już od wielu lat. Roślina ta zaliczana jest do afrodyzjaków, dzięki właściwością zwiększającymi ukrwienie narządów płciowych. Ponadto jest również szereg badań, które sugerują, że maca zwiększa libido. Badania wykazują również działanie estrogenne, przez co polecana jest dla kobiet w okresie menopauzy, regulując jej objawy. Suplementacja pieprzycy peruwiańskiej może również zwiększać liczbę zdrowych plemników u mężczyzn. Co ciekawe niektóre badania wykazały, że ekstrakty z korzenia macy mogą przyspieszać gojenie się ran , a także chronić komórki skóry przed promieniowaniem UV. Jakie zastosowanie adaptogeny mają w kosmetyce? Jak już wspomniałyśmy mechanizm działania adapotogenów jeszcze nie do końca został poznany. Jednak na pewno więcej badań poświęconych jest ich działaniu w momencie suplementacji, a nie stosowania bezpośrednio na skórę. Pamiętajmy, że przy aplikacji kosmetyków, każda substancja aktywna musi pokonać barierę naskórkową. I tutaj pojawia się odwieczne pytanie - ile realnie składników przedostaje się do głębszych warstw skóry. Z pewnością stres wpływa na nasz cały organizm, ze skórą włącznie i tutaj też odciska swoje piętno. Poziom stresu bardzo często można rozpoznać po naszym wyglądzie. Jeśli adaptogeny niwelują skutki stresu, na przykład przez produkcję beta-endorfin, to również pozytywnie wpływają na naszą skórę. Co jest pewne rośliny adaptogenne są bogate we flawonoidy, saponiny, saponozydy, polifenole, fitoekdyzony, rodiolozydy, garbniki, polisacharydy. Te chemicznie brzmiące substancje występują nie tylko w adaptogenach, jednak mają udowodnione działanie: antyoksydacyjne przeciwzapalne przeciwbakteryjne wzmacniające naczynia włosowate Należy pamiętać, że stężenie różnych substancji będzie różne w zależności od adaptogenu, dlatego każdy będzie miał nieco inne właściwości. Jeśli chcemy walczyć ze stresem i wzmocnić swój organizm to zdecydowanie powinniśmy bardziej rozważyć suplementację wykorzystującą adaptogeny. Natomiast kosmetyki z ta grupą roślin to na pewno nowy trend, jednak ma też swoje uzasadnienie w użyciu poprzez pozytywny wpływ na skórę.

  • Kosmetyki przeciwsłoneczne – czy są bezpieczne?

    W jednym z poprzednich artykułów przybliżyłyśmy Wam trochę teorii na temat filtrów UV. Znajdziecie tam informacje o rodzajach promieniowania i filtrów, czym jest tak naprawdę SPF i jak powinniśmy się chronić przed słońcem – link. Tym razem postanowiłyśmy skupić się na aspekcie bezpieczeństwa stosowania kosmetyków przeciwsłonecznych. Czy filtry UV są szkodliwe? Każdy składnik, jak i kosmetyk jako całość, podlegają regulacjom prawnym (o bazach surowców pisałyśmy tutaj). Nie jest też inaczej w przypadku filtrów UV, które przez swoje wyjątkowe właściwości podlegają jeszcze dodatkowym testom i analizom. Z założenia żaden kosmetyk, dopuszczony legalnie do obrotu nie może być niebezpieczny dla zdrowia. Filtry UV stosowane w kosmetyce powinny charakteryzować się następującymi właściwościami: odbijać lub pochłaniać promieniowanie UV w szerokim zakresie fotostabilność, czyli nie powinny ulegać rozkładowi pod wpływem słońca nie powodować alergii (filtry przez wzgląd na dużą wielkość cząsteczek, nie wnikają w skórę) pozostawać jak najdłużej na skórze, nie odparowywać po nałożeniu (filtry to w głównej mierze substancje lipofilowe – tłuszczolubne, co pozwala im dłużej utrzymywać się na skórze i nie spływać z potem) Wszystkie filtry dopuszczone do obrotu spełniają powyższe wymagania. Dozwolone substancje promieniochronne są ujęte w załączniku VI rozporządzenia kosmetycznego 1223/2009/WE i jest ich łącznie 28. Lista ta obejmuje rodzaje substancji, ale i ograniczenia w stosowaniu oraz warunki użycia danego składnika. Każdy filtr UV musi mieć również pozytywną ocenę Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS). Jest to zespół niezależnych toksykologów, alergologów, epidemiologów oraz ekspertów w dziedzinie oceny ryzyka. SCCS pełni funkcję doradczą dla Komisji Europejskiej i ocenia pod kątem bezpieczeństwa składniki biorąc pod uwagę różne aspekty. Warto zaznaczyć, że w razie pojawienia się jakiś wątpliwości czy nowych informacji Komitet Naukowy ma za zadanie poddać ponownie ocenie daną substancję, nawet jeśli posiada już ona oficjalną ocenę SCCS. Każdy nowy produkt kosmetyczny przed dopuszczeniem do obrotu musi przejść ocenę bezpieczeństwa. Kosmetyki promieniochronne dodatkowo przechodzą również badania fotostabilności i fototoksyczności produktu gotowego lub substancji promieniochronnych. Ponadto wartości ochrony, takie jak SPF również są badane każdorazowo dla danego kosmetyku. Nie istnieje tutaj zasada, że po dodaniu określonej ilości filtra UV, uzyskujemy konkretny SPF. Ocenie podlega cały kosmetyk, gdyż każdy składnik nie będący nawet substancją o właściwościach promieniochronnych może mieć wpływ na wynik końcowy. Wszystkie rodzaje filtrów przechodzą te same badania i muszą spełniać te same wymagania. Filtr fizyczny czy chemiczny? Któryś z nich jest bezpieczniejszy? Istnieje również mit, że filtry fizyczne (mineralne) są „zdrowsze” od chemicznych. Ten nie poparty żadnymi rzetelnymi badaniami, skrót myślowy, prawdopodobnie narodził się w związku z tym, że filtry fizyczne, takie jak dwutlenek tytanu czy tlenek cynku są dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych. Panujący obecnie trend na naturalność i deprymowanie syntetycznych składników dodatkowo przyczyniają się do „złej prasy” filtrów chemicznych. Obecnie samo słowo „chemia” jest często stosowane jako równoznacznik czegoś złego lub niezdrowego (przypominamy, że wszystko co nas otacza jest chemią, nawet człowiek to zbiór wielu wiązań chemicznych 😉) Tym samym nazwa filtry chemiczne, dla wielu osób z założenia jest czymś, co budzi wątpliwości. Zaznaczamy, że dla każdego typu filtrów obowiązują te same zasady, muszą one przejść dokładnie te same testy i spełniać te same wymagania. Różnica pomiędzy nimi jest tylko w mechanizmie działania. Obecnie nie ma żadnych rzetelnych badań, które by potwierdzały negatywny wpływ na organizm ludzki, jakiegokolwiek z filtrów UV widniejących w załączniku VI. Nie ma również żadnych rzetelnych analiz, które stanowiłyby o wyższości w bezpieczeństwie stosowania jednego typu filtrów nad drugim. Naturalne surowce w większości nie mają badań pod kątem ochrony przed promieniowaniem, jak to ma miejsce w przypadku konwencjonalnych filtrów UV. Moda na naturalność i zła prasa dla konwencjonalnych filtrów UV spowodowały wysyp surowców naturalnych o rzekomym działaniu promieniochronnym. Surowce tego typu nie są badane pod kątem faktycznej ochrony przed UV. Nie wiemy tak naprawdę czy mają takie właściwości, a jeśli nawet to w jakiej mierze chronią nas przed słońcem. Przykładowo olej z pestek malin może być ciekawym składnikiem dodatkowym w kosmetyce słonecznej, ale nie radzimy sprawdzać, czy po zaaplikowaniu na skórę jedynie oleju, uchronimy się przed poparzeniem słonecznym. Mamy co do tego duże wątpliwości 😉 Filtry UV, jako składniki kosmetyczne wciąż budzą sporo kontrowersji. Nie zapominajmy jednak, że słońce może powodować poważne uszkodzenia skóry, poparzenia, przyśpiesza procesy starzenia, a także jest bezpośrednią przyczyną takich schorzeń jak rak kolczystokomórkowy skóry, rak podstawnokomórkowy skóry czy czerniak. Ochrona przed nadmierną ekspozycją na słońce jest konieczna dla naszego zdrowia. Biorąc na szali niepotwierdzone informacje odnośnie niebezpieczeństwa jakie stanowią kosmetyki przeciwsłoneczne, a potwierdzone i udokumentowane badania o zagrożeniu jakie stanowi nadmierna ekspozycja na słońce, my wybieramy ochronę. Pamiętajmy również, ze najlepszą ochroną jest brak ekspozycji na promieniowanie słoneczne. Nie spędzajmy upalnych dni, leżąc bezpośrednio na słońcu. Stosujmy kapelusze, okulary i filtry UV. Jeśli zdarzy się nam delikatnie podpiec, to stosujmy kosmetyki, ze składnikami, które odbudują naszą uszkodzoną barierę naskórkową (więcej o niej przeczytacie tutaj). Jeżeli szukacie odpowiedniego kosmetyku, który ukoi Waszą spieczoną skórę to zajrzyjcie do zestawienia Ady tutaj.

Wrzuć wiadomość do słoiczka 

Dziękujemy za kontakt!

© 2024 Kosmos w Słoiczku

Polityka prywatności

bottom of page